Trwa rozprawa apelacyjna od wyroku za halę MTK. Adwokat zarzuca sądowi ZDJĘCIA

Teresa Semik
Przed katowickim Sądem Apelacyjnym adwokaci wnosili o uniewinnienie swoich klientów Lucyna Nenow
Trwa rozprawa apelacyjna w sprawie wyroku za zawalenie się hali Międzynarodowych Targów Katowickich – Trzeba skończyć raz na zawsze ze skazywaniem ludzi za czyny, których im nie zarzucono, trzeba skończyć z tą praktyką orzecznictwa – mówił adwokat Grzegorz Słyszyk, podczas rozprawy apelacyjnej w sprawie zawalenia się dachu hali targowej w 2006 roku.

Przed katowickim Sądem Apelacyjnym kolejni adwokaci wnosili o uniewinnienie swoich klientów skazanych rok temu przez sąd pierwszej instancji na kary bezwzględnego pozbawienia wolności za tę katastrofę budowlaną.

Mecenas Henryk Skudrzyk, obrońca dyrektora technicznego Międzynarodowych Targów Katowickich Adama H. (skazany na 3 lata), podnosił, że przecież użytkownik ma prawo sądzić, że budynek jest bezpieczny, nie runie w każdej chwili.

– Niebezpieczeństwem było wysyłanie na dach tej hali kilkunastu osób do jego odśnieżania, bo to było zagrożenie dla ich zdrowia i życia. Nie było żadnego planu tego odśnieżania, które przygotowałby konstruktor – argumentował adwokat – a jak powiedział jeden z biegłych, hala stała „jakimś cudem” i mogła się zawalić w każdej chwili.

Obrońca Bruce’a R. z Nowej Zelandii, byłego członka Zarządu spółki, gdy zawalił się dach, zarzucił wprost „niegodziwość” sądowi pierwszej instancji, który skazał jego klienta na 3 lata pozbawienia wolności. Adwokat wykazał, że sąd wyszedł daleko poza akt oskarżenia, bo opis czynu w akcie oskarżenia liczy 429 słów, a opis czynu w wyroku – aż 1306 słowa. Sąd „dodał” oskarżonemu m.in. obowiązek zapoznania się z dokumentacją hali.

– W ten sposób pozbawiono oskarżonego i jego obrońcę prawa do obrony – uzasadniał adwokat.

Przywołał też opinię biegłego, który wyjaśniał, że nie śnieg był przyczyną tej katastrofy lecz niedostateczna nośność konstrukcji. Gdyby dach był zaprojektowany prawidłowo, wytrzymałby to obciążenie śniegiem, bo dach w większości był odśnieżony. A to właśnie zaniedbania dotyczące braku odśnieżania są przedmiotem zarzutów prokuratorskich.

Mecenas Słyszyk stwierdził też, że pierwszy telefon, jaki otrzymał o zawalonej hali, pięć minut po tragedii, był od poprzedniego prezesa MTK Jana Hoppe. – „Niech tam pan szybko jedzie”, prosił Hoppe – przypomniał przed sądem mec. Słyszyk.

To poprzedni zarząd MTK zbudował w 2000 roku halę za 10 mln zł, z dachem o powierzchni hektara. dachem tym były kłopoty od samego początku. Rok później zarząd sprzedał swoje udziały w spółce MTK zagranicznemu inwestorowi za 20 mln zł. Gdy dach nowej hali runął w 2006 roku na uczestników wystawy gołębi, zabił 65 osób, a kilkuset ranił.

Dziś rocznica zawalenia się hali MTK w Katowicach [ZDJĘCIA]

25 lat po pożarze lasów w Kuźni Raciborskiej. Zobacz niezwykły dokument multimedialny poświęcony tragedii z 1992 roku. Kliknij w przycisk PLAY. Zachęcamy, aby oglądać na monitorze komputera.

KLIKNIJ PONIŻEJ I POBIERZ
500 ZŁ NA DZIECKO WNIOSKI + FORMULARZE

KLIKNIJ W OBRAZ I ZOBACZ JAK PRAWIDŁOWO WYPEŁNIĆ WNIOSEK W PROGRAMIE RODZINA 500 PLUS

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie