W wieku 89 lat zmarł Jan Kulka, wybitny bielszczanin, ceniony komentator sportowy

JAK
Fot. Jacek Drost
Bielski ratusz poinformował, że w wieku 89 lat zmarł Jan Kulka - wybitny działacz sportu i kultury fizycznej. Drużynowy mistrz Polski w piłce wodnej i skokach do wody z 1947 roku w barwach BBTS Bielsko. Komentator najważniejszych wydarzeń sportowych w latach 1948-2002. Zasłużony mieszkaniec Bielska-Białej.

Ryszard Radwan, naczelnik Wydziału Kultury Fizycznej i Turystyki Urzędu Miejskiego w Bielsku-Białej przypomina, że Jan Kulka urodził się 13 września 1924 roku w Bielsku w rodzinie cenionego optyka Leona Kulki.

"Jeszcze przed wybuchem II wojny światowej rozpoczęła się jego wieloletnia przygoda ze sportem. Trenował i reprezentował barwy klubu Hakoah w Bielsku, w piłce wodnej. Wojenna pożoga sprawiła, że Jan Kulka często zmieniał miejsca pobytu. Z Bielska trafił do Jarosławia, później do Niska, Krakowa i wreszcie do Warszawy skąd po Powstaniu został wywieziony do Niemiec. Trafił do Jeny, gdzie pracował w zakładach optycznych Zeiss. Pod koniec wojny uciekł w czeskie Sudety, gdzie zastała go linia frontu. Znajomość wielu języków obcych (czeski, niemiecki, angielski i rosyjski) sprawiła, że na krótki czas przywdział mundur armii amerykańskiej" - przypomina sylwetkę Jana Kulki naczelnik Radwan.
- W latach 30. ubiegłego wieku grałem w drużynie waterpolo, czyli piłki wodnej na kąpielisku w Cygańskim Lesie. To był jedyny basen w mieście. A potem był rok 1936 i uroczyste oddanie do użytku basenu przy Konopnickiej. To była bomba! - wspominał dwa lata temu na łamach Dziennika Zachodniego Jan Kulka. Dodawał, że tuż po olimpiadzie w Berlinie władze miasta zaprosiły nad Białą amerykańską drużynę pływaków, która wówczas była światową potęgą. Amerykanie powiedzieli, że Panorama jest najładniejszym obiektem w Europie. Od tego momentu stała się miejscem, gdzie trzeba było bywać, obiekt zyskał miano basenu olimpijskiego.

Naczelnik Radwan dodaje, że bezpośrednio po wojnie Kulka wrócił do czynnego uprawiania sportu. W 1947 roku został kapitanem drużyny Bielsko-Bialskiego Towarzystwa Sportowego, która sięgnęła po pierwszy tytuł mistrza Polski dla Bielska-Białej po wojnie. Na ten wynik złożyła się suma punktów zdobytych przez bielskich pływaków, skoczków do wody i waterpolistów.

"Niemal równolegle, bo od 1948 roku rozpoczyna się przygoda Jana Kulki z mikrofonem. Przez ponad pół wieku, do 2002 roku komentował wszystkie najważniejsze wydarzenia sportowe w Bielsku-Białej i całym regionie w takich dyscyplinach jak pływanie, piłka wodna, boks, narciarstwo, piłka nożna i siatkówka. Prowadził tak ważne wydarzenia jak uroczyste otwarcie hali widowiskowo-sportowej Spodek, międzypaństwowe mecze pięściarskie Polska - USA, Mistrzostwa Świata w hokeju na lodzie, Mistrzostwa Europy w boksie, piłkarski turniej juniorów o Puchar UEFA oraz wszystkie potyczki siatkarek BKS Stal w rozgrywkach o europejskie puchary.

Szefując najbardziej znanemu wówczas w Bielsku-Białej zakładowi optycznemu z ogromną pasją oddał się pracy na rzecz bielskiego sportu, czyniąc to przez cały czas społecznie. Do 1953 roku pełnił funkcję kierownika sekcji pływackiej w BBTS, a rok później został sekretarzem sekcji bokserskiej w tym samym klubie. W tym czasie BBTS zdobył tytuł drużynowego mistrza Polski, a bielscy pięściarze reprezentujący biało-czerwone barwy przywieźli siedem medali z Igrzysk Olimpijskich. Na przełomie lat 50-tych i 60-tych współtworzył narciarski klub Spójnia.

" W 1976 roku znalazł się w gronie członków-założycieli Automobilklubu Beskidzkiego. Od 1975 roku działał na rzecz rozwoju siatkówki w Bialskim Klubie Sportowym Stal. Był naocznym obserwatorem i komentatorem największych osiągnięć bielskich siatkarek, które pięciokrotnie zdobywały mistrzostwo Polski i trzykrotnie Puchar Polski. Przez cztery lata Jan Kulka pełnił funkcję kierownika sekcji piłki siatkowej" - pisze Ryszard Radwan.

Niewiele osób pamięta, że Jan Kulka wziął udział w trzech filmach fabularnych o tematyce sportowej jako tzw. statysta pierwszoplanowy. W filmach "Trzy starty" i "Jutro Meksyk" bez trudu wcielił się w postać komentatora-spikera, zaś w obrazie "Czekam Monte Carlo" wystąpił w roli kierowcy rajdowego.

- Cybulski to był wspaniały chłopak od popołudnia do nocy, a od rana do przedpołudnia nie do życia.Tylko ze mną jakoś się dogadywał. Zrobiłem mu w tym czasie okulary. To był prezent ode mnie - wspominał przed dwoma laty na łamach Dziennika Zachodniego pan Jan swoje doświadczenia na planie filmu Jutro Meksyk. - Miasto, zabytki niespecjalnie go (Cybulskiego - przyp. red.) interesowały, raczej knajpki. Jadł w Prezydencie i Pod Pocztą. To był jego ostatni film, w którym zagrał od początku do końca. Bardzo dobrze wspominam ten czas - mówił pan Jan.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie