Powtórka prywatyzacji Polmosu

Wanda Then
Na razie produkcja w bielskim Polmosie nie jest zagrożona
Na razie produkcja w bielskim Polmosie nie jest zagrożona Fot. Jacek Drost
Udostępnij:
Batalia posła PiS Stanisława Pięty o wstrzymanie procesu prywatyzacyjnego bielskiego Polmosu przyniosła efekt .

Minister skarbu państwa przerwał prywatyzację bielskiego Polmosu kilka dni temu. Procedura zostanie powtórzona. Oficjalnie z powodu nieuzyskania w czasie negocjacji ceny, która satysfakcjonowałaby resort. W rzeczywistości z powodu wyjścia na jaw faktu, że większościowym udziałowcem krakowskiej firmy Alti Plus, która chciała Polmos kupić, jest ojciec posła PO Łukasza Gibały, a on sam zasiada w jej radzie nadzorczej.

- Z wpisu KRS firmy Alti Plus oraz oświadczenia majątkowego złożonego przez posła PO z Krakowa Łukasza Gibałę wyłaniają się sprzeczności. Poseł w obu oświadczeniach podaje, że nie jest członkiem żadnej rady nadzorczej. Tymczasem z pełnego odpisu druku KRS wynika, że na miejscu trzecim występuje w niej właśnie Łukasz Gibała. Być może ktoś popełnił pomyłkę, ale ta rozbieżność jest bardzo zastanawiająca - informował dziennikarzy już w lutym poseł Pięta.

Wątpliwości posła budził jednak głównie sposób wyceny wartości Śląskiej Wytwórni Wódek Gatunkowych Polmos w Bielsku-Białej. Została ona dokonana w chwili, gdy trwał spór pomiędzy Polmosami w Bielsku-Białej i w Józefowie o prawo do własności znaku towarowego "Extra Żytnia". Według Pięty, inwestorzy nie mieli wszystkich informacji, żeby rzetelnie ocenić wartość bielskiej wytwórni.
15 grudnia ubiegłego roku Polmosy doszły do porozumienia. Bielski, za zrzeczenie się przez Józefów praw do znaku, wykupił go za 1,5 mln zł. Poprzedzająca proces prywatyzacyjny wycena została jednak dokonana przed tym faktem.

- Jeżeli procedura prywatyzacyjna zostanie zakończona, nabywca uzyska nadspodziewaną korzyść. Uważam, że w tej sytuacji prywatyzacja powinna zostać powtórzona, a poprzedzać ją powinna rzetelna wycena wartości znaku, który jest "okrętem flagowym" bielskiego Polmosu - uzasadniał Pięta.
W lutym do Prokuratury Rejonowej Warszawa Śródmieście złożył zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa przez urzędników Ministerstwa Skarbu Państwa, działających na szkodę interesu publicznego poprzez zaniżanie wartości przedsiębiorstwa.

Prywatyzacja jest konieczna, ale jej zasady muszą być przejrzyste

Przy okazji wyszło na jaw, że z krakowską firmą Alti Plus, ubiegającą się o kupno bielskiego Polmosu, związany jest poseł PO Łukasz Gibała. Jego ojciec jest większościowym udziałowcem firmy, a poseł jest członkiem rady nadzorczej. To właśnie ten fakt zadecydował o interwencji pełnomocnika rządu ds. korupcji Julii Pitery, która poprosiła ministra skarbu Aleksandra Grada o dokładne prześwietlenie procesu prywatyzacji bielskiej firmy. Trwało to kilka tygodni i zakończyło się przerwaniem prywatyzacji.

- Zatrzymanie i powtórzenie procesu prywatyzacyjnego bielskiego Polmosu tak, żeby potencjalni nabywcy tego przedsiębiorstwa byli poinformowani w pełni o walorach, które ono posiada, to był cel mojej działalności. Wskazywałem na dziwne postępowanie ministerstwa. Resort dwukrotnie odmawiał wstrzymania prywatyzacji, zapewniając o znikomej wartości znaku towarowego "Extra Żytnia". Tymczasem w umowie, którą zawarły Polmosy w Bielsku-Białej i Józefowie, bielski zapłacił drugiemu za odsprzedanie prawa do znaku ponad 1,5 mln zł, podczas gdy Józefów sprzedawał tylko 8-10 procent tego gatunku. Choćby z tego prowizorycznego szacunku można wyliczyć, że ta znikoma wartość to grubo ponad 15 mln zł. Teraz jest czas, by Polmos bielski zajął mocniejszą pozycję na rynku, dopiero wtedy będzie można mówić o prywatyzacji - zapewnia Stanisław Pięta.

Związkowcy z bielskiego Polmosu uważają, że są królikiem doświadczalnym, bo kolejne, nieudane prywatyzacje prowadzone są w ich firmie od 10 lat.

- Nie wygramy na rynku i nie utrzymamy się długo wśród koncernów, które mają duże pieniądze. Dlatego prywatyzacja jest konieczna. Chodzi tylko o to, by jej zasady były czytelne i gwarantowały nam utrzymanie tego samego profilu produkcji. Mamy ministerialne zapewnienie, że sprzedaż nie odbędzie się bez podpisania pakietu socjalnego dla naszych pracowników. Rozpoczynamy już nad nim prace - stwierdziła Grażyna Fleszar, szefowa Związków Zawodowych ŚWWG Polmos.

Sytuacja bielskiej wytwórni nie jest zła, choć styczniowy wzrost podatku akcyzowego spowodował spadek sprzedaży.

- Radzimy sobie. Mamy w ofercie kilka produktów, których nie mają inni producenci. Tak łatwo konkurencja nie pozbędzie się nas z rynku - zapewnił prezes Polmosu, Ryszard Malinowski.

Lider w branży

Śląska Wytwórnia Wódek Gatunkowych ma w branży spirytusowej wysoką pozycję.
W bielskim Polmosie pracują 192 osoby. Jego wyroby trafiają do USA, Niemiec, Czech, Słowacji, Włoch, Australii, Francji, Belgii, Chin, Wielkiej Brytanii i do wolnego obszaru celnego. Jego klientami są wszystkie sieci handlowe, większość sklepów w kraju, 75 hurtowni. Firma może się pochwalić ponad 30 znaczącymi nagrodami i wyróżnieniami krajowymi i światowymi. W 1998 r., jako jeden z pierwszych Polmosów został przekształcony w jednoosobową spółkę Skarbu Państwa. Firma od 10 lat nie może doczekać się finału prywatyzacji.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Środki z KPO obniżą inflację - komentarz

Wideo

Komentarze

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Przejdź na stronę główną Dziennik Zachodni
Dodaj ogłoszenie