MKTG SR - pasek na kartach artykułów

W miejscu wielkiej wycinki przy Parku Śląskim powstaną dyskont i cztery aparthotele? Do UM wpłynął wniosek o pozwolenie na budowę

Marcin Śliwa
Marcin Śliwa
21 kwietnia przy al. Targowej 4 w Chorzowie odbyła się manifestacja przeciwko wycince przeszło tysiąca drzew w bezpośrednim sąsiedztwie Parku Śląskiego. Zmiany właścicielskie działki pozwoliły na ekspresowe usunięcie drzew, a teraz kolejne zmiany mają pomóc w uniknięciu opłat za wycinkę i rozpoczęcie budowy dyskontu i czterech aparthoteli. W dniu rozpoczęcia wycinki do chorzowskiego magistratu wpłynął wniosek o pozwolenie na budowę. Złożyła go firma związana ze współwłaścicielami działki.

Spis treści

W miejscu wielkiej wycinki obok Parku Śląskiego powstaną dyskont i 4 aparthotele? Do UM wpłynął wniosek o pozwolenie na budowę

Podczas niedzielnego protestu Agnieszka Stępień, radna miasta Chorzów, podała informację, że do magistratu wpłynął wniosek o pozwolenie na budowę dyskontu i czterech aparthoteli. Czy to oznacza, że osoby fizyczne, zapłacą za usunięte drzewa? Prawdopodobnie nie, bo jak wyjaśniano podczas demonstracji, doszło do kolejnej zmiany właścicielskiej tego terenu.

- Już jako nowy inwestor, czyli Jaekel Gorczowski będą tu stawiać Aldiego. Jest wniosek o pozwolenie na inwestycję budowlano-handlową - mówi Agnieszka Stępień. - Prawdopodobnie za Aldim będzie realizowany plan budowy czterech ośmiokondygnacyjnych aparthoteli - dodaje.

Urząd Miasta Chorzów potwierdził te informacje. Wniosek firmy Jaekel-Bud-Tech Gorczowski o pozwolenie na budowę obejmujący halę dyskontu i cztery aparthotele wpłynął do chorzowskiego magistratu w poniedziałek 15 kwietnia. Zgodnie z przepisami prawa budowlanego urząd ma 65 dni na rozpatrzenie wniosku. Termin ten może się jednak wydłużyć, ponieważ Wydział Architektury UM Chorzów wezwał firmę do uzupełnienia wniosku. Tego samego dnia, 15 kwietnia, na gęsto zadrzewioną działkę między Parkiem Śląskim i ulicą Bytkowską w Katowicach wjechał sprzęt firmy Taxus Arbor i rozpoczęła się wycinka.

Osoby, które były współwłaścicielami terenu, skorzystały z możliwości zgłoszenia informacji o planowanej wycince bez konieczności wnioskowania o zezwolenie. Urząd Miasta Chorzów wyjaśniał, że nie miał podstaw do wniesienia sprzeciwu, z czym nie zgadza się strona społeczna. Szerzej pisaliśmy o tym w tekście z minionego tygodnia. W piątek 19 kwietnia zakończyła się wycinka, a z działki usunięto ok. tysiąc drzew. Dwa dni później na miejscu wycinki odbył się protest.

Protest przeciwko wycince przy Parku Śląskim. "To kilka tysięcy drzew, które nam odebrano, każdemu z was"

W manifestacji, mimo niskiej temperatury i opadów deszczu, wzięło udział ponad 200 osób. Wśród nich byli przedstawiciele wielu miejskich i regionalnych grup aktywistów: Stowarzyszenia Nasz Park, inicjatywy Ratujmy Żabie Doły, KATO Protestu, Zielonego Burowca, Śląskie Kwitnące i Śląskiego Ruchu Klimatycznego.

- Chcemy, żeby tym terenom została przywrócona funkcja społeczna, żeby wróciły do Parku Śląskiego - mówi Piotr Ziegler, lider KATO Protestu i Śląskiego Ruchu Klimatycznego. - Wiele lat temu to miejsce należało do Parku i dalej w mojej ocenie są jego częścią - dodaje.

Społecznicy zgłaszali również uwagi do postępowania władz Chorzowa wobec działań właścicieli działki.

- Uważamy, że prezydent Chorzowa miał obowiązek dokonania sprzeciwu. Dlaczego? Obligują go do tego po pierwsze artykuł 74 Konstytucji nakładający na organy władzy obowiązek ochrony środowiska, po drugie Miejscowy Plan Zagospodarowania Przestrzennego dla tej działki - mówi Robert Torbus, członek zarządu Stowarzyszenia Nasz Park.

Wśród aktów prawnych na poparcie opinii o obowiązku wniesienia sprzeciwu wymieniono również Plan Zagospodarowania Przestrzennego Województwa Śląskiego oraz dokument przygotowany przez Rade Miasta Chorzów: Plan Adaptacji Miasta Chorzów do zmian klimatu do roku 2030.

Jednocześnie podkreślono fakt, że zastosowany tryb wycinki na zgłoszenie może być wykorzystany na cele niezwiązane z prowadzeniem działalności gospodarczej. Wniosek o pozwolenie na budowę obejmujący halę dyskontu i cztery aparthotele, który wpłynął do chorzowskiego magistratu w poniedziałek 15 kwietnia, złożyła firma Jaekel-Bud-Tech Gorczowski, w której działają niektórzy ze współwłaścicieli działki, funkcjonujący również wcześniej w strukturach Green Park Silesia.

- Ustaliliśmy, że nastąpiła kolejna zmiana charakteru własności. To są cały czas te same osoby. Nie ma żadnych zmian osobowych, czy są to osoby fizyczne, czy spółki, to są cały czas te same osoby - podkreśla Agnieszka Stepień.

Ten lokalny deweloper w przeszłości również wielokrotnie podejmował działania mające na celu doprowadzenie do komercyjnej zabudowy terenu po dawnym Ośrodku Postępu Technicznego.

- My tak jak tu stoimy, jesteśmy prywatnymi ludźmi, każdy ma jakąś pracę, ograniczoną liczbę czasu wolnego i zasoby finansowe. To z czym walczymy, to jakaś wielka machina administracyjna, cała aparatura urzędnicza prezydenta Kotali, który przez kilkanaście lat jak czołg brnął do tego, żeby te tereny sprzedać te tereny deweloperom - mówi Natalia Białokoz z Inicjatywy Żabie Doły. - Mamy jedynie siebie, jest nas dużo i jedynie tym możemy wygrać - dodaje.

Aktywiści ponownie odnieśli się również do trudnej do oszacowania rzeczywistej skali start przyrodniczych w otulinie Parku Śląskiego.

- W przestrzeni publicznej podawaliśmy informację o wycince 1265 drzew. Proszę jednak pamiętać, że to drzewa o określonej średnicy na wysokości 130 centymetrów. Wszystkie inne, które mają mniejszą średnicę, w ogóle nie były liczone. To kilka tysięcy drzew, które nam odebrano, każdemu z was - mówi Robert Torbus.

Na niedzielnej demonstracji nie zabrakło również polityków na czele z Łukaszem Ściebiorowskim, posłem na Sejm Koalicji Obywatelskiej oraz Szymonem Michałkiem, prezydentem elektem miasta Chorzów. Na miejscu byli także radni Rady Miasta Chorzów i Rady Miasta Katowice.

- Cieszę się, że państwo tu są, bo to znaczy, że los parku i terenów zielonych nie jest państwu obojętny - mówi Łukasz Ściebiorowski. - Deklaruję przyjrzenie się temu tematowi. Mam nadzieję, że wszystkie wątpliwości, które państwo macie, a jest ich dużo, zostaną wyjaśnione, niezależnie od jakichkolwiek sympatii politycznych i poglądów - dodaje.

Do sprawy ponownie odniósł się Szymon Michałek, chorzowski prezydent elekt.

- Proszę spojrzeć na średnią wieku członków Stowarzyszenia Nasz Park. Nie trzeba być filozofem, żeby stwierdzić, że robią to nie dla siebie, a dla przyszłych pokoleń. Gdyby mieli w tym jakikolwiek interes to zakładam, że byliby to młodzi ludzie, którzy potem z tego interesu żyliby przez resztę swojego życia. To nie są osoby najmłodsze, im po prostu leży na sercu dobro Chorzowa, Parku Śląskiego i drzew - mówi Szymon Michałek. - Chyba każdy potrafi dodać 2 do 2 i wie co z tego wychodzi, dlaczego tak szybko nastąpiła wycinka i dlaczego kalendarium wydarzeń następuje dzień po dniu - dodaje.

To teren dawnego WPKiW czy nie? Czekamy na odpowiedź Parku Śląskiego

Między aktywistami, a inwestorem trwa spór, dotyczący przeszłości tego terenu. Strona społeczna przekonuje, że do 1994 roku była to integralna część ówczesnego Wojewódzkiego Parku Kultury i Wypoczynku w Chorzowie. Deweloper i jego pełnomocnicy przekonują zaś, że nigdy tak nie było. W tym celu przy rzeczonej działce postawiono trzy bilboardy. Obie strony opierają swoje argumenty o różne historyczne dokumenty.

Wystąpiliśmy do Parku Śląskiego, spółki będącej bezpośrednim kontynuatorem WPKiW, z prośbą o wyjaśnienie, czy tereny po OPT i MTK można traktować jako dawne tereny chorzowskiego parku. Gdy tylko Park Śląski odpowie na pytania opublikujemy to stanowisko na łamach DZ.

Dyskusji nie podlegają jednak nieco późniejsze losy tego terenu. Po przekształceniach właścicielskich na początku lat 90. Skarb Państwa wydzierżawił go spółce Międzynarodowe Targi Katowickie. W 2006 roku doszło tam do największej katastrofy budowlanej we współczesnej historii Polski - podczas ogólnopolskiej wystawy gołębi pocztowych zawalił się dach głównej hali wystawowej. Zginęło wówczas 65 osób, a 170 zostało rannych. Pod koniec 2011 roku spółka MTK ogłosiła upadłość. Ponieważ były to tereny wydzierżawione, to w 2012 roku wróciły do Skarbu Państwa.

Mocno zabiegało o nie miasto Chorzów, które zamierzało nawiązać do tradycji i stworzyć tam największe centrum konferencyjne na południu kraju. Po czterech latach, w 2016 roku, miasto Chorzów weszło w posiadanie tego terenu, lecz zrezygnowało ze swoich zamierzeń inwestycyjnych. Więcej o powodach podjęcia takiej decyzji mówił Andrzej Kotala, odchodzący już prezydent Chorzowa, w przedwyborczym wywiadzie dla DZ.

- (...) proces kupna tego terenu przez miasto od Skarbu Państwa trwał tak długo, że niestety w międzyczasie zdołało się już wybudować Międzynarodowe Centrum Kongresowe w Katowicach, które przejęło rolę miejsca wystawienniczego i konferencyjnego. Dzisiaj prawdę mówiąc to miejsce, którym kiedyś interesowały się Międzynarodowe Targi Poznańskie, teraz już nie ma racji bytu, ponieważ nie będziemy tworzyć konkurencji dla Expo w Sosnowcu czy MCK w Katowicach, bo to się po prostu mija z celem - mówi Andrzej Kotala.

Niedługo później prawo własności pierwszej części terenu po Ośrodku Postępu Technicznego nabył lokalny deweloper Green Park Silesia. W 2018 roku miasto Chorzów odsprzedało prawo użytkowania wieczystego drugiej części ogólnopolskiemu deweloperowi ATAL. Pozostały fragment terenu nadal należy do miasta.

Nie przeocz

Musisz to wiedzieć

od 12 lat
Wideo

Nowy pistolet MPS z Fabryki Broni "Łucznik"

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na X!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na X!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera