Śląskie wyrasta na florystyczną potęgę. Już dziś działa u nas ok. 10 proc. hurtowników sprzedających kwiaty i rośliny. Rodzinę Dzidów, którzy uprawiają kwiaty z dziada pradziada, znają floryści nie tylko z regionu.

Walentynki, Dzień Kobiet, Dzień Matki, Wielkanoc, zakończenie roku szkolnego, Dzień Nauczyciela, oczywiście Wszystkich Świętych, na Śląsku Barbórka, i na koniec Boże Narodzenie. Kiedy dodamy do tej listy sezon weselny (od kwietnia do października) i pogrzeby, otrzymamy pełen kalendarz ruchu w branży florystycznej. W pozostały czas klientów jak na lekarstwo. Ciężko znaleźć drugą tak wymagającą i sezonową branżę jak florystyczna. Kwiatek nie poczeka na klienta. Jeśli kwitnienie i ścięcie kwiatów nie nastąpi w odpowiednim momencie, będziemy stratni. Jeśli nie znajdziemy klienta, również stracimy. Nie schowamy go do szuflady na później, jak śrubkę. Do tego wymaga właściwej opieki, cierpliwości i sporego wkładu pracy. Mimo tylu wyzwań, to właśnie w Śląskiem działa ok. 10 proc. wszystkich hurtowni florystycznych w kraju. To do naszych producentów od lat po kwiaty przyjeżdżają kupcy nie tylko z Polski, ale też z Niemiec, Czech, Słowacji, Austrii. Wszystko wskazuje na to, że najbliższe lata będą dla „kwiaciarzy” sporym wyzwaniem. Tylko najlepsi będą mogli rozwinąć skrzydła.

Województwo śląskie to mocny gracz w branży florystycznej

Z danych Głównego Urzędu Statystycznego wynika, że Śląskie zajmuje ok. 10 proc. rynku handlu kwiatami i roślinami w kraju i cały czas się rozwija. Pod koniec zeszłego roku działały u nas 193 firmy prowadzące hurtową sprzedaż kwiatów i roślin. W kraju było ich 1903. Już trzy miesiące później w regionie ta liczba wzrosła do 196, by w kraju spaść do 1893 zarejestrowanych działalności. Ile jest kwiaciarni czy producentów żywych kwiatów? Ani GUS, ani stowarzyszenia florystów nie zbierają takich danych.

- Rynek florystyczny jest bardzo różnorodny - tłumaczy Daria Tomala ze Stowarzyszenia Florystów Polskich (powstało w 2012 roku w Turzy Śląskiej, w powiecie wodzisławskim). Ijak wylicza, zjednej strony prężnie działają mikroprzedsiębiorstwa, kwiaciarnie ipracownie florystyczne, świadczące usługi jako jednoosobowe działalności gospodarcze bądź punkty zatrudniające kilku pracowników (średnio są to dwie osoby). Są specjalistyczne hurtownie florystyczne, giełdy czy hurtownie skupiające wjednym miejscu producentów czy importerów. Kolejnym mocnym graczem są sami producenci roślin czy innych materiałów roślinnych (często produkują je na eksport). Znajdziemy też firmy specjalizujące się wszkoleniu mistrzów florystyki.

Zdaniem Tomali, w Polsce boom w branży rozpoczął się wraz z wejściem Polski do Unii Europejskiej. - Dostęp do funduszy unijnych, które wspierały założenie własnej działalności, większy dostęp do roślin i artykułów dekoracyjnych oraz wzrost gospodarczy, a co za tym idzie większy popyt na usługi florystyczne, spowodowały, że kwiaciarnie zaczęły wyrastać jak przysłowiowe „grzyby po deszczu” - zauważa.