Tauron Nowa Muzyka 2015: Hałas mniejszy niż rok temu, ale mieszkańcy mają pretensje

Justyna Przybytek
Maciej Gapiński
Tauron Nowa Muzyka 2015: Muzyka grała nieco ciszej, a mieszkańcy Bogucic to docenili. To dobrze, bo miasto innej lokalizacji dla festiwalu Tauron Nowa Muzyka nie widzi.

Tauron Nowa Muzyka 2015:

Katowice nie zrezygnują z imprez muzycznych w strefie kultury. Pytanie, czy są takie plany, zadaliśmy w magistracie dzień po zakończeniu dziesiątej edycji festiwalu Tauron Nowa Muzyka. Imprezy, która od dwóch lat, po powrocie z Doliny Trzech Stawów, odbywa się na terenie po kopalni Katowice.

Pytanie zasadne, bo po ubiegłorocznej odsłonie tego wydarzenia mieszkańcy Bogucic już go w swoim sąsiedztwie nie chcieli. Powód? Hałas nie do wytrzymania. W tym roku artystów na TNM było 70. Scen więcej niż rok temu, bo pięć. Festiwalowiczów też rekordowo dużo, a mimo to nastroje wśród mieszkańców pozytywne. Hałas? Choć mniejszy, to był. Słyszeli go mieszkańcy Bogucic, Gwiazd, Superjednostki.

- Lokalizacja takiej imprezy to nieporozumienie. Jak można organizować taki łomot w mieście? Mieszkam na Wełnowcu. Hałas był do 6 rano - to jedna z opinii z portalu katowice.naszemiasto.pl - To miasto staje się "dobre", ale dla gości, a nie mieszkańców - irytował się na twitterze inny z mieszkańców.

Zysk: promocja i drzewa

- Na osiedlu Kukuczki w tym roku nie były odczuwalne żadne negatywne skutki festiwalu. Właściwie zastanawiałem się, czy nie go nie odwołano - to opinia pana Adama. - Dużo ciszej niż w latach poprzednich. Brak na ulicach Bogucic "rozbawionych" miłośników festiwalu - wtóruje mu Wojciech Rostek.

O opinie po festiwalu mieszkańców Bogucic zapytał katowicki radny Damian Stępień na swoim profilu na Facebooku. Stępień brał udział w rozmowach katowiczan z organizatorami festiwalu, które prowadzono od kilku miesięcy. W ich trakcie ustalono, jak zadośćuczynić ludziom mieszkającym najbliżej strefy festiwalowej, ale także tym z całej dzielnicy. - Organizator zobowiązał się, że zadba o to, aby uczestnicy festiwalu zostali poinformowani, że impreza odbywa się w Bogucicach. To się udało. To ma dla dzielnicy wielką wartość marketingową - przyznaje Stępień. Spodobało się też mieszkańcom.
- To świetna promocja dla Bogucic. Dlaczego wszystko musi odbywać się na Muchowcu, skoro mamy taką piękną strefę kultury? Ożywmy w końcu Bogucice. Katowice chwalą się Nikiszem, dlaczego tylko tym? - zastanawia się Eliza Pękała.

Zgadza się z tym pani Małgorzata. - Coś się w końcu w Bogucicach dzieje. Czy było głośno? Mieszkam na osiedlu Ścigały i można było wytrzymać. Skoro nocne życie nie przeszkadza nam na wczasach... - dodaje.

Hałas udało się zmniejszyć dzięki rozproszeniu festiwalowych scen. W tym roku było ich pięć, w różnych lokalizacjach. Główna i najgłośniejsza w zamkniętym Międzynarodowym Centrum Kongresowym, mniejsza tuż przy gmachu NOSPR. Jednak nie ma co się łudzić: przed głośną muzyką nie udało się - i w przyszłości raczej nie uda - uchronić mieszkańców familoków z Nadgórników. Budynki znajdują się w strefie kultury, tuż przy nowej siedzibie Muzeum Śląskiego i mieszkańcy festiwalowe sceny mają za miedzą. Dla nich organizatorzy przygotowali różne formy zadośćuczynienia za niedogodności związane z imprezą. Wśród nich bezpłatne wejściówki na festiwal.

- Wiem, że ludzie skorzystali z zaproszeń, bo wejściówki wzięło 20 osób. Wszystkie dostały od organizatora także koszulki - było ich 100 - z napisem "I love Bogucice", które było widać podczas festiwalu - mówi Stępień.

Również w wyniku rozmów organizatorów z mieszkańcami z Nadgórników ustalono, że przedstawiciele TNM zlecą nasadzenia drzew wokół familoków. W końcu organizatorzy zobowiązali się także do zorganizowania kilku imprez w Parku Bogucickim przeznaczonych dla całej dzielnicy, w tym wydarzeń dla dzieci. Wątpliwości, czy TNM odbywa się w dobrym miejscu, nie ma w katowickim magistracie.
- Pretensje mieszkańców należy zrozumieć, ale z drugiej strony festiwal to tylko dwa dni w roku. To wydarzenie ważne dla miasta. Najlepszy mały festiwal w Europie, które pomaga zmienić stereotypowe postrzeganie Katowic i buduje jego wizerunek jako miasta muzyki, co w rezultacie wszystkim mieszkańcom przyniesie korzyści - przypomina Wioleta Niziołek - Żądło, rzeczniczka prezydenta Katowic Marcina Krupy. Festiwal przyciąga do Katowic tysiące osób z całej Polski i zagranicy. - My wiemy, jakie zmiany zaszły w Katowicach, ale ludziom z zewnątrz trzeba to pokazać, a to najlepsza okazja - dodaje rzeczniczka.

Kolejna impreza w niedzielę

W ubiegłym roku pojawiały się głosy, aby TNM z powrotem przenieść na Muchowiec. Tyle że w Dolinie Trzech Stawów wiele imprez już się odbywa. Jak Off Festival czy Juwenalia Śląskie. Ta lokalizacja także ma swoich zwolenników i przeciwników. Przeciwnicy narzekają na hałas niosący się na osiedle Ptasie oraz Paderewskiego. Innych miejsc odpowiednich na koncerty w centrum brak, a stadion przy ulicy Bukowej, czyli już w Dębie, się nie nadaje.

Dowodem na to, że miasto ze strefy kultury nie zrezygnuje są kolejne planowane tu imprezy. 30 sierpnia będą to plenerowe koncerty przy okazji 150-lecia Katowic (impreza w całości będzie transmitowana przez telewizję publiczną), na których zagrają m.in. Feel, Ewa Farna, Myslovitz, Marcin Wyrostek, Curly Heads, Grubson i Pokahontaz. Natomiast we wrześniu w strefie odbędzie się trzydniowy festiwal muzyczny "Kocham Katowice", na którym wystąpią m.in. zespoły Archive czy Morcheeba.

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

A
Anna

To muszę śledzić z uwagą terminarz imprez i uciekać wtedy z Katowic.
Nie zawsze da się Uciec, szkoda.
W czasie trwania TNM zawiesiłam balkon grubymi kołdrami, pozamykałam okna, a i tak na niewiele to się zdało. Mury przenoszą to dudnienie, a szyby drżą nawet w nowych, plastikowych oknach. Żadnej muzyki nie było słychać. To był rytmiczny łomot.

Radzę skontaktować się ze specjalistami od akustyki, bo w dzielnicy jest mnóstwo domów ze ściągami ratującymi je przed zawaleniem.Taka dźwiękowa fala uderzeniowa na pewno im nie służy.
Może okazać się, że miasto zarobione pieniądze będzie musiało wtopić w uszkodzone kamienice.

Pozytywne komentarze zamieszczone w artykule tego nie zmienią. To tendencyjnie dobrane opinie. Idźcie do mieszkańców posiadających mieszkania z oknami na miejsce imprezy, to wam powiedzą prawdę.

Dodaj ogłoszenie