MKTG SR - pasek na kartach artykułów

Władza zabrała grunty pod drogi. Wielu pozbawiła zapłaty

Teresa Semik
Nacjonalizacja gruntów w wolnej Polsce bez odszkodowania z urzędu? To fakt, nie wolne żarty
Nacjonalizacja gruntów w wolnej Polsce bez odszkodowania z urzędu? To fakt, nie wolne żarty marzena bugała-azarko
To jedyna ustawa nacjonalizacyjna w wolnej już Polsce. Na jej podstawie 15 lat temu państwo z dnia na dzień pozbawiło właścicieli gruntów tej części ich nieruchomości, po której przebiegała droga. Setkom tysięcy swoich obywateli powiedziało: zabieramy i już. Jeśli obywatel chce pieniędzy za tę stratę, musi sam wystąpić o odszkodowanie i to w ustawowym terminie.

W każdym mieście wiele dróg powstało na gruntach prywatnych. Ustawa z 1998 roku miała porządkować tę sytuację. Wprowadziła zapis, że grunty pod drogami od 1 stycznia 1999 roku przechodzą na własność gminy (jeśli droga była gminna), powiatu lub skarbu państwa. Byłym właścicielom władza pozostawiła czas do końca 2005 roku, w którym mogli upomnieć się o odszkodowanie za odebraną część nieruchomości.

Obywatel nie upomniał się o pieniądze, bo nie wiedział o takim prawie? Nie przyszło mu do głowy, że państwo zamachnęło się na jego własność? No cóż, jego strata - mówi dalej władza w demokratycznym kraju. Nieznajomość prawa szkodzi. Teraz już nie dostanie ani grosza, bo czas minął.

- Ostrożnie szacujemy, że o to odszkodowanie mogło nie wystąpić u nas 3,5 tys. właścicieli gruntów - mówi Krzysztof Jaroch z rybnickiego magistratu. Na terenie Bielska-Białej jest około 2,5 tys. działek, które znacjonalizowano ustawą z 1998 roku, a których właściciele nie wystąpili dotąd o odszkodowanie.

Samorządy zacierają ręce, bo to one z własnych budżetów wypłacają odszkodowanie. Obywatel nie upomniał się o swoje, to teraz jeszcze dołoży do tego interesu. Choć nie jest właścicielem - urzędnicy od 15 lat naliczają mu podatek od nieruchomości, której właścicielem, z mocy prawa, jest gmina lub skarb państwa. Zbój Janosik by tego nie wymyślił, ale wymyślili nasi parlamentarzyści, a teraz łupią urzędnicy.

Piotrowi Frontzkowi państwo zabrało za darmo 89 mkw. w Katowicach-Piotrowicach. Gdy jego sąsiad dostał w 2009 roku odszkodowanie, też się upomniał o pieniądze, ale było po terminie. Właśnie urzędnicy wojewody śląskiego napisali, że jego roszczenie wygasło z końcem grudnia 2005 r. Gmina wzbogaciła się jego kosztem.

- Dlaczego od 1999 roku, od kiedy obowiązuje to prawo, żaden urząd nie poinformował mnie, gdzie i kiedy mam się domagać za zarekwirowany grunt? - pyta Frontzek. - Moi rodzice nie dostali działki za darmo. Dlaczego państwo odbiera mi ją za darmo?
W katowickim urzędzie leży 280 takich przeterminowanych wniosków o odszkodowanie, w tyskim jest ich około 70, a w Częstochowie - 30.

Decyzję o nabyciu gruntu pod drogę z mocy prawa potwierdza wojewoda, do którego gminy formalnie wysyłają wnioski. Właścicieli nie informują, bo... nie muszą. Właściciel dowiaduje się dopiero wtedy, kiedy decyzja u wojewody zapadnie, a od niej nie ma odwołania. W ogóle obywatel nie ma prawa w tej sprawie zaprotestować.

- Dopiero wówczas uświadamia sobie, że z chwilą otrzymania decyzji wojewody utracił prawo do nieruchomości lub jej części. Wtedy rośnie w urzędzie liczba wniosków o odszkodowanie składanych po terminie.

Oczywiście, wielu byłych właścicieli napisało taki wniosek w stosownym czasie. I co? Niektórzy czekają na odszkodowanie nawet 13 lat, w Rybniku średnio od 3 do 7 lat. Nic nie usprawiedliwia tej zwłoki.

Urzędnikom już 15 lat zajmuje porządkowanie papierów. W Bielsku 45 proc. dróg ma uregulowany stan prawny, w Tarnowskich Górach - połowa. Urzędy mają czas. Tego czasu pozbawiono tylko obywatela.

Artykuł 73 ustawy - Przepisy wprowadzające ustawy reformujące administrację publiczną z 13 października 1998 r.
Nacjonalizacja gruntów dotyczyła wyłącznie tych pod drogami publicznymi bez względu na ich stan techniczny. Mogła to być tylko ubita ziemia. Odszkodowanie za to przejęcie jest wyliczane jak przy wywłaszczeniu, ale tylko tym byłym właścicielom, którzy sami upomnieli się o te pieniądze w terminie od 2001 do końca 2005 r.

Wnioski o nabycie z mocy prawa nieruchomości, na podstawie nacjonalizacji, wędrują z gminy (właściciela drogi) do wojewody, stamtąd do starosty, który określa wysokość odszkodowania, i wracają do gminy, która wypłaca pieniądze. Racibórz wydał już na te odszkodowania ponad 200 tys. zł, Tychy - 1,7 mln, Częstochowa - 2,6 mln, a Katowice - 13,8 mln.

Trybunał Konstytucyjny uznał, że ustawa z 1998 r. jest zgodna z konstytucją. Przed wyborami kandydaci na parlamentarzystów obiecują zmiany tych przepisów, ale nic się nie zmienia.

Wojewoda śląski wydał 25 tys. decyzji potwierdzających przejęcie prywatnych gruntów pod drogami.
Do rozpatrzenia pozostaje 8.359 wniosków, ale wpływają kolejne. W I kwartale br. już 470. Najwięcej dotąd wpłynęło z Katowic, Chorzowa, Jaworzna, Częstochowy, Rudy Śl., Tychów, Bielska, Mikołowa, Czechowic. Najmniej m.in. z Sosnowca, Szczyrku, Goleszowa, Węgierskiej Górki, Pszowa.


*Kutz: Autonomia okazała się oszustwem. Ślązakom należy się status mniejszości etnicznej [WYWIAD RZEKA]
*TYLKO W DZ: Niesamowite zdjęcia górników i kopalń z XIX w. Maxa Steckla
*Cygańskie wesele w Rudzie Śl. On - 21 lat, ona 16 lat. ZOBACZ ZDJĘCIA Z ZABAWY
*Serial Anna German [STRESZCZENIA ODCINKÓW]

Codziennie rano najświeższe informacje z woj. śląskiego prosto na Twoją skrzynkę e-mail. Zapisz się do newslettera

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na X!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na X!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!