MKTG SR - pasek na kartach artykułów

Wkrótce zapłacimy więcej za muzykę? Wszystko przez zamieszanie z unijną dyrektywą? „Problem bardziej złożony"

OPRAC.:
Maciej Badowski
Maciej Badowski
Wideo
emisja bez ograniczeń wiekowych
Nowelizacja ustawy o prawie autorskim wynika z konieczności wdrożenia w polskim prawie przepisów unijnej dyrektywy – mówi nam Bogusław Pluta, Dyrektor Zarządzający Związku Producentów Audio Video i przypomina, że Polska te zapisy powinna była wdrożyć już parę lat temu. Dr Michał Markiewicz, asystent w Katedrze Prawa Własności Intelektualnej Uniwersytetu Jagiellońskiego, podkreśla, że problem ten jest jednak bardziej złożony.

Spis treści

Implementacja unijnej dyrektywy DSM.
Polska jest spóźniona 2,5 roku z implementacją unijnej dyrektywy DSM do polskiego prawa autorskiego. – Zaczęliśmy płacić kary, więc sprawa jest tym bardziej pilna – mówi nam Pluta. Unsplash/ Bogomil Mihaylov

Implementacja unijnej dyrektywy DSM. O co chodzi?

Na początku marca 2024 roku, w rozmowie z PAP dr Michał Markiewicz, asystent w Katedrze Prawa Własności Intelektualnej Uniwersytetu Jagiellońskiego, przypomniał, że „obecnie, w trakcie prac nad implementacją dyrektywy DSM (spóźnionej o ponad 2,5 roku) do polskiego prawa autorskiego, wrócił problem wynagrodzenia twórców w przypadku streamingu utworów audiowizualnych, mimo że zagadnienie to wprost nie było objęte aktem unijnym”.

Jego zdaniem problem ten jest jednak bardziej złożony. – Spór, jaki toczy się w odniesieniu do tzw. tantiem (tj. wynagrodzenia procentowego należnego twórcom), dotyczy w istocie tylko wycinka problemu wynagrodzenia należnego twórcom – obejmuje bowiem dodatkowe wynagrodzenie twórców utworów audiowizualnych za określone formy eksploatacji tych utworów. Słowo dodatkowe ma tu kluczowe znaczenie i konieczne jest wytłumaczenie aktualnego modelu tego wynagrodzenia – wytłumaczył.

Dyrektywa UE wprowadza zasadę odpowiedniego i proporcjonalnego wynagrodzenia (art. 18). – To właśnie ta regulacja, według polskiego prawodawcy, ma być podstawą dodania kolejnej podstawy do dodatkowego wynagrodzenia opisanego powyżej. Problem jest jednak taki, że proponowana nowelizacja dotyczy bardzo wąskiej kategorii twórców (twórców utworów audiowizualnych oraz artystów wykonawców utworów muzycznych i słowno-muzycznych), a dyrektywa nie przewiduje takiego ograniczenia, wręcz przeciwnie wprowadza zasady generalne dla całego prawa autorskiego – powiedział Markiewicz.

Zaznaczył, że „w tym miejscu należy stwierdzić, że polskie prawo jest po prostu niedostosowane do współczesnych form korzystania z utworów i tak jak rzeczywiście nie dostrzegam uzasadnienia dla pominięcia streamingu w ramach podstaw dla dodatkowego wynagrodzenia, tak samo mam wątpliwości przy pominięciu urządzeń mobilnych w regulacji dotyczącej opłat reprograficznych".

W mojej ocenie sytuacji nie należy fragmentarycznie, na kolanie, „łata" obecną nowelizacją ustawy, która powstawała w innych realiach społeczno-gospodarczych, a należy dogłębnie zastanowić się, jakie rezultaty chcemy osiągnąć i w jaki sposób należy w przyszłości kształtować wynagrodzenie twórców – podkreślił dr Markiewicz.

– Nowelizacja ustawy o prawie autorskim wynika z konieczności wdrożenia w polskim prawie przepisów unijnej dyrektywy o prawie autorskim i prawach pokrewnych na jednolitym rynku cyfrowym – tłumaczy w rozmowie ze Strefą Biznesu Bogusław Pluta, Dyrektor Zarządzający Związku producentów Audio Video.

Pluta podkreśla, że Polska te zapisy powinna była wdrożyć już parę lat temu. – Zaczęliśmy płacić kary, więc sprawa jest tym bardziej pilna – mówi i przypomina, że pierwszy projekt wspomnianej nowelizacji zawierał wprost wdrożenie unijnych przepisów, natomiast później miała się pojawić „wrzutka dodająca do ustawy tzw. dodatkowe wynagrodzenie dla artystów i wykonawców od serwisów streamingowych”. Jak wyjaśnia, „motywacją do tej wrzutki była sytuacja filmowców, którzy nie otrzymują tantiem z internetu, natomiast artyści dostają je od zawsze”.

Taki dodatek, taka nowelizacja kompletnie nie jest do niczego potrzebna – mówi. – Tantiemy od serwisów streamingowych były, są i będą – dodaje. – Pozostawienie tego zapisu, z czym walczymy, będzie skutkować tym, że po pierwsze może się okazać, że muzyka będzie droższa dla konsumentów, a po drugie artyści de facto otrzymają mniej pieniędzy, ponieważ ze swojej części, którą otrzymują obecnie od serwisów streamingowych, będą musieli się podzielić z organizacjami zbiorowego zarządzania prawami artystów i wykonawców – mówi.

W jego opinii, cel mówiący o tym, że artyści otrzymają więcej, nie zostanie zrealizowany. Ponadto, jak nam tłumaczy, sama idea mówiąca o pobieraniu przez artystów tantiem z internetu jest „chybiona, ponieważ artyści te tantiemy od zawsze mają”.

Kto stanie się głównym beneficjentem tych opłat? Pluta wskazuje na organizacje artystów, ponieważ „dostaną pieniądze, których dotychczas nie dostawały”. – Artyści dostawali pieniądze od serwisów za pośrednictwem agregatorów, bądź swoich wydawców. Po zmianie zapisów dołączy do tego organizacja, która miałaby zbierać te pieniądze, pobierając prowizję – tłumaczy.

O jakich stawkach mowa? Pluta przyznaje, że obecnie prowizje wynoszą od 20 do nawet 25 proc. – Po potrąceniu swojej należności pieniądze miałyby trafiać do artystów, tylko nie wiadomo, według jakich kryteriów miałoby się to odbywać – mówi. Jak tłumaczy dalej, artysta ze swoich pieniędzy, które dzisiaj otrzymuje z serwisu streamingowego, „będzie musiał część oddać organizacji zbiorowego zarządzania i liczyć na to, że może kiedyś coś z tego do niego wróci”. – To nie artyści będą beneficjentami tego rozwiązania, tylko organizacje – dodaje.

Jakie zapisy powinny się znaleźć w nowelizacji ustawy?

Zdaniem Pluty, rozwiązanie tego problemu jest bardzo proste. Mianowicie, jego zdaniem, wystarczy wprost wdrożyć zapisy unijnej dyrektywy, a taki projekt już znajdował się w Ministerstwie Kultury, natomiast zmiana została wywołana protestami filmowców, którzy rzeczywiście nie otrzymują tantiem z internetu, a w większości krajów europejskich są one im wypłacane.

Nie wiadomo dlaczego do filmowców dołożono artystów i wykonawców muzycznych – mówi. Jednocześnie podkreśla, że roszczenia filmowców „mają swoje uzasadnienia”. – Jednak dołożenie do tego artystów i wykonawców jest niezrozumiałe – mówi.

O ile więcej za muzykę będą musieli zapłacić odbiorcy końcowi, czyli konsumenci? Zdaniem Pluty jest to dość trudne do oszacowania, ponieważ „taki zapis ustawowy nie oznacza automatycznych zmian”. – Będą musiały powstać akty wykonawcze mówiące o tym, komu, ile, jak i na jakich zasadach należy wypłacić, więc przed nami jeszcze długa droga, ponieważ przed nami pojawia się masa procesów sądowych, ponieważ przepisy są niejednoznaczne: nie mówią, co się dzieje z już zawartymi umowami – przyznaje.

Jesteśmy na Google News. Dołącz do nas i śledź Strefę Biznesu codziennie. Obserwuj StrefaBiznesu.pl!

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na X!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na X!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera

Materiał oryginalny: Wkrótce zapłacimy więcej za muzykę? Wszystko przez zamieszanie z unijną dyrektywą? „Problem bardziej złożony" - Strefa Biznesu

Wróć na dziennikzachodni.pl Dziennik Zachodni