Tragiczny wypadek narciarza na Pilsku. Ofiarą śmiertelną jest 34-letni instruktor narciarski i pasjonat narciarstwa

JAK
Do tragicznego wypadku narciarza doszło w poniedziałek 15 lutego na Pilsku w Korbielowie GOPR Szczyrk/Facebook
Policja pod nadzorem prokuratury wyjaśnia okoliczności tragicznego wypadku na Pilsku w Korbielowie, gdzie w poniedziałkek 15 lutego 34-letni narciarz wypadł z trasy i uderzył w drzewo. Mimo prowadzonej reanimacji, nie udało się uratować mu życia. W ostatnich latach to kolejny śmiertelny wypadek narciarza na stokach. W tej sytuacji wiele osób zaczęło sobie zadawać pytanie czy narciarstwo to bezpieczny sport, czy beskidzkie stoki są odpowiednio przygotowane i co z samymi umiejętnościami narciarzy?

W poniedziałkowym wypadku zginął 34-letni mieszkaniec powiatu oświęcimskiego, jak się okazuje pasjonat narciarstwa, instruktor narciarski.

Łukasz Twardowski, ratownik dyżurny Grupy Beskidzkiej GOPR, nie chce wyrokować, co mogło być przyczyną tragedii.

- Z własnego doświadczenia wiem, że każdemu zdarzają się jakieś błędy. Wystarczy chwila nieuwagi, jakiś kamień, narta, która źle weszła w śniegi i coś takiego może skończyć się wywrotką. Jeśli do tego dochodzi prędkość, to może się zdarzyć, że ktoś wypadnie z trasy. I tak było wczoraj - powiedział Twardowski. Dodał, że trasy na Pilsku nie są specjalnie niebezpiecznie dla narciarzy. Są odpowiednio przygotowane i oznaczone: niebieskie - łatwe, czerwone - trudne i czarne - bardzo trudne. - Do wypadku doszło na trasie niebieskiej, czyli łatwiej, która jest przygotowywana codziennie - stwierdził Łukasz Twardowski.

Nie przeocz

Ratownik Grupy Beskidzkiej GOPR podkreślił, że trasy narciarskie w Beskidach, zwłaszcza w tym sezonie, są bardzo dobrze przygotowane - śnieg jest naturalny, cały czas go dosypuje.

- Część narciarzy jest świadoma zagrożeń, część nawet nie wie, że istnieje coś takiego jak Dekalog Narciarski. Po części jest to przyczyna wielu wypadków na stokach - zauważył Łukasz Twardowski.

Wśród najczęstszych przyczyn wypadków na stokach należy wymienić prędkość, brak umiejętności i odpowiedniego przygotowania oraz brawurę. W tym sezonie zimowym, czyli od 14 do 27 grudnia 2020 r. ratownicy Grupy Beskidzkiej GOPR odnotowali 111 wypadków na stokach, a na ten moment mają już takich wypadków 250.

Zobacz koniecznie

Łukasz Twardowski przypomniał, że na stoku trzeba mieć oczy wokół głowy, zwracać uwagę na bezpieczeństwo swoje, ale także innych osób, które mogą słabiej jeździć lub nas nie widzieć. I dostosować prędkość do swoich umiejętności, bo jeśli za szybko pojedziemy, to możemy stracić kontrolę nad nartami.

Bezpieczeństwa narciarzy w 18 beskidzkich stacjach narciarskich pilnuje codziennie około 50 ratowników.

Musisz to wiedzieć

Bądź na bieżąco i obserwuj

Szczepionka Johnson&Jonshon w Polsce wcześniej niż zakładano

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie