18+

Treść tylko dla pełnoletnich

Kolejna strona może zawierać treści nieodpowiednie dla osób niepełnoletnich. Jeśli chcesz do niej dotrzeć, wybierz niżej odpowiedni przycisk!

Proces rodziców Szymona z Będzina: Czy matkę Szymona bił jej partner?

Teresa Semik
Proces rodziców Szymona z Będzina
Proces rodziców Szymona z Będzina Lucyna Nenow
"Tatku, uwierz mi, ja tego nie zrobiłam" - napisała z aresztu do swojego ojca Beata Ch., matka zabitego Szymona. Podczas kolejnej rozprawy rodziców "chłopczyka z Cieszyna" bliżej poznaliśmy jego matkę. W trwającym od września procesie nie ma przełomu.

Treść listu Beaty do ojca przywołała w czwartek sądzie Janina M., która znała Beatę oraz jej rodziców. Mieszkali po sąsiedzku w Tychach, w przyjaźni. Sąd wezwał ją w charakterze świadka.

Beata, matka "chłopczyka z Cieszyna", była dzieckiem adoptowanym. Biologiczna matka zrzekła się praw do córki, biologiczny ojciec, który siedział wówczas w więzieniu, najpierw się sprzeciwiał, ale w końcu ustąpił i Beata trafiła do adopcji.

- Wychowywała się w komfortowych warunkach, w sympatycznej rodzinie, w której nie było pijaństwa, przekleństw, niczego nie brakowało – dodała świadek.

Beata wyszła za mąż w szkole zawodowej, nie skończyła edukacji. Zmieniła się po rozwodzie. Mąż zaglądał do kieliszka, przestał pracować, w końcu porzucił Beatę oraz ich pięcioro dzieci.

- Beata popadła wtedy w depresję - zeznawała jej dawna sąsiadka. Gdy poznała Jarosława R., zakochała się. Zostawiła rodzinę i przeprowadziła się do jego mieszkania. W zasadzie porzuciła piątkę swoich dzieci, które opieka społeczna zabrała do domu dziecka.

Rodzice Beaty nie mieli dobrego zdania o jej nowym partnerze Jarosławie, dziś oskarżonym. Na krótko przed śmiercią 2-letniego Szymona, który zmarł wskutek uderzenia w brzuch, przybrana matka Beaty płacząc mówiła do sąsiadki: "To jest bandzior, on ją bije".

- Jestem przekonana, że ona sobie tego nie wymyśliła, bo nigdy źle nie mówiła o ludziach, dlatego to tak bardzo utkwiło mi w pamięci - dodała Janina M zeznając w sądzie.

Jarosław nie pozwalał Beacie na kontakty z rodzicami ani dziadkom na spotkania z wnukami. Ich syna Szymka nawet nie widzieli. Beata wiedziała, że matka choruje, ale ani jej nie odwiedzała w hospicjum, ani jak uważa sąsiadka, nie była na pogrzebie.

- Nie wierzę, że Beata mogła skrzywdzić dziecko – mówiła Janina M. - Nie wierzy w to także jej ojciec. Powiedział raz do mnie, że oskarżony Jarosław "kopnął z buta, jak dziecko płakało, i stało się".

Matka oskarżonej Beaty zmarła w dniu śmierci Szymona, 27 lutego 2010 roku.

Niespełna miesiąc później Damian K., dziś osiemnastolatek, wracał z kolegą ze skupu złomu wzdłuż pustego stawu w Cieszynie, gdy zauważył, że na dnie leży coś, co przypomina pomalowaną lalkę.

– Gdy podchodziłem bliżej brzegu, żeby sprawdzić, co to jest, zacząłem podejrzewać, że to może być dziecko - zeznawał w czwartek przed sądem. Wziął długi patyk, bo to "coś" leżało od brzegu jakieś 3-4 metry. Dotknął kijem paliczek i skóra się "ugięła". Był już pewien, że to jest dziecko. Twarz, usta miało sine, prawie fioletowe.

Obok ciała leżało coś, co przypominało pluszowego misia, ale z telewizji wiem, że to była rękawiczka, która mi go przypominała – dodał Damian.

Dziecko było jakby wciśnięte w błoto, bo na zimę woda w tym stawie rybnym jest spuszczana. Wokół ciała nie było żadnych wyraźnych śladów. Damian przypuszcza, że ciało dziecka musiało zostać rzucone w to błoto.

Damian pobiegł do domu. Płakał, gdy mówił mamie, że znalazł w stawie dziecko. To ona powiadomiła policję.

- Chcieliśmy, żeby jakaś osoba dorosła zadzwoniła na policję, żeby oni nie pomyśleli, że żarty sobie robimy, a to była tragiczna sytuacja – tłumaczył w sądzie Ch., który był nad stawem z Damianem.

Przez ponad dwa lata nie udawało się śledczym znaleźć rodziców dziecka, którego ciało porzucono w stawie. Ale też portret pamięciowy, jaki wówczas opublikowała policja i rozkleiła w każdym mieście, był chybiony, bo nawet najbliższa rodzina nie rozpoznawała w nim 2-letniego Szymona z Będzina. Biegli podawali też znacznie wyższy wiek tego dziecka.

*PREZENTY NA DZIEŃ KOBIET 2014 - NAJLEPSZE POMYSŁY
*PIĘKNE DZIEWCZYNY CHCĄ BYĆ MISS POLONIA - ZDJĘCIA Z CASTINGU W KATOWICACH
*TVP ABC I TV TRWAM NA MULTIPLEKSIE. Jak odbierać, jak przeprogramować dekoder?
*GALA NIEGRZECZNI - DODA POBIŁA SIĘ Z SZULIM - NOWE FAKTY i ZDJĘCIA

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

m
m jak mama
jak to mogło spotkać to niewinne dziecko!!!!!! Nawet jeśli matka nie zadała ciosu - dlaczego nie broniła swojego dziecka!!!!!!!! Tego bandziora - "tatusia" odesłałabym do kamieniołomów - niech tam zademonstruje swoją siłę.....
TRAGEDIA!!!!!! TEN CHŁOPCZYK NIE MIAŁ PRAWA UMRZEĆ!!!!!!
Dodaj ogłoszenie