MKTG SR - pasek na kartach artykułów

Strajk rolników w Katowicach. Mieszkańcy komentują blokadę ulic. Opinie katowiczan są jednoznaczne [FOTO]

Aleksandra Wielgosz
Aleksandra Wielgosz
Mieszkańcy Katowic, mimo licznych ograniczeń, pozytywnie oceniają dzisiejszy strajk rolników.
Mieszkańcy Katowic, mimo licznych ograniczeń, pozytywnie oceniają dzisiejszy strajk rolników. Arkadiusz Gola
Rolnicy wciąż okupują ulice Jagiellońską, Lompy i Francuską. Choć na drogach stoli prawie 50 ciągników, a do miasta ściągnęły setki rolników i myśliwych, to mieszkańcy Katowic nie okazują większego zniecierpliwienia. Jak twierdzą sami protestujący, ma to związek z przemyślaną formą strajku i szukaniem poparcia wśród społeczeństwa. [FOTO]

Rolnicy z województwa śląskiego po prawie dwóch miesiącach prowadzenia protestów postanowili zmienić formę walki o swoje postulaty, wśród których jest przede wszystkim całkowite odrzucenie pakietu inicjatyw społecznych Zielony Ład. W ramach strajku zorganizowali wielki piknik w centrum miasta - stworzyli przestrzeń do rozmów ze społeczeństwem, podczas których edukują mieszkańców Katowic oraz częstują produktami pochodzącymi ze śląskich upraw.

Sercem protestu jest ulica Jagiellońska, przy wejściu do Śląskiego Urzędu Wojewódzkiego. Tym samym zablokowana jest ul. Jagiellońska od ul. Lompy do ul. Francuskiej oraz oraz ul. Francuska na odcinku pomiędzy ul. Ligonia i ul. Jagiellońską. Jednak ruch w mieście przebiega stosunkowo płynnie, co kilkanaście minut rolnicy przepuszczają samochody i bezzwłocznie karetki pogotowia oraz służby porządkowe. Jak mówią, odrobili lekcję po ostatnich warszawskich protestach.

- W naszej ocenie dzisiejszy protest i jego forma są historyczne. Strajk w Warszawie był organizowany przez związki zawodowe, a to co tu jest, w Katowicach, to oddolna inicjatywa rolników. Zrobiliśmy wszystko żeby móc głosić nasze postulaty i nie utrudniać życia mieszkańcom - mówił Jacek Sznajder, organizator strajku.

Mieszkańcy Katowic rozmawiają z protestującymi

Jak się okazuje, ta forma strajku faktycznie okazała się strzałem w dziesiątkę. Między straganami, na których rolnicy rozdawali polskie produkty rolne można było dostrzec osoby w każdym wieku.

- Poczęstowałyśmy się pysznym kołoczem. Odbyłyśmy też krótką rozmowę z myśliwymi i rolnikami, który tłumaczyli o co walczą. Przyznam szczerze, że do tej pory nie do końca to rozumiałam. W mediach jest bardzo dużo informacji na temat strajku rolników, ale chyba brakuje mertytorycznych wiadomości dotyczących samych postulatów - wyjaśnia nastoletnia Kasia, katowiczanka, która przyszła na strajk z mamą.

Przechodzący ulicą Jagiellońską otrzymują specjalne ulotki, na których rolnicy przedstawili trzy postulaty: stop dla polityki "Zielonego Ładu", stop dla importu artykułów rolno-spożywczych z Ukrainy oraz stop dla ograniczania hodowli zwierząt w Polsce. Dodatkowo pod każdym punktem znajduje się opis problematyki danego zagadnienia.

- Jestem w stu procentach za strajkiem rolników. Być może my, ludzie mieszkający w mieście tego nie rozumiemy, ale wystarczy pojechać na chwilę na wieś, pooglądać jak wygląda praca w gospodarstwie rolnym, posłuchać z jakimi problemami mierzą się rolnicy i już człowiek wie, że coś tutaj nie gra - tłumaczy pani Ola. - Nie przeszkadza mi, że protestują, muszą walczyć o swoje prawa - dodaje.

Pogląd o konieczności tworzenie jak najlepszych relacji rolników ze społeczeństwem podziela wojewoda śląski, Marek Wójcik.

- Cieszę się, że wspólnie możemy pokazać, że na Śląsku potraficie zorganizować protest, ale ten protest ma rzeczywiście dobry wymiar - po to też, aby przekonywać do państwa opinię publiczną. Jak wiecie, w przypadku każdego protestu, ważne jest to po czyjej stronie jest opinia publiczna. Dlatego proszę, aby protest w dalszym ciągu przebiegał w tak dobrej atmosferze, ponieważ wtedy macie szansę na przekonanie opinii publicznej do swoich postulatów - mówił do rolników i myśliwych wojewoda śląski.

Będziemy walczyć do końca - rządzący muszą poprzeć nasze postulaty

Rolnikom w czasie strajku towarzyszą dobre nastroje, choć nie ukrywają frustracji z tego, że woleliby być w swoich gospodarstwach.

- Politycy biorą nas na czas. Przedłużają w nieskończoność rozmowy, wiedząc, że mamy dużo pracy i coraz trudniej nam wychodzić na ulicę, ale niech się nie łudzą, będziemy to robili do skutku. Nie może być tak, że rolnik nie ma nabywcy na zboże. Jesteśmy chyba jedynymi przedsiębiorcami w Polsce, którzy sami nie określają cen wywarzanych produktów, a którym te ceny są narzucane - mówił Grzegorz Wolny, rolnik ze Świerklan.

emisja bez ograniczeń wiekowych
Wideo

Zastrzeż PESEL - Pismak przeciwko oszustom

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na X!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na X!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera