Ulice Wolności. Najbardziej chorzowski spektakl Reduty Śląskiej

Ł
Chorzowskie Centrum Kultury
Udostępnij:
Chorzowska Reduta Śląska przygotowała nową premierę: "Ulice Wolności" w reżyserii Roberta Talarczyka. To na jubileusz 85-lecia teatru.

Taka jak chorzowska ulica Wolności jest w każdym mieście. Może nie w każdym tak się nazywa - czasem to ulica Zwycięstwa, czasem Warszawska, czasem jeszcze inna. Ale każde miasto ma swoją kultową ulicę, najważniejszą, tą, z którą związane są wspomnienia pokoleń.

W sklepach na Wolności kupowano pralki, telewizory, stoły, krzesła i ludzkie wspomnienia - przeczytałam w programie teatralnym do spektaklu „Ulice Wolności”. To zdanie autorstwa Piotra Zaczkowskiego, chorzowianina, autora scenariusza.

2 września na scenie Chorzowskiego Centrum Kultury mieliśmy okazję zobaczyć kolejny premierowy spektakl Reduty Śląskiej, amatorskiego zespołu od 85 lat związanego z Chorzowem.

Spektakl przygotowany został specjalnie i na jubileusz Reduty, i na 150-lecie miasta.

Reduta międzypokoleniowa

Na zespół Reduty składa się obecnie 27 osób, w wieku od 14 do 80 lat. Dziewięcioro z nich, to dawni członkowie, którzy pamiętają Redutę z lat 70. i 80. ubiegłego wieku (niektórzy nawet 60.), pozostali dołączyli do zespołu po jego reaktywacji w roku 2012. - Właśnie z tej młodzieży jesteśmy bardzo dumni. To wspaniali, wszechstronnie uzdolnieni młodzi ludzie. Dzięki nim, mam nadzieję, nasz zespół będzie trwać, nawet kiedy nas, starych redutowców już zabraknie - mówi prezes stowarzyszenia - Barbara Michalik.

Reduta miała propagować polskość

Świętujący 85-lecie zespół parę zawirowań historycznych ma już za sobą. Powstał w roku 1933 i miał na celu propagowanie języka, kultury i literatury polskiej na Śląsku. Do września roku 1939 przygotował około 30 premier - średnio 5 rocznie, a jak ambitne były to przedsięwzięcia niech świadczą tytuły: „Balladyna” czy Kordian” Słowackiego, „Sen nocy letniej” Szekspira, „Zaczarowane koło” Rydla, „Zemsta” Fredry. Grano klasykę i sztuki współczesne, komedie i widowiska pasyjne.

Druga wojna to przymusowa przerwa w działalności zespołu. Ale już we wrześniu 1945 roku pod kierunkiem przedwojennego szefa Reduty, Stanisława Staśki przygotowano pierwszą premierę. I szczęśliwie, z większymi lub mniejszymi perturbacjami, Reducie udało się przetrwać przez cały okres PRL.

Zmieniali się szefowie i reżyserzy, zmieniał zespół, zmieniali sponsorzy i siedziby. Ostateczną stała się scena dawnego Hotelu Reden, po wojnie przejęta przez Hutę Kościuszko (zespół rezydował tam od roku 1959, huta była też mecenasem Reduty). Wtedy też przyszły największe redutowe sukcesy i nagrody.

W obecnym zespole Reduty znajduje się kilkoro członków, którzy pamiętają tamte złote lata. To np. Bolesław Szkaradek (w zespole od 1964 roku), Barbara Michalik (od 1961 roku), Klaudiusz Keil (od 1973 roku), Danuta Markiewicz (od 1975 roku), Leszek Lubaszewski (od 1976 r), Maria Sroka (od 1983 roku), Klaudia Korpowska (od 1973 roku), Tadeusz Michalak (od 1973 r).

Kiedy w drugiej połowie lat 70. ubiegłego wieku ówczesny prezes radiokomitetu Maciej Szczepański wymyślił na Śląsku Teatr Music Hall (obecnie to teatr Rozrywki), na jego siedzibę przeznaczono dawny Hotel Reden. Reduta straciła swoją scenę, przeniosła do Teatru Miejskiego. Pod koniec lat 80. i ten budynek poszedł do remontu. W zmieniającej się rzeczywistości teatr przetrwał do połowy lat 90, kiedy zawiesił swoją działalność.

Prezent Reduty na 85-lecie

Powrót Reduty do chorzowskiego pejzażu nastąpił w roku 2012. Tym razem zespół znalazł oparcie w samorządzie i Chorzowskim Centrum Kultury.

Dziś, po pięciu latach od reaktywacji może pochwalić się 7 premierami, znów licznymi nagrodami i wyróżnieniami, a przede wszystkim całkiem sporą i ciągle rosnącą grupą wiernych widzów, którzy z uwagą śledzą każdy nowy tytuł na afiszu.

Ostatnia premiera, czyli „Ulice Wolności”, to znaczące wydarzenie nie tylko dla 85-letniej Reduty Śląskiej. To także piękny prezent, który chorzowscy amatorzy przygotowali dla wszystkich mieszkańców miasta. Obecnych i z przeszłości. Najmłodszych i dla seniorów. Bo ulica Wolności, tytułowa bohaterka sztuki jest obecna w życiu i wspomnieniach wszystkich bez wyjątku. To także piękny symbol ciągłości i punkt odniesienia w historii rodzin, społeczności, narodów.

Mówi Barbara Michalik, prezes Reduty Śląskiej:

Jesteśmy amatorami, ale moim marzeniem jest, żeby pracować z zawodowymi reżyserami z najwyższej półki. Na razie nam się to udaje - współpracowaliśmy np. z Mirosławem Neinertem (dyrektor katowickiego teatru Korez), który reżyserował nam „Rajzyntaszę” - swoją drogą, to także nasz były kolega który kiedyś grał w Reducie. Współpracowaliśmy z Iwoną Woźniak (obecnie dyrektorka teatru Zagłębia w Sosnowcu), która przygotowywała z nami „Stary klamor w dziadkowym szranku”. Dzięki temu spektaklowi zdobywamy najwyższe laury na festiwalach.

Teraz do grona tych reżyserów dołączył Robert Talarczyk, dyrektor Teatru Śląskiego w Katowicach. To on pięknie wyreżyserował nam „Ulice Wolności”.

POLECAMY PAŃSTWA UWADZE:

Zobacz najważniejsze wydarzenia minionego tygodnia w programie TyDZień

Piknik w Parku Śląskim pod hasłem "Łączymy pokolenia"

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Wideo

Komentarze

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Przejdź na stronę główną Dziennik Zachodni
Dodaj ogłoszenie