W Piekarach Śląskich ratownicy nie reagowali na wybryki grupy pijanych mężczyzn

Małgorzata Węgiel
Udostępnij:
Chuligani, nie płacąc za bilet, przeskoczyli przez ogrodzenie, wrzeszczeli, raczyli się alkoholem i skacząc do wody, siedzącym nieopodal pokazali... cztery litery. Tak w relacji naocznego świadka wyglądały wybryki grupy mężczyzn na kąpielisku odkrytym Miejskiego Ośrodka Sportu i Rekreacji w Piekarach Śląskich. Wybryki, na które żaden z pracowników obiektu nie zareagował, pomimo wielokrotnych próśb korzystających z basenu. Czy nasze kąpieliska są bezpieczne?

- W dniu 13 lipca z całą rodziną wybrałem się na basen. Zapłaciłem 12 zł za wstęp, niedużo, ale poczułem się jednak później jak ostatni frajer. Zapłaciłem, wszedłem i co zastałem? Ano grupę chuliganów, która zaanektowała sobie pół basenu. Na własność - opowiada pan Damian, piekarzanin.

Jak się okazało, kilkunastoosobowa grupa mężczyzn, nie dość, że nie zapłaciła za wstęp na teren kąpieliska to jeszcze postanowiła urządzić sobie dobrą zabawę kosztem innych pływających. - Chuligani zachowywali się skandalicznie: byli wulgarni, głośni, obnażali się w miejscu publicznym - bo to taka fajna zabawa, spożywali alkohol. A nawet w 15 chłopa jednocześnie skakali do wody, nie zważając, czy ktoś w basenie jest, czy nie! - dodaje świadek zdarzeń, który parokrotnie interweniował u ratowników Wodnego Ochotniczego Pogotowia Ratunkowego. Ci jednak odpowiadali, że to nie należy do ich obowiązków.

- Ratownik musi przede wszystkim dbać o bezpieczeństwo w wodzie. Do jego obowiązków należy też reagowanie na wszystkie przypadki naruszenia regulaminu obowiązującego na terenie kąpieliska. W takich sytuacjach to kierownik obiektu powinien informować o zajściach straż miejską lub policję - tłumaczy Adam Moskwa, rzecznik Śląskiego WOPR i kierownik pływalni odkrytej Ośrodka Sportu i Rekreacji w Bytomiu.

W Piekarach nie zareagował jednak nikt. - Nikt z obecnych pracowników i mieszkańców o chuligańskich wybrykach nie poinformował ani policji, ani straży miejskiej. Sam o zaistniałej sytuacji dowiedziałem się dopiero dnia następnego - wyjaśnia Krzysztof Przybylski, dyrektor MOSiR-u i przyznaje, że nic nie usprawiedliwia braku reakcji. Przeprosił już użytkowników basenu i zapewnił, że zadba o poprawę bezpieczeństwa.

- Poinstruowaliśmy ratowników wodnych, że każde złamanie regulaminu basenu powinno być zgłaszane przełożonym. Przypadki chuligaństwa zaś policji lub straży miejskiej - dodaje.

Z problemem bezpieczeństwa muszą się zmagać też inne kąpieliska w regionie. Najczęściej policjanci są wzywani do interwencji w przypadku kradzieży i nietrzeźwych pływaków. By poskromić chuliganów, kierownicy basenów decydują się na zatrudnianie ochrony. Tak jest m.in. w Radzionkowie, Siemianowicach i Gliwicach.

Uwaga, kibole!

Jak nieoficjalnie dowiedzieliśmy się, problemy z bezpieczeństwem miewa też Kąpielisko Leśne w Gliwicach. Mieszkańcy donoszą że, na terenie kąpieliska, które w słoneczne dni odwiedza nawet 10 tys. ludzi, dochodzi do bójek. Zdarza się, że tutaj swoje porachunki załatwiają kibice Piasta Gliwice i Górnika Zabrze. Zaradzić starciom muszą czterej ochroniarze, którzy czasem wzywają nawet grupę interwencyjną!

*Codziennie rano najświeższe informacje z woj. śląskiego prosto na Twoją skrzynkę e-mail. Zapisz się do newslettera

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Wideo

Komentarze

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Przejdź na stronę główną Dziennik Zachodni
Dodaj ogłoszenie