Piętnaście lat więzienia dla Antka usypiacza

Redakcja
Częstochowski Sąd Okręgowy skazał Antoniego O. na 15 lat więzienia
Częstochowski Sąd Okręgowy skazał Antoniego O. na 15 lat więzienia Fot. Piotr Piesik
Karę 15 lat więzienia wymierzył częstochowski Sąd Okręgowy Antoniemu O., oskarżonemu o wielokrotne dodawanie do napojów środków obezwładniających, dzięki czemu mógł okradać inne osoby.

W swej przestępczej działalności 61-letni Antoni O. był konsekwentny, ponieważ już wcześniej został skazany za podobne uczynki, w więzieniu spędził blisko 15 lat. Zaledwie wyszedł na wolność, zaczął robić to samo. Zyskał nawet przezwisko "Antek usypiacz".

Antoni O. (sąd nie zezwolił na ujawnienie wizerunku i nazwiska mężczyzny) zaraz po ogłoszeniu przez sędziego Grzegorza Wątrobę zasadniczej sentencji wyroku poprosił o zwolnienie go z wysłuchania uzasadnienia. Był wyraźnie zdenerwowany, także obecnością licznych dziennikarzy. - Uzasadnienie dostanę na piśmie, po co mam tu przebywać? - mówił podniesionym głosem Antoni O.. - Cała Polska się dowie, jak się prowadziło sprawę, jak prokurator nie dopuszczał mnie do słowa, jak się nie robiło konfrontacji!

Mechanizm popełnianych przez "usypiacza" przestępstw był za każdym razem bardzo podobny. Jadąc pociągiem czekał na okazję, kiedy współpasażer wyjdzie na chwilę z przedziału. Wtedy dodawał do napojów środki obezwładniające. Kilka minut po wypiciu płynu człowiek ten tracił przytomność i był okradany z pieniędzy, telefonów komórkowych oraz dokumentów. Środki usypiające Antoni O. dodawał też osobom, z którymi spożywał alkohol.

Za podobne przestępstwa - łącznie aż 26! - został skazany przez sądy w Poznaniu i Warszawie na 15 lat więzienia. Siedział za kratami od 2 lipca 1992 roku do 17 listopada 2006. Kilka miesięcy przed zakończeniem kary został warunkowo zwolniony. To przedterminowe wyjście na wolność raczej mu się nie przysłużyło, bowiem część przestępstw, za które sądzono go w Częstochowie, popełnił w warunkach recydywy.

Antoni O. w żadnym razie nie wygląda na złoczyńcę. Starszy pan o przeciętnej powierzchowności, potrafił wzbudzać zaufanie współpasażerów. Nie gardził żadnym łupem. 21 stycznia 2007 uśpił mężczyznę w pociągu relacji Katowice - Szczecin i ukradł mu potem zaledwie 58 złotych. 10 lutego tego samego roku w pociągu z Wrocławia do Krakowa jego łupem padły 2 telefony komórkowe, 150 złotych gotówki oraz bilet na rzeczony pociąg. Widać nie chciał jechać na gapę... W maju 2007 we Wrocławiu pił alkohol z mężczyzną, który po kilku godzinach ocknął się z nieprzytomności, pozbawiony telefonu komórkowego i złotej obrączki.

Na poczet kolejnej kary Antoniemu O. zaliczono blisko dwuletni pobyt w areszcie śledczym. Sąd nałożył też na niego obowiązek pokrycia wyrządzonych szkód oraz odszkodowań dla pokrzywdzonych. Wyrok nie jest prawomocny.

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Z
Zoltan
W taki oto sposób - w Majestacie Prawa - bezwzględny bydlak-recydywista, mimo wyroku (oczywiście nieprawomocnego) skazującego nadal pozostaje postacią anonimową dla ludzi, wśród których się obracał i których życiu (a conajmniej zdrowiu: alkohol + barbiturany czy inne psychotropy...) potencjalnie zagrażał!!!
Ciekawe ile będzie teraz apelacji i pieniactwa ze strony jego "papug" (za nasze podatki oczywiście)???
I po ilu latach ów wyjdzie z mamra - choćby za dobre sprawowanie...!?

Podobnie jak setki innych bydlaków: brutalnych gwałcicieli, handlarzy ludźmi, zboków - pedofilów, zdziczałych do granic pojęcia katów własnych rodzin czy znanych w całej Polsce szefów gangów.

Jak to jest, że w "tym państwie" prawo wyjątkowo skutecznie chroni dobra osobiste przestępców (utajniając ich nazwiska i wizerunki) a zarazem nie dbając o bezpieczeństwo ofiar i świadków, publikując "otwartym tekstem" reportaże o poszkodowanych w prasie i TV, narażając ich na bezpośrednie zagrożenie (nie raz gangsterzy i ich kolesie publicznie odgrażali się na procesach i w korytarzach sądów "wyrównaniem rachunków" z nimi) życia.

Dziękować jedynie należy osobie, która przygotowała wizerunek "Antosia" na ławie oskarżonych do mediów: mimo "przepaski" na oczach jest on dobrze rozpoznawalny więc może jeszcze niejedna z do0tychczas nieujawnionych i zrezygnowanych ofiar zidentyfikuje tego kolejowego Morfeusza.
Dodaj ogłoszenie