Polski żużel wchodzi w kryzysowy wiraż

Leszek Jaźwiecki
W środę w Warszawie spotkają się prezesi klubów Speedway Ekstraligi, by porozmawiać o przeciwdziałaniu skutkom kryzysu gospodarczego i ciągle rosnącym żądaniom finansowym zawodników.

Jeszcze nie tak dawno milion złotych dla zawodnika na cały sezon robiło wielkie wrażenie, dzisiaj w naszej lidze jeździ co najmniej kilkunastu "milionerów". Rekordzistą jest Tomasz Gollob, który za starty w Stali Gorzów otrzyma ponad dwa miliony złotych! Niewiele ustępuje mu mistrz świata Duńczyk Nicki Pedersen (1,95 mln złotych). Kwoty są na pewno szokujące, dlatego kluby chcą coś zrobić, by zatrzymać te rosnące płacowe kominy.

- Najprościej byłoby położyć wszystkie umowy na stół i ustalić jakiś górny pułap, jednak nie wszyscy chcą takiej jawności - mówi prezes gdańskiego Wybrzeża Maciej Polny. -Innym rozwiązaniem byłoby wprowadzenie ligi zawodowej. Na pewno jest kilka pomysłów na wyjście z tej trudnej sytuacji.
Tylko jak przekonać do nich nie tylko niektórych klubowych działaczy, ale przede wszystkim zawodników?

- My też budujemy budżet na cały sezon, po to są negocjacje kontraktowe - wyjaśnia zawodnik Unia Leszno Jarosław Hampel. - Prowadzimy działalność gospodarczą, zatrudniamy mechaników, których musimy opłacić, nie mówiąc już o przygotowaniu sprzętu. Prezesi podpisując z nami kontrakty wiedzieli o nadchodzącym kryzysie, a mimo tego niejednokrotnie podbijali stawki. Teraz szukają oszczędności, ale umowy obowiązują.

W najgorszej sytuacji znalazły się kluby, które podpisały kontakty z zawodnikami w euro. Teraz, kiedy kursy walut wzrosły o 30 procent, są problemy z domknięciem budżetów.

- Muszą nastąpić cięcia - apeluje prezes Włókniarza Częstochowa Marian Maślanka. - Do takich ruchów zmusza nas nie tylko wysoki kurs euro, ale także albo już wycofanie się, albo takie sygnały ze strony niektórych sponsorów.

Podobnego zdania jest sternik beniaminka ekstraligi z Gdańska. - Wszystkie umowy ze sponsorami mamy na piśmie, ale mogą się z nich wycofać - mówi prezes Polny. - My na pewno wystartujemy w lidze, ale nie wiadomo czy dojedziemy do końca.

Pojawiły się głosy, że to może być początek końca eldorado w naszym żużlu. Większość zawodników ściga w ligach w Szwecji, Danii, Anglii czy Niemczech, ale tam nie zarabiają tak dużych pieniędzy, jak za starty w naszym kraju. Widocznie zagraniczni prezesi klubów zareagowali wcześniej na gospodarczy kryzys, przewidzieli go i już na starcie obniżyli wynagrodzenia swoim zawodnikom.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie