"X-Men. Punkty zwrotne. Kompleks mesjasza" [RECENZJA] W tej historii nic nie jest oczywiste

Bartłomiej Romanek
Bartłomiej Romanek
Egmont
Udostępnij:
Mike Carey, Ed Brubaker, Peter David, Christopher Yost, Craig Kyle to zestaw twórców, który stoi za albumem "X-Men. Punkty zwrotne. Kompleks mesjasza", który ukazał się niedawno w Polsce nakładem wydawnictwa Egmont. Dla fanów X-men do historia obowiązkowa, pełna nieoczekiwanych wydarzeń definiujących świat mutantów.

"X-Men. Punkty zwrotne. Kompleks mesjasza" to pierwszy z albumów, które wydaje Egmont w ramach serii "Punkty zwrotne". Mutanci goszczą w uniwersum Marvela blisko 60 lat (debiut wrzesień 1963 roku). W tym czasie ukazało się wiele serii i albumów, które były przełomowe dla tej grupy superbohaterów. Ich odwieczna walka o równouprawnienie i o zniesienie wszelkich form dyskryminacji napędza od lat scenarzystów.

"X-Men. Punkty zwrotne. Kompleks mesjasza" dzieje się po wydarzeniach opisanych w "Rodzie M" i "Dniu M". Mutanci stoją na skraju wyginięcia. Nie rodzą się już dzieci z genem X. Przyjście na świat nowego mutanta jest więc dla nich niczym nadejście Mesjasza, który może uratować ich gatunek przed wyginięciem. Tyle, że dobrzy i źli mutanci wiążą z narodzeniem dziecka różne oczekiwania, a w tle czają się grupy, które chciałyby wszystkich mutantów wymordować. W tym świecie nic nie jest oczywiste, a bohaterowie często nie są tym, za kogo się przedstawiają.

Album zawiera zeszyty „X-Men: Messiah Complex One-Shot”, „Uncanny X-Men” #492–494, „X-Men” #205–207, „New X-Men” #44–46 i „X-Factor” #25–27." Jak widać cała historia została równolegle opowiedziana na łamach różnych serii, a tworzyli ją różni twórcy. Trzeba przyznać, że efekt jest zaskakujący, bo historia jest nie tylko ciekawa, pełna akcji, ale przede wszystkim jest ona jednolita i spójna, bez dziur scenariuszowych, które zdarzają się twórcom komiksów. Całość albumu czyta się z wielką przyjemnością.

Jak łatwo się domyślić również za rysunki odpowiadają różni twórcy. I w tym przypadku jest bardzo dobrze, chociaż ilustracje są nieco nierówne. Ten odbiór może wynikać z różnych preferencji czytelników, którym specyficzna kreska poszczególnych rysowników może nie przypaść do gustu. Zdradzę jednak, że niektóre kadry, i te małe, i te duże, są wspaniałe, wręcz epickie. To czyni z albumu świetny komiks, który z dumą postawię na swojej półce.

"X-Men. Punkty zwrotne. Kompleks mesjasza" to bez wątpienia ważna i bardzo dobra historia o mutantach. Na szczęście to pierwszy album z tej serii, bo za progiem już czeka "Wojna Mesjasza", którego wydanie planowane jest na 2022 rok. Fani mutantów już powinni zacierać ręce.

Recenzja powstała dzięki uprzejmości wydawnictwa Egmont.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Cannes – festiwal filmu i kreacji

Wideo

Komentarze

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Przejdź na stronę główną Dziennik Zachodni
Dodaj ogłoszenie