MKTG SR - pasek na kartach artykułów

Pielgrzymi ruszyli do Piekar Śląskich. Dlaczego idą? ZDJĘCIA. Szedł także abp Adrian Galbas

Mateusz Czajka
Mateusz Czajka
Pielgrzymi, którzy wczesnym rankiem zmierzali do Piekar Śląskich.
Pielgrzymi, którzy wczesnym rankiem zmierzali do Piekar Śląskich. Mateusz Czajka
Wczesnym rankiem mężczyźni z wielu śląskich miejscowości ruszyli do Piekar Śląskich. Dlaczego idą? Pielgrzymi przybyli do Matki Bożej ze swoimi intencjami oraz podziękowaniami. Niektórzy, jak pan Janusz z Katowic, robią to już ponad pięćdziesiąty raz. Pieszo ze Świętochłowic ruszył także arcybiskup katowicki Adrian Galbas.

Pielgrzymka do Piekar Śląskich 2024 - arcybiskup Adrian Galbas poszedł z wiernymi z Chropaczowa

Wczesnym rankiem na śląskich drogach można było zobaczyć grupy pielgrzymów zmierzające do Piekar Śląskich. Niektórzy mężczyźnie wstali bardzo wcześnie, aby zdążyć na uroczystości na piekarskim wzgórzu.

— Idę po wieloletniej przerwie spowodowanej opieką nad rodzicami. W zeszłym roku miałem prymicje syna. Pierwszy raz byłem w latach 70. i pamiętam kard. Karola Wojtyłę, który sprawował w Piekarach mszę świętą i wygłaszał kazanie – mówi pan Tomasz Cebulski z Chorzowa.

Dodaje, że idzie przede wszystkim do Maryji. Zawsze 26 maja przychodził do swojej mamy, która niestety jakiś czas temu umarła.

— Dziś jest Dzień Matki, więc idę do Matki – dodaje.

Wyruszył wraz z pielgrzymką z parafii św. Antoniego w Chorzowie. Mężczyźni zgromadzili się w kościele o godzinie 6.00, skąd ruszyli na piekarską kalwarię. Co ciekawe w grupach pielgrzymów pojawiały się także (nieliczne) kobiety.

— Idziemy całą rodziną. Żona zaproponowała, aby iść razem – mówi pan Sebastian Zagórski z parafii pw. św. Antoniego.

— Chodzi o to, żeby rodzinnie spędzić czas. Akurat jest Dzień Matki i można wspólnie uczcić ten dzień razem z Matką Bożą – dodaje jego żona pani Justyna.

Pieszo na piekarskie wzgórze pielgrzymował także arcybiskup katowicki Adrian Galbas. Ubrał sportowe adidasy i ruszył wraz z wiernymi ze Świętochłowic-Chropaczowa.

Dlaczego mężczyźni idą do Piekar?

Majowa pielgrzymka mężczyzn (a w sierpniu kobiet) zawsze była ważnym wydarzeniem dla wierzących Ślązaków. Do Matki Bożej Sprawiedliwości i Miłości Społecznej pielgrzymują tysiące osób.

— Każdy z nas ma jakieś intencje, z którymi chce iść do Matki Bożej, zanieść je, powierzyć swoją rodzinę i innych – mówi pan Leszek Paszczyński z parafii św. Barbary w Chorzowie.

— Dzień ten nam przypomina, jak wielkie orędownictwo mamy przed Bogiem w niebie, a jest nim Maryja, której sanktuarium znajduje się w Piekarach Śląskich i do którego pielgrzymujemy – mówi ksiądz Krzysztof Moczko parafia Podwyższenia Krzyża Świętego i Matki Bożej Uzdrowienia Chorych w Katowicach na osiedlu tysiąclecia.

Pan Janusz z Katowic idzie do Piekar już po raz pięćdziesiąty trzeci

Niektórzy idą po raz pierwszy, wielu było tu już niejednokrotnie. W grupach mężczyzn są także młodzieńcy i mali chłopcy.

— Który to już raz? Nie wiem – tego się nie da zliczyć. Trochę mniej niż mam lat życia - opowiada Pan Krzysztof Nowrot z parafii pw. św. Antoniego w Chorzowie - Idę przede wszystkim, żeby się spotkać w trochę inny sposób z Panem Bogiem i Maryją. Każdy dzień, każdy rok przynosi doświadczenia, które po prostu chcę ofiarować. Przede wszystkim to doświadczenia trudne, ale są też radosne. Jest o czym pogadać z Matką Bożą, choć oczywiście realizuje się to na co dzień w modlitwie.

Są jednak tacy pielgrzymi, którzy liczą, ile razy odwiedzili Matkę Piekarską. Liczby potrafią być zdumiewające.

— To już pięćdziesiąty trzeci raz. Zawsze pieszo. Odległość to 25 kilometrów w jedną stronę. Na pierwsza pielgrzymkę szedłem z Siemianowic, bo tam mieszkałem. Zdarzało w tych czasach iść całą rodziną - to znaczy wszyscy mężczyźni: tata i wujkowie, ale to było rzadziej. Częściej szedłem z kolegami z klasy – opowiada pan Janusz Kandzia z parafii Najświętszego Serca Pana Jezusa w Katowicach-Piotrowicach.

Do Piekar - w grupie, samemu, autokarem lub rowerem

Część pielgrzymów zamiast z grupą z parafii woli iść do Piekar Śląskich samemu. 26 maja można było ich rozpoznać m.in. po tym, że dźwigają ze sobą mały plecak. Od kilkunastu lat coraz częściej mężczyźni na kalwarię pielgrzymują rowerami. Z dalszych zakątków województwa (np. Orzesza) organizowane są także pielgrzymki autokarowe.

— To już tradycja – zawsze jeździliśmy rowerem z bratem. Akurat dziś brat nie mógł, bo nie ma go w Polsce. Rower jest używany przeze mnie praktycznie codziennie. To jakby drugie nogi – opowiada pan Sylwester Ksol z Chorzowa.

Plan pielgrzymki oraz utrudnienia w ruchu można sprawdzić w poniższym artykule

emisja bez ograniczeń wiekowych
Wideo

Grosicki kończy karierę, Polacy przed Francją czyli STUDIO EURO odc.5

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na X!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na X!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera
Wróć na dziennikzachodni.pl Dziennik Zachodni