Polisolokaty ponownie w sądach. Sądy coraz odważniej orzekają w sprawach nieważności umów. Biorą przykład ze spraw frankowiczów: 17.05.2021

OPRAC.:
Zbigniew Biskupski
Zbigniew Biskupski
Kwestia nieważności umów ubezpieczenia stanowi swego rodzaju novum. [b]Dla konsumentów otwiera to drogę do odzyskania całej kwoty zainwestowanej w tzw. polisolokatę. Dzieje się tak, nawet jeśli wcześniej już wytoczono powództwo przeciwko TU o zwrot opłaty likwidacyjnej i sprawa została prawomocnie zakończona[
Kwestia nieważności umów ubezpieczenia stanowi swego rodzaju novum. [b]Dla konsumentów otwiera to drogę do odzyskania całej kwoty zainwestowanej w tzw. polisolokatę. Dzieje się tak, nawet jeśli wcześniej już wytoczono powództwo przeciwko TU o zwrot opłaty likwidacyjnej i sprawa została prawomocnie zakończona[ Wojciech Matusik / Polska Press
Dodaj komentarz:
Udostępnij:
W sądach coraz częściej zapadają korzystne dla konsumentów orzeczenia w sprawach dotyczących tzw. polisolokat. Osobom wnoszącym pozwy zasądzany jest m.in. zwrot wszystkich uiszczonych składek z powodu nieważności umowy. Można też dostrzec pewne podobieństwa do rozstrzygnięć zapadających w kwestii kredytów frankowych.

Skargi na umowy ubezpieczenia na życie z funduszem kapitałowym docierają też do UOKiK. Jego prezes wydaje istotne poglądy w sprawie, co przydaje się na sali rozpraw. I jak dodają eksperci, istnieje co najmniej kilka podstaw umożliwiających stwierdzenie nieważności takiej umowy.

Zwrot całości

Według prawników, sądy powszechne coraz częściej stwierdzają brak ważności ubezpieczeń na życie z ubezpieczeniowymi funduszami kapitałowymi (tzw. polisolokaty). Uznają nieważność umowy lub deklaracji przystąpienia do ubezpieczenia. W konsekwencji zasądzają na rzecz klientów zwrot wszystkich uiszczonych składek. Wcześniej ukształtowała się jednolita linia orzecznicza w sprawach o zwrot opłat likwidacyjnych. Zgodnie z nią, konsumentom należą się zwrotnie środki pobierane przez towarzystwa ubezpieczeniowe w związku z przedterminowym rozwiązaniem umowy. Postanowienia umowne dotyczące opłat likwidacyjnych są uznawane za klauzule niedozwolone.
– Kwestia nieważności umów ubezpieczenia stanowi swego rodzaju novum. Dla konsumentów otwiera to drogę do odzyskania całej kwoty zainwestowanej w tzw. polisolokatę. Dzieje się tak, nawet jeśli wcześniej już wytoczono powództwo przeciwko TU o zwrot opłaty likwidacyjnej i sprawa została prawomocnie zakończona – komentuje adwokat Milena Mocarska z warszawskiej Kancelarii MBM Legal.

[g]15591579l/g]

Eksperci zwracają też uwagę na wyrok, który zapadł w Sądzie Okręgowym w Warszawie 26 maja 2020 roku (sygn. akt XXV C 725/17). Sąd z urzędu zbadał abuzywność postanowień umowy ubezpieczenia na życie z UFK, choć ten argument nie był podnoszony przez stronę powodową w trakcie procesu. I uznał, że niedozwolony charakter mają postanowienia regulaminu UFK określające sposób wyceny aktywów funduszu.
– W konsekwencji postanowienia te nie wiążą konsumenta i nie mogą zostać zastąpione innymi zapisami. A bez tych zakwestionowanych, określających główne świadczenia stron, nie jest możliwe utrzymanie tego stosunku zobowiązaniowego. To z kolei prowadzi do jego nieważności – wyjaśnia mec. Mocarska.
Wyżej wskazane orzeczenie pokazuje również, że sądy coraz odważniej korzystają z instrumentów przewidzianych w Dyrektywie Rady 93/13/EWG ws. nieuczciwych warunków w umowach konsumenckich. Podobnie dzieje się sprawach związanych z tzw. kredytami frankowymi. W nich sądy stwierdzają nieważność umów kredytowych.
– Argumentację sądu zawartą w ubiegłorocznym uzasadnieniu wyroku należy ocenić jako bardzo trafną. Jednak posługiwanie się nią w innych sprawach wymaga dokładniejszej analizy, nie tylko konkretnej umowy, ale również Regulaminu UFK – podkreśla Milena Mocarska.

Istotne poglądy

Do Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów docierają pojedyncze skargi na tzw. polisolokaty. Co do zasady dotyczą spraw przedawnionych, problemów indywidualnych, o czym informuje UOKiK. Konsumenci czują się wprowadzeni w błąd, ponieważ myśleli, że będzie to inny produkt. Urząd wykorzystał skargi na misselling w postępowaniu. W styczniu br. wydał decyzję dot. Open Life i nieuczciwej sprzedaży. W tym przypadku została nałożona kara w wysokości ponad 20 mln zł.
– Jak wynika z mojego doświadczenia, w sprawach sądowych o stwierdzenie nieważności tzw. polisolokat mocne wsparcie okazuje Prezes Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów. Wydaje on korzystne dla konsumentów istotne poglądy w sprawie – mówi ekspert z warszawskiej kancelarii.

NEWSY DNIA. Kliknij i przeczytaj!

Od 2016 roku Prezes UOKIK wydał prawie 2,4 tys. istotnych poglądów, z czego 539 tylko w ubiegłym roku. Najwięcej jest tych związanych ze sprawami frankowymi, a drugą liczną grupę stanowią te dotyczące tzw. polisolokat.
– Po złożeniu pozwu, zainteresowana strona może się zwrócić do Prezesa UOKiK o wyrażenie opinii co do zasadności roszczenia. I wydawane są korzystne dla konsumentów istotne poglądy w sprawie. Jeśli Prezes UOKiK uzna, że przemawia za tym interes publiczny, przedstawia bezpośrednio sądowi swoje stanowisko na piśmie. Wskazuje w nim, czy i dlaczego w jego ocenie umowa ubezpieczenia na życie z UFK jest nieważna. To oczywiście nie jest wiążące dla sądu, jednakże niewątpliwie wzmacnia argumentację strony powodowej – opisuje adwokat Mocarska.

Nieważność umowy

Problem dotyczy wybranych umów ubezpieczenia. Znawcy tematu podkreślają, że istnieje co najmniej kilka podstaw stwierdzenia ich nieważności. W niektórych przypadkach nie doszło do określenia sumy ubezpieczenia. Tym samym czynność prawna jest sprzeczna z ustawą. Wymagane jest bowiem określenie, jakie świadczenie należy się osobie uprawnionej na wypadek zajścia zdarzenia. Przy tym brak sumy ubezpieczenia to nie tylko całkowite pominięcie tej kwestii w polisie czy deklaracji przystąpienia.
– Często uzależniano wysokość sumy ubezpieczenia od wartości rachunku w dacie zaistnienia zdarzenia ubezpieczeniowego. Zatem nie sposób było określić tej wysokości na dzień zawarcia umowy. Takie postanowienie nie spełnia wymogu określenia sumy ubezpieczenia – analizuje Mocarska.

Niedopuszczalny brak ryzyka po stronie ubezpieczyciela

Nieważność umowy wynika też z braku ryzyka po stronie zakładu ubezpieczeń. A to jest sprzeczne z samą istotą ubezpieczenia. Wspomniane wcześniej uzależnienie wysokości świadczenia od kwoty znajdującej się na rachunku ubezpieczonego powoduje, że ubezpieczyciel nie ponosi żadnego ryzyka. Środki wypłacone w przypadku zgonu ubezpieczonego lub w razie dożycia do końca okresu ubezpieczenia pochodzą bowiem w całości z wpłaconych przez niego wcześniej składek.
Zastrzeżenia budzi także sposób obliczania wysokości środków znajdujących się w portfelu klienta. Sposób wyceny instrumentów finansowych, w które lokowane są składki, jest nieweryfikowalny. To bowiem zależy od czynników niejawnych dla stron umowy. A często przesądzają o tym arbitralne decyzje podmiotu trzeciego – wyjaśnia ekspert z MBM Legal.
W niektórych przypadkach można również mówić o próbie obejścia przepisów ustawy o pośrednictwie ubezpieczeniowym przy zawarciu umowy ubezpieczenia. Podmiot wskazany formalnie w polisie jako ubezpieczający nie był odpowiedzialny za uiszczanie składek, a ponadto otrzymywał wynagrodzenie od ubezpieczyciela.
– Analizując kolejne sprawy, można odnieść wrażenie, że w części tzw. polisolokat całkowicie zabrakło elementu ubezpieczeniowego, ochronnego. Natomiast skupiono się wyłącznie na celu inwestycyjnym umowy. On zresztą w większości przypadków nie został osiągnięty – podsumowuje adwokat Mocarska.

Źródło: MondayNews

Chcesz być dobrze poinformowany w tematach budżetu domowego, prowadzenia biznesu i ważnych zmian w prawie? Kliknij w ten tekst i polub nas na Facebooku! Naprawdę warto!

NEWSY DNIA. Kliknij i przeczytaj!

NEWSY DNIA. Kliknij i przeczytaj!

Rządowa tarcza antyinflacyjna

Wideo

Materiał oryginalny: Polisolokaty ponownie w sądach. Sądy coraz odważniej orzekają w sprawach nieważności umów. Biorą przykład ze spraw frankowiczów: 17.05.2021 - Strefa Biznesu

Komentarze 3

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość
2 maja, 14:05, Gość:

Sądy powinny się wzorować na przepisach prawa, a nie doniesieniach prasowych.

Jeżeli polisolokaty są nielegalne, to należy podać podstawę prawną, a nie pytać co się dzieje u sąsiada za płotem.

4 maja, 01:22, Krystyna z Rynku:

Kodeksy nie znają takiej instytucji jak polisolokaty.

Dlatego interpretacja nie jest wprost z konkretnego przepisu tylko z analizy cech jakie powinna spełniać polisa. I dopiero po stwierdzeniu czego brakuje w konkretnej umowie ubezpieczenia albo co jest a nie powinno być w polisie można wywnioskować że taka umowa nie spełnia norm polisy ubezpieczeniowej i nie jest polisą.

A tak w ogóle to polisolokaty wymyślili cfniacy z sektora ubezpieczeniowo-bankowego żeby wydusić z lokat bankowych pieniądze do innych kanałów gdzie będzie można z nich odrąbać część kapitału poza wzrokiem właścicieli tych pieniędzy.

Ubezpieczyciele zapisując w umowie kwotę wpłaty od razu na starcie z góry połykali prowizję z kwoty głównej i w inwestycję szła już na starcie pomniejszona kwota licząc teoretycznie że na długim okresie ta inwestycja ją odrobi i nie będzie widać ich zarobku. A solidna kasa była potrzebna do zapłacenia bankom prowizji za sprzedaż tych polis ze środków które były na lokatach bankowych.

Na razie to widać, że powinnaś opanować ortografię.

A za trudniejsze sprawy weź się gdy zmądrzejesz. Wtedy ci przejdzie ochota na wypisywanie bredni o spiskach.

K
Krystyna z Rynku
2 maja, 14:05, Gość:

Sądy powinny się wzorować na przepisach prawa, a nie doniesieniach prasowych.

Jeżeli polisolokaty są nielegalne, to należy podać podstawę prawną, a nie pytać co się dzieje u sąsiada za płotem.

Kodeksy nie znają takiej instytucji jak polisolokaty.

Dlatego interpretacja nie jest wprost z konkretnego przepisu tylko z analizy cech jakie powinna spełniać polisa. I dopiero po stwierdzeniu czego brakuje w konkretnej umowie ubezpieczenia albo co jest a nie powinno być w polisie można wywnioskować że taka umowa nie spełnia norm polisy ubezpieczeniowej i nie jest polisą.

A tak w ogóle to polisolokaty wymyślili cfniacy z sektora ubezpieczeniowo-bankowego żeby wydusić z lokat bankowych pieniądze do innych kanałów gdzie będzie można z nich odrąbać część kapitału poza wzrokiem właścicieli tych pieniędzy.

Ubezpieczyciele zapisując w umowie kwotę wpłaty od razu na starcie z góry połykali prowizję z kwoty głównej i w inwestycję szła już na starcie pomniejszona kwota licząc teoretycznie że na długim okresie ta inwestycja ją odrobi i nie będzie widać ich zarobku. A solidna kasa była potrzebna do zapłacenia bankom prowizji za sprzedaż tych polis ze środków które były na lokatach bankowych.

G
Gość

Sądy powinny się wzorować na przepisach prawa, a nie doniesieniach prasowych.

Jeżeli polisolokaty są nielegalne, to należy podać podstawę prawną, a nie pytać co się dzieje u sąsiada za płotem.

Dodaj ogłoszenie