Polska Partia Pracy chce obalić kapitalizm w Polsce i Europie

Agata Pustułka, Mariusz Staniszewski
Ton Polskiej Partii Pracy nadaje Bogusław Ziętek, przewodniczący związku Sierpień 80
Ton Polskiej Partii Pracy nadaje Bogusław Ziętek, przewodniczący związku Sierpień 80 Wojciech Barczyński
Udostępnij:
Mają w sobie siłę, jakiej dawno nie było widać na polskiej scenie politycznej. Chcą wywrócić panujący w Polsce porządek do góry nogami.

Nie boją się starć z policją i oskarżeń o marksizm. Są pierwszą w kraju partią jawnie antykapitalistyczną.

Polska Partia Pracy przeżywa swoich 5 minut. Ugrupowanie, które do tej pory nie odniosło żadnego wyborczego sukcesu, zarejestrowało listy do europarlamentu we wszystkich okręgach. Ich kandydaci w większości to młodzi ludzie - mają średnio 37 lat. Na listach obok studentów i świeżych absolwentów wyższych uczelni znajdują się robotnicy i przedsiębiorcy. Blisko połowa kandydatów to kobiety - ewenement na polskiej scenie politycznej.

Program jest prosty: jednolita w Europie płaca minimalna, ogólnoeuropejski kodeks pracy, służba zdrowia finansowana z budżetu, rozwijanie spółdzielczości.

Nie program jest jednak siłą ugrupowania. Popularność przyniosła jej akcja okupowania biur poselskich najważniejszych polityków PO. Wiedzieli, że z lokali będzie wyprowadzać ich policja, i to był koszt wliczony w operację. - Każde działanie, które ma na celu zmianę panującego systemu, wiąże się z interwencją policji - przyznaje Ewa Groszewska, liderka dolnośląsko-opolskiej listy PPP do PE. - Przecież o tym mówił już Karol Marks - dodaje.

To odwołanie nie jest przypadkowe. Groszewska jest przekonana, że diagnozy Marksa są aktualne, a Lenin i Stalin popełnili błędy przy wprowadzaniu ich w życie. - Społeczeństwo bezklasowe, w którym nie ma panów i niewolników i każdy jest równy, jest bliskie ładowi niebieskiemu we wszystkich religiach monoteistycznych. Zanim trafiła do Polskiej Partii Pracy, brała udział w demonstracjach antywojennych i sprzeciwiających się obowiązkowej służbie wojskowej. Na chwilę wstąpiła do SLD. Uciekła, gdy premierem został Leszek Miller. - Okazało się, że to nie lewica, ale partia neoliberalna.

Inną drogę przeszedł Mariusz Olszewski z Kielc. On w latach 1997-2001 był posłem ZChN. Jako członek klubu parlamentarnego AWS kontestował reformę administracyjną. Walka o utrzymanie województwa świętokrzyskiego przyniosła mu tak ogromną popularność w Kielcach, że tamtejsi taksówkarze zaoferowali, że będą go wozić za darmo.
- Z ZChN wyrzucił mnie Stefan Niesiołowski, a z AWS wystąpiłem sam. Gdy premier Jerzy Buzek sprzedał Stocznię Gdańską, kolebkę Solidarności - wspomina Olszewski.

Po kilku latach, w 2004 roku, trafił na PPP. Wtedy poczuł, że to jego miejsce. - Jestem w środowisku, które chce rzeczywiście bronić interesów ludzi pracy oraz chce rozliczać z obietnic polityków, którzy na plecach robotników dostali się do władzy - mówi Mariusz Olszewski.

Podkreśla, że on nie jest żadnym marksistą. - Ale gdyby w 1980 r. stoczniowcy wiedzieli, że ich strajk doprowadzi do powstania kapitalizmu, czyli zamykania stoczni, hut i kopalń, to historia potoczyłaby się inaczej - dodaje. - Dziś nikt nie martwi się o ludzi słabych i wykluczonych.

Ta wypowiedź nie jest przypadkowa. Trzon PPP stanowią działacze Sierpnia 80, czyli ludzie, którzy w PRL-u siedzieli w więzieniach, a dziś rehabilitują osiągnięcia socjalne Polski Ludowej. To od razu nasuwa analogię z Samoobroną. Do tej pory to partia Andrzeja Leppera przyciągała najbardziej niezadowolonych ze zmian.

- Samoobrona trafiała głównie do ludzi z dawnych PGR-ów i rolników zagubionych w nowej sytuacji. To mieściło się w ramach tradycji ruchu ludowego - tłumaczy dr Rafał Chwedoruk, politolog z Uniwersytetu Warszawskiego. PPP swoją ofertę kieruje do elektoratu dużych miast. - A tu radykalne, lewicowe ugrupowania nigdy nie trafiały na podatny grunt. To niezgodne z polską tradycją - dodaje.

PPP na porównania z Samoobroną reaguje alergicznie. - Lepperowska opozycja miała koszmarny wizerunek, łatwo było ją skompromitować. Z nami tak nie będzie - mówi Dariusz Zalega, redaktor naczelny Trybuny Robotniczej, która jest organem PPP.

Nie bali się też, że skompromituje ich przyjęty na listy Bogdan Golik, eurodeputowany, który do Brukseli dostał się z list Samoobrony. Zasłynął głównie oskarżeniem, jakie rzuciła na niego belgijska prostytutka. Zarzuciła ona Golikowi gwałt. Gdy sąd oczyścił go z zarzutów, polityk znalazł sobie nowe ugrupowanie.
Jednak jego szanse na reelekcję są na razie znikome. Na razie sondaże dają PPP 1 proc. poparcia, czyli zero szans na wejście do PE. Ale błąd zrobi każdy, kto ich dziś zlekceważy. PPP kroczy drogą Oliviera Besancenota, znanego jako czerwony listonosz. O tym 35-letnim mężczyźnie niedawno nikt nie słyszał. Dziś sondaże we Francji dają mu 17 proc. poparcia. To pod jego skrzydłami w lutym br. powstała ogólnoeuropejska Nowa Partia Antykapitalistyczna. Wśród założycieli była PPP.

- Czeka nas długi marsz. Dominacja ideologii neoliberalnej w świecie politycznych elit i odejście postkomunistycznej socjaldemokracji od wartości lewicy nie skłaniają do optymistycznego patrzenia na nasze szanse lewicy, ale żyjemy w ciekawych czasach i wiele może się zdarzyć - kończy Zalega.

Zwłaszcza że PPP nie zamierza odpuszczać. Będzie okupować kolejne biura poselskie PO, a zbrojne ramię partii - Sierpień 80 - wyprowadzi na ulice załogi kolejnych zakładów pracy. To będzie gorąca wiosna.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Wideo

Komentarze 3

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

J
Jorg
PPP i Ziętek to wariacka partia z wariatem na czele.
j
jarek
a to właśnie czasy Marksa, bo nawet zachodnie wielkie media pisały o powrocie zainteresowania Marksem w związku z kryzysem. Osobiście uważam, ze PPP jest szansą na przewietrzenie polskiego świata politycznego, gdzie wciąż zmieniają się ci sami antyrobotniczy oportuniści u władzy
S
Sybirak
To nie czasy Marksa, żeby trzeba było walczyć, dziś można wsiąść w auto, kupione w kapitaliźmie i wyjecha np. doRosji, Chin czy Korei Płn. A jak co, co obalali socjalizm w Polsce się nie zgodzą, to znowu poleje się polska krew. Im naprawdę należy umożliwić wyjazd, żeby się idioci przekonali na włwsnej skórze, co to jest, co to jest socjalizm.
Przejdź na stronę główną Dziennik Zachodni
Dodaj ogłoszenie