Pomnik Powstań Polskich w Gliwicach powstanie na Placu Krakowskim? Jest apel, aby zatrzymać budowę

Patryk Osadnik
Patryk Osadnik
Jedna z imprez, które odbywały się na Placu Krakowskim w 2020 roku. Teraz w tym miejscu ma stanąć Pomnik Powstań PolskichZobacz kolejne zdjęcia/plansze. Przesuwaj zdjęcia w prawo - naciśnij strzałkę lub przycisk NASTĘPNE >>>
Jedna z imprez, które odbywały się na Placu Krakowskim w 2020 roku. Teraz w tym miejscu ma stanąć Pomnik Powstań PolskichZobacz kolejne zdjęcia/plansze. Przesuwaj zdjęcia w prawo - naciśnij strzałkę lub przycisk NASTĘPNE >>>Arek Gola
Pomnik Powstań Polskich w Gliwicach wzbudził ogromne emocje. Ponad 1200 osób podpisało apel w sprawie zatrzymania budowy, który zapoczątkowali urbaniści, architekci, ludzie kultury, dziennikarze i społecznicy. Sygnatariusze wskazują, że obelisk jest anachroniczny w formie i kontrowersyjny w treści. - Plac Krakowski po prostu nie jest dobrym miejscem na żaden pomnik o charakterze martyrologicznym. Wierzę, że gdyby przeprowadzono na ten temat odpowiednią dyskusję, to znaleźlibyśmy zdecydowanie lepsze miejsce - uważa Agata Twardoch. Prezydent rozkłada ręce, ponieważ budowy zatrzymać nie może. Co dalej?

Pomnik Powstań Polskich w Gliwicach

W 2017 roku Stowarzyszenie Pamięci Armii Krajowej zwróciło się do Rady Miasta Gliwice z wnioskiem o możliwość wzniesienia na Placu Krakowskim Pomnika Powstań Polskich. Obelisk zgodnie z projektem ma mieć około 10 metrów i na tablicach umieszczonych ze wszystkich czterech stron upamiętniać 16 wydarzeń z historii Polski. Od Konfederacji Barskiej (1768) po powstanie Solidarności (1980).

Radni zajęli się projektem dokładnie 14 grudnia 2017 roku. Przyjęli go niemal jednogłośnie. Wstrzymał się tylko Kajetan Gornig z Platformy Obywatelskiej. Dlaczego? Chciał aby dyskusja wokół ulic, placów, pomników etc. dotyczyła osób historycznie bliższych Gliwicom, niż Powstanie Wielkopolskie.

Tym samym rada wyraziła zgodę na to, aby SPAK zajęło się organizacją zbiórek pieniędzy i budową pomnika w zaproponowanej formie.

ZOBACZCIE ZDJĘCIA

Apel ws. zatrzymania budowy. "W Gliwicach nie ma miejsca na dyskusję o sprawach tożsamościowych"

Po prawie trzech i pół roku na Placu Karkowskim rozpoczęły się pierwsze prace. W miejscu przyszłego obelisku ledwie wykopano dziurę w ziemi, a już w poniedziałek, 26 czerwca, pojawił się apel do prezydenta Adama Neumana, aby zatrzymać budowę Pomnika Powstań Polskich.

Początkowo podpisało go kilkudziesięciu urbanistów, architektów, ludzi kultury, dziennikarzy i społeczników. W kilka dni zebrano jednak ponad 1200 podpisów, a ich liczba stale rośnie.

Nie przeocz

- Przyznam szczerze, że kilka lat temu pojawiła się informacja o takiej inicjatywie, ale była to tylko wzmianka na którymś z gliwickich portali, że jest taka inicjatywa. Nie potraktowałam jej poważnie, bo nie wierzyłam, że to naprawdę może się wydarzyć. Było to wówczas zbyt absurdalne. Dopiero teraz, kiedy na Placu Krakowskim zaczęto robić pierwsze wykopy, stanęliśmy niemal przed faktem dokonanym - mówi w rozmowie z DZ Agata Twardoch, architektka, urbanistka i jedna z inicjatorek apelu.

- Na żadnym etapie nie pojawiła się oficjalna informacja ze strony miasta. Mam oczywiście pretensje do siebie, że nie byłam bardziej czujna, ale myślę, że jeszcze nie jest za późno. Inwestycja właściwie jeszcze się nie zaczęła, na razie jest tylko dziura w ziemi, a tę łatwo zasypać - dodaje.

Sygnatariusze listu wskazują, że monument jest anachroniczny w formie i zaburza ład Placu Krakowskiego, przez co na lata może zablokować jego modernizację. Podkreślają, że jest to przestrzeń społeczna, tętniąca życiem i przyjazna mieszkańcom, a pomnik o takim charakterze może ją zawłaszczyć i przytłoczyć.

Kontrowersje wzbudza także jego charakter.

- Ubolewam, że w Gliwicach nie ma miejsca na dyskusję o sprawach tożsamościowych. Nie dopuszcza się spojrzenia, w którym przestrzeń mogłaby nosić ślady historii pokazanej z różnych perspektyw. Podkreśla się i eksploatuje wątki związane z polskością, ale śląskość i odrębność regionu jest stale pomijana. W latach PRL-u wiele rzeczy wymazywano z kart historii, na przykład wszystkie ślady niemieckich dziejów tych ziem. Powstała dziura, którą należy załatać, a odnoszę wrażenie, że po 89. roku nic się nie zmieniło. Nadal udajemy, że Gliwice są od zawsze i bez przerwy miastem do szpiku polskim, żadne niuanse nie są dopuszczane do głosu. A wydaje mi się, że warto jednak pamiętać, że jesteśmy na Śląsku, a nie w Warszawie i nasza historia jest nieco inna - uważa Agata Twardoch.

Zobacz koniecznie

Chodzi o kwestie urbanistyczne czy ideologię?

Głos w tej sprawie ad vocem zabrał również Grzegorz Krawczyk, dyrektor Muzeum w Gliwicach. W opublikowanym liście wziął w obronę Pomnik Powstań Polskich.

- Uwiecznienie pamięci polskich zrywów niepodległościowych, w bądź co bądź polskich Gliwicach, bynajmniej nie stoi w sprzeczności z lokalną, śląską pamięcią miasta, jak widzą to niektórzy przeciwnicy tej inicjatywy. Co więcej, może być jej ubogacaniem i dopełnieniem o wątki bliskie tej części mieszkańców, którzy po 1945 roku stali się nowymi, polskimi mieszkańcami miasta - pisze Grzegorz Krawczyk.

- Można sobie wyobrazić, że pozarządowa organizacja pożytku publicznego, stojąca na ideowych antypodach pomysłodawców stawianego właśnie pomnika, zainicjowałaby postawienie w tym samym miejscu monumentu „nowoczesnego” w formie i zawierającego treści miłe autorom apelu, choć niekonieczne podzielane przez wszystkich gliwiczan. Wówczas zapewne okazałoby się, że przestrzeń placu jest idealnym miejscem na jego wyeksponowanie - dodaje.

Jak odpowiada na to urbanistka?

- Chciałabym, żeby w Gliwicach powstawały pomniki obydwu stron. Miasto składa się z ludzi o różnych poglądach, różnych korzeniach i różnych rodzinnych historiach i to jest wspaniałe - uważa.

- Plac Krakowski po prostu nie jest dobrym miejscem na żaden pomnik o charakterze martyrologicznym. Wierzę, że gdyby przeprowadzono na ten temat odpowiednią dyskusję, to znaleźlibyśmy zdecydowanie lepsze miejsce. Warto byłoby również zorganizować konkurs, który wyłoniłby najlepszy projekt z pożytkiem dla przestrzeni publicznej. Tego jednak zabrakło - podkreśla Agata Twardoch.

Musisz to wiedzieć

Prezydent nie może zatrzymać budowy Pomnika Powstań Polskich

Łukasz Oryszczyk, rzecznik prasowy prezydenta Adama Neumana, zapytany o apel w sprawie Pomnika Powstań Polskich, rozkłada ręce.

- Budowa pomnika jest inicjatywą społeczną i jest finansowana ze środków społecznych. Nie jest to zadanie realizowane przez miasto za publiczne pieniądze. Prezydent Gliwic nie jest właściwym adresatem petycji w tej sprawie - odpowiada DZ. - Zgodę na wzniesienie pomnika wydała zgodnie z prawem Rada Miasta Gliwice. Jeśli stowarzyszenie spełniło wszelkie wymogi, to prezydent miasta nie może zakazać budowy - wyjaśnia.

Dodaje również, że jego zdaniem kluczowy jest teraz dialog pomiędzy sygnatariuszami petycji oraz SPAK. Agata Twardoch potwierdza, że zwróciła się do stowarzyszenia, ale do momentu publikacji tekstu DZ nie otrzymała odpowiedzi (30 kwietnia).

My również próbowaliśmy skontaktować się z SPAK. Niestety nasze telefony pozostały bez odpowiedzi, dlatego pytania przesłaliśmy drogą mailową.

Czym zajmuje się Stowarzyszenie Pamięci Armii Krajowej?

Stowarzyszenia Pamięci Armii Krajowej w Gliwicach działa od 2015 roku. Wcześniej oddział organizacji funkcjonował w Pyskowicach, ale z czasem zaczął wykraczać swoimi działaniami poza granice miasta, więc przeniesiono go do większych Gliwic, które są także siedzibą powiatu.

Czym zajmuje się SPAK? Na stronie internetowej stowarzyszenia przeczytamy, że: „Jego członkowie biorą udział w uroczystościach upamiętniających ważne wydarzenia historyczne i państwowe, oddając hołd, kontynuując pamięć i rozpowszechniając wiedzę o żołnierzach AK”.

Do tego pielęgnują pamięć i wspierają członków AK, współpracują ze szkołami i samorządami.

Dopłaty do cen energii

Wideo

Komentarze 4

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

D
Dobre,bo polskie

Mom pomys! Mozno by tyn pomnik postawic kajsik w Berlinie. Tam jusz stoji pomnik Zolniyrza polskigo (i niymieckigo antyfaszysty). To i pomnik polskigo powstanca i niymieckigo Freikopsa by tysz pasowou.

W
Wypedzony

Ten Gleiwitz dostaliscie psim smedem! To nie wasze miasto! Nie zapominajcie tego!

E
Elwira (

Jedno pytanie - czy ten plac ?

Drugie pytanie - czy inni, np. poza centrum.

Ale trzeci: czy to w ogóle dobry pomysl (dla mnie CHORY)

stawiac coraz to nowe, jatrzyc, dzielic, prowokowac, odswierzac rany.

Tu U NAS na Slasku.

Tym bardziej, ze te wszystkie (no, powiedzmy: "tylko" 3/4) bialoczerwone historyje, to przeciez bajery. Legendomania, mitologizacja, splycanie, upraszczanie, malowanie w kolorach bialym i czarnym, czesto przeinaczajace rzeczywiste fakty historyczne.

W ogóle nie powinno byc zadnych nowych pomników, ze tak powiem, politycznych w g.sl. miastach. Chyba ze osobom majacym zwaizek, pozytywny zwiazek, z miastem i przyczynili sie znacznie i dobrze do rozwoju, dla wspólnoty, dla pokoju itd.

Co ja, Slazak, mam wspólnego z Krasickim, Krasinskim, Kraszewskim ? Co moje g.sl. miasto ma wspólnego z Batorym (Bathory), Waza itp. ? No i zupelnie absurdale: Zeromski, Prus i tego typu osobnicy. (Tut. odpowiedniki to Hauptmann i Freytag, no i von Eichendorff, ale tez rezygnujemy, bo tak lepiej dla tzw. koegzystencji.)

O Waszych gierojach nie wspominajac.

Jak juz Wasi - to moze Wieniawski, Szopen (Chopin), Brzechwa itp.

Ale po co nam tu typcie typu: Jagielo (Iogaila) albo Pilsudski albo Haller albo Reytan albo jakies Kochanowskie czy Poniatowskie ???

P
Pies Bulgot

Pytanie? Jaki jest emocjonalny stosunek potomkow tajojkow i zabryniczan z Gleiwitz do "powstan slaskich"? Gleiwitz mialo w tych czasach, kiedy przebrani za insurantow zolnierze polscy robili rozroby na rozkaz POW i Warszawskich awanturnikow, nic wspolnego z tymi awanturnikami.Tym bardziej, ze nawet najbardziej zacietrzewieni w Warszawie i Paryzu nie planowali okupacji Gleiwitz przez Polske.

A to co potem "historycy" napisali, a szczegolnie co robili "zdobywcy" ordwiecznie polskiego Gleiwitz po 1945 z rodowitymi mieszkancami tego miasta, nie przysparza chwaly potomkom "powstancow slaskich".

Dodaj ogłoszenie