Robert Ciupa: Strajk na „Wujku” dla Polski jest tak ważny jak powstania śląskie

Robert Ciupa
Pomnik Poległych Stoczniowców 1970 stanął przed bramą stoczni gdańskiej w grudniu 1980 roku. Dziś niewątpliwie kojarzy się także z „Wujkiem”
Pomnik Poległych Stoczniowców 1970 stanął przed bramą stoczni gdańskiej w grudniu 1980 roku. Dziś niewątpliwie kojarzy się także z „Wujkiem” Polska Press
Pacyfikacja KWK „Wujek” ukazała represyjność systemu komunistycznego, który nie chciał się pogodzić z dążeniami do wolności - mówi Robert Ciupa, historyk, dyrektor Śląskiego Centrum Wolności i Solidarności.

W 2007 roku prezydent Lech Kaczyński mówił przy okazji rocznicy pacyfikacji kopalni „Wujek”, że 16 grudnia 1981 roku to jedna z dwóch najważniejszych dat w historii Śląska, które zaważyły na losach Rzeczypospolitej. Tą drugą jest rok 1919 i wybuch pierwszego powstania śląskiego, poprzedzony słynną „masakrą mysłowicką”, w trakcie której do protestujących górników otwarto ogień. Pan się zgadza z taką oceną i tą paralelą?
Wybór wydarzeń, które określilibyśmy jako „najważniejsze”, zawsze będzie subiektywny. Osobiście, jako historyk, wolę dokonywać porównań wydarzeń bliższych sobie chronologicznie. Bardzo wiele zależy także od tego, w jakich kategoriach będziemy starali się dokonać tego wyboru. Jeśli jednak wzięlibyśmy pod uwagę wydarzenia związane z walką o suwerenność Polski po roku 1945, to bez wątpienia, zarówno porozumienie jastrzębskie, porozumienie w Hucie „Katowice” oraz strajk i pacyfikacja KWK „Wujek”, w moim mniemaniu będą jednymi z pierwszych w tego typu zestawieniu. Porozumienia związane były z powstaniem NSZZ „Solidarność”, pierwszej niezależnej od władz struktury w totalitarnym państwie i powinny być wymieniane jako równorzędne z porozumieniami w Szczecinie i Gdańsku. Natomiast pacyfikacja kopalni „Wujek” ukazała represyjność systemu komunistycznego, który nie chciał się pogodzić z dążeniami do wolności około dziesięciomilionowego związku.

Dlaczego 16 grudnia 1981 roku to jedna z najważniejszych dat w historii Śląska w Polsce?
Podobnie jak w innych częściach kraju, my również mamy wiele regionalnych wydarzeń, historycznych, związanych z poszczególnymi regionami: Górnym Śląskiem, Zagłębiem Dąbrowskim, Częstochową, Bielskiem-Białą. Strajk na kopalni „Wujek” to przede wszystkim wspólna walka ludzi o godność i wolność człowieka w totalitarnym państwie. Po drugie, górnicy podczas strajku pokazali, czym tak naprawdę jest solidarność i „Solidarność”. Wstawili się za swoim kolegą Janem Ludwiczakiem oraz innymi internowanymi. Na kopalni „Wujek” solidarność okupiona została największą ceną - życiem dziewięciu górników.

Dlaczego przed „Wujkiem” na Śląsku nie wybuchł wcześniej żaden bunt porównywalny z Czerwcem 1956 (Poznań), Grudniem 1970 (Wybrzeże) czy Czerwcem 1976 (Radom)? Niektórzy mówią, że do 1981 roku Śląsk siedział cicho.
Na to pytanie trudno jest odpowiedzieć jednoznacznie. Na pewno dużą rolę odgrywały ruchy migracyjne, jakie miały miejsce na tym terenie w latach 60. i 70. Powstają nowe kopalnie, budowane są całe miasta - jak Jastrzębie-Zdrój - oraz ogromne kompleksy przemysłowe, jak Huta „Katowice”. Nowo przybyli najpierw walczyli o mieszkanie i poprawę warunków życiowych, dopiero później zauważali, że jest to okupione często ciężką pracą w systemie czterobrygadowym. Pracą o wysokim stopniu wypadkowości oraz braku przestrzegania podstawowych zasad BHP. Momentem przełomowym, także dla ówczesnego województwa katowickiego, była wizyta Jana Pawła II w Polsce w 1979 r. Nie tylko słowa papieża Polaka pomogły w zrozumieniu konieczności zmiany w kraju, ale również fakt, że Polacy mogli „się policzyć”. Te wszystkie prądy wolnościowe cały czas na Śląsk docierały. Sygnałem do tego, aby Śląsk „ruszył”, stały się protesty na Wybrzeżu w 1980 r. Bardzo istotne było to, że ruszył cały. Strajkowały kopalnie z całego regionu oraz największy zakład, a zarazem duma władzy ludowej - Huta „Katowice”. Gdyby Śląsk wtedy nie zastrajkował, najprawdopodobniej nie doszłoby do podpisania porozumień.

Słyszałem nawet opinie, że gdyby nie „gorole”, nie byłoby strajków na Śląsku.
To, jaką rolę w strajkach odgrywali ludzie przyjezdni, a jaką autochtoni, nie miało tak naprawdę znaczenia z ówczesnej i z dzisiejszej perspektywy. Jednych i drugich łączył przecież ten sam cel - walka o godność. Jednych i drugich łączyły wspólne miejsca pracy czy też miejsce zamieszkania. Jedni i drudzy zapłacili za to ofiarą życia, zdrowia, wolności.

Jak zmieniało się pojmowanie znaczenia 16.12.1981 w ostatnim 25-leciu?
Głównym problemem był brak rozliczenia zbrodni komunistycznych po 1989 roku. Stanisław Płatek, jeden z przywódców strajku na „Wujku”, został skazany w ciągu kilkunastu dni, wyrok zapadł w lutym 1982 r. W wolnej Polsce aż 15 lat trwał proces członków plutonu specjalnego ZOMO, którego funkcjonariusze strzelali do górników. Za pacyfikację kopalni „Wujek” nie został skazany ani Wojciech Jaruzelski, ani Czesław Kiszczak. Prawdziwych zbrodniarzy nigdy nie nazwano zbrodniarzami. Zło nie zostało nazwane złem.

Czy brak sprawiedliwości umniejszył rangę tego wydarzenia w jego masowym odbiorze?
Pańskie pytanie dotyczy pamięci. Ona zawsze była silna i podtrzymywana. Pod „Wujkowym” krzyżem gromadzili się ludzie przez całe lata 80., ryzykując zatrzymaniem przez Milicję Obywatelską, Służbę Bezpieczeństwa lub płacąc wysokie grzywny. Pamięć jest przede wszystkim żywa w tych, którzy te wydarzenia pamiętają, znają nazwiska zamordowanych przez komunistyczny reżim. Naszym zadaniem jest przekazać tę pamięć kolejnym pokoleniom. Największą nagrodą dla pracy naszej instytucji jest widok prawie 400 uczniów z 42 szkół (po 9 uczniów z każdej) całego województwa śląskiego, którzy w tym roku po raz kolejny przybiegną 16 grudnia w koszulkach z podobiznami górników pod krzyż-pomnik. Cieszy nas również zaangażowanie wielu instytucji, które w miarę swoich skromnych możliwości organizują spotkania przypominające o zbrodni w KWK „Wujek” i jej ofiarach, oraz zaangażowanie tych wszystkich, którzy podejmują się działań na masową skalę. W tym roku Narodowy Bank Polski wyemituje monetę kolekcjonerską upamiętniającą Dziewięciu Górników, Poczta Polska wyda okolicznościowe widokówki, ponadto w tramwajach śląskich, między 13 a 16 grudnia, będzie wyświetlany film zapraszający na uroczyste obchody 35. rocznicy. Tegoroczne obchody będą również odbywały się w miejscach, skąd pochodzili zabici górnicy. Ponadto 13 grudnia w Sejmie RP została otwarta nasza wystawa „Kopalnia strajkuje…”, która była pokazywana już w wielu miastach całej Polski, można ją było zobaczyć np. w Poznaniu. Musimy mieć świadomość, że opowieść o górnikach z kopalni „Wujek” dotyczy nie tylko naszego województwa, ale całej Polski, tak jak pamięć o powstańcach warszawskich dotyczy nas wszystkich. Bierzmy przykład z upamiętniania powstania warszawskiego - ono zaczyna się w stolicy, a 1 sierpnia o godz. 17 syreny wyją w całym kraju.

A czy wykorzystaliśmy to wydarzenie do opowiadania o swojej historii? Myślę o śląskiej historii w Polsce i polskiej historii w Europie?
Moim zdaniem proces opowiadania historii nigdy się nie kończy. O tych wydarzeniach musimy przypominać cały czas po to, aby nigdy nie zapomnieć. Podobnie wygląda sprawa z badaniami nad tymi wydarzeniami, jeszcze wiele pracy zostało historykom, zarówno w kwestii pacyfikacji kopalni „Wujek”, jak i opowiedzenia o funkcjonowaniu Solidarności. W tym roku, przy współpracy z oddziałem IPN w Katowicach oraz Terenową Komisją Zakładowej Solidarności w Tarnowskich Górach, wydajemy monografię dotyczącą funkcjonowania tarnogórskiej „S”. Takich publikacji wciąż jest za mało. Na drugim biegunie potrzeb znajduję brak informacji o reakcjach na stan wojenny i pacyfikację „Wujka” w Europie. Staramy się tę lukę w tym roku zapełnić - organizujemy międzynarodową konferencję naukową z udziałem historyków z Węgier, Czech, Francji, Niemiec i Wielkiej Brytanii. Przy okazji nadchodzącej rocznicy próbujemy wyjść z tą historią na zewnątrz, popatrzeć na nią szerzej, z punktu widzenia międzynarodowego.

Najlepszym nośnikiem pamięci o historii bywa kultura masowa. W tej dziedzinie też wiele jest do zrobienia.
To prawda.

Dlaczego powstał tylko jeden film na ten temat („Śmierć jak kromka chleba” Kazimierza Kutza z 1994 roku)?
Takie pytanie należy postawić scenarzystom, reżyserom, ludziom związanym z filmem. Boję się, że z filmem o pacyfikacji kopalni „Wujek” jest jak z Katyniem, o którym opowiedział Andrzej Wajda i szybko już nie powstanie kolejny film fabularny o sowieckiej zbrodni. Z drugiej strony, warto wspomnieć o całej serii świetnych dokumentów o pacyfikacji katowickiej kopalni, jest to m.in. znakomity reportaż „Życiorysy z bliznami” Agnieszki Świdzińskiej. Był też bardzo ciekawy komiks o 16 grudnia. W tym roku nową perspektywę powinien zapewnić spektakl w Teatrze Śląskim. To może być kolejna ciekawa próba odpowiedzi na pytanie o ślad, jaki zostawiła w nas pacyfikacja „Wujka”. To także, mam nadzieję, drugi zwrot tej historii w kierunku kultury masowej. Spektakl to świetny materiał na film. W produkcji jest także płyta Miuosha. Mamy szansę wyjść z opowiadaniem o „Wujku” poza region.

Wracając do pamiętnego filmu Kazimierza Kutza: „Śmierć jak kromka chleba” to wciąż dobra lekcja „Wujka”?
Fabuła rządzi się innymi prawami niż dokument. W „Śmierci jak kromka chleba” jest sporo nieścisłości, na przykład kwestia walki wręcz pomiędzy górnikami i milicjantami na terenie kopalni. Do takich scen nigdy nie doszło - odległość między strajkującymi i zomowcami wynosiła od 20 do 80 metrów. Później, w sądzie, w mediach czy prywatnych dyskusjach powtarzał się argument o samoobronie milicjantów, co było widać w filmie. Nie chcę dezawuować obrazu Kazimierza Kutza, ponieważ na ówczesne czasy to była bardzo dobra praca, pierwsza próba pokazania tragicznych wydarzeń stanu wojennego w kinie po 1989 roku.

Myśli pan, że przyjdzie czas na drugie kinowe podejście do pacyfikacji „Wujka”?
Mam nadzieję, gdyż jest to historia warta opowiedzenia ponownie, choćby ze względu na ustalenia sądów w kolejnych procesach. Z drugiej strony, pamiętajmy, że na temat większości ważnych wydarzeń w dziejach naszego kraju powstał tylko jeden jedyny film, wspominałem casus Katynia, a przecież wiele wydarzeń z naszej historii zasługuje na kolejne filmy, powieści, opowiadania.

Rozmawiał: Marcin Zasada

Dopłaty do cen energii

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

W
Wóda święcona
.....Strajk na „Wujku” dla Polski jest tak ważny jak powstania śląskie.........
A "demokracja" polska tak ważna jak pół litra siwochy!
Dodaj ogłoszenie