Nasza Loteria

Wesela w PRL-u miały swój klimat! Nie mogło zabraknąć bimbru i stołów uginających się od mięsnych potraw. Tak kiedyś wyglądały te przyjęcia

Anna Bartosiewicz
Anna Bartosiewicz
W organizację przyjęcia angażowano rodzinę i przyjaciół. Na zdjęciu: ślub Krystyny Matusiak w kościele seminaryjnym Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny i świętego Józefa Oblubieńca przy ul. Krakowskie Przedmieście 52/54 w Warszawie, 1973 rok.
W organizację przyjęcia angażowano rodzinę i przyjaciół. Na zdjęciu: ślub Krystyny Matusiak w kościele seminaryjnym Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny i świętego Józefa Oblubieńca przy ul. Krakowskie Przedmieście 52/54 w Warszawie, 1973 rok. Narodowe Archiwum Cyfrowe
Wesela w PRL-u przywodzą na myśl lejący się alkohol, tradycyjne jedzenie, a przede wszystkim dobrą zabawę. Pomimo wielu przeszkód, z którymi mierzono się w tamtych czasach, para młoda stawała na głowie, by gościom niczego nie zabrakło. Bywało skromniej niż współcześnie, ale przy pomocy rodziny i znajomych udawało się zorganizować udane przyjęcie. Zupełnie inaczej niż obecnie wyglądała też moda ślubna, a nawet ozdoby sali weselnej.

Spis treści

Wesela w PRL-u miały niepowtarzalny klimat. Pary organizowały przyjęcia na tyle hucznie, na ile pozwalały zasoby portfela rodziców oraz bliskich. Uroczystości odbywały się nie tylko w domach weselnych czy wynajętych lokalach, ale też w zaciszu własnego mieszkania.

Z Urzędu Stanu Cywilnego do kościoła

Wesele w PRL-u często zaczynało się od uroczystości w Urzędzie Stanu Cywilnego. Niektóre pary młode na tym etapie kończyły, zwłaszcza że władze lansowały państwo świeckie. Jednak nawet w takiej wersji zaślubin panna młoda musiała mieć białą suknię, bukiet kwiatów i odświętną fryzurę, przeważnie wykonaną przez lokalną fryzjerkę. W wierzących rodzinach oprócz ślubu cywilnego para przysięgała sobie wierność podczas ślubu kościelnego.

Zobacz, jak Polacy bawili się na weselach w PRL-u.

Odświętnie ubrani goście przyjeżdżali na ceremonię zaślubin do Urzędu Stanu Cywilnego. To tutaj następowało uroczyste podpisanie dokumentu poświadczającego zawarcie małżeństwa. Państwo młodzi wkładali sobie także obrączki na oczach gości. Przejazdy samochodami pożyczonymi od rodziny i znajomych stanowiły normę. Wsiadało się do nich po kilka osób. Zdarzało się także, że goście, a nawet państwo młodzi przemieszczali się komunikacją miejską.

Niskobudżetowe wesele w PRL-u

Jeżeli kogoś nie było stać na wyprawienie wystawnego przyjęcia, mógł zaprosić rodzinę i przyjaciół do własnego mieszkania lub domu rodziców czy dziadków. Imprezy w niskobudżetowej wersji były organizowane samodzielnie, z pomocą najbliższych, krewnych, rodziny i sąsiadów. Ludzie sami robili to, do czego dziś zatrudnia się wedding plannerki czy wizażystki. Także wynajęcie profesjonalnego fotografa nie było wówczas tak popularne jak obecnie. W wersji niskobudżetowej o robienie zdjęć aparatem analogowym proszono znajomego, a zamiast pięknej markowej biżuterii zamawiano zwykłe obrączki u jubilera.

Szczególny charakter miały tradycyjne wiejskie wesela. Goście i para młoda niekiedy uczestniczyli w przyjęciu z okazji ślubu w ludowych strojach. Nikogo nie dziwił także orszak weselny jadący ciągnikiem lub wozem z końmi.

Co podawano do jedzenia?

Podstawą udanego przyjęcia weselnego był suto zastawiony stół. Przygotowanie wystarczającej ilości potraw stanowiło prawdziwe wyzwanie, biorąc pod uwagę fakt, że jedzenie i wiele produktów było na kartki. Mimo to każdy radził sobie tak jak mógł, a ważną rolę w organizacji przyjęcia odgrywała pomoc sąsiedzka. Sąsiad mógł pożyczyć stół i krzesła, a sąsiadka służyła pomocą przy robieniu taniego w przygotowaniu bigosu czy pieczeniu ciasta.

Warto przeczytać również:

Wśród przystawek dominowały mięsa:

  • swojskie wyroby,
  • kiełbasy,
  • rzadziej szynka.

Często podawano suszone wędliny i śledzika przyrządzanego na różne sposoby. Na zagryzkę nie mogła natomiast zabraknąć domowej roboty korniszonów. Dań wegetariańskich w menu nie było.

Serwowano pierwsze danie, które wjeżdżało na stół w porcelanowej wazie oraz drugie. Posiłki spożywano na białych talerzach, często z ozdobnymi złoceniami lub ornamentami kwiatowymi, zaś ciasta podawano na szklanych talerzykach z dekoracyjnymi wypukłościami. Zamiast zamawiać w cukierni weselny tort, wiele kobiet własnoręcznie przygotowywało domowe wypieki.

Czy pamiętasz wesela w PRL-u? Tak wyglądały!

Co pito na weselu?

Na weselnym przyjęciu nie mogło zabraknąć wódki, np. Żytniej, ale stanowiła ona towar deficytowy. Wśród innych trunków pito koniaki, wino i przede wszystkim domowej roboty bimber.

W PRL-u dzieci na weselach stanowiły powszechny widok i nikomu nie przyszłoby do głowy, aby zabronić im wstępu na przyjęcie. Bawiono się do samego rana i zdarzało się, że najmłodsi sami wracali do domu. Najwytrwalsi dorośli świętowali wesele przez dwa dni.

Suknie ślubne, które olśnią Twoich gości

Dodaj firmę
Logo firmy Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego
Warszawa, ul. Krakowskie Przedmieście 15/17
Autopromocja
od 12 lat
Wideo

Jubileusz Warsztatu Terapii Zajęciowej w Rypinie

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na X!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na X!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Materiał oryginalny: Wesela w PRL-u miały swój klimat! Nie mogło zabraknąć bimbru i stołów uginających się od mięsnych potraw. Tak kiedyś wyglądały te przyjęcia - Strona Kobiet

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Wróć na dziennikzachodni.pl Dziennik Zachodni