MKTG SR - pasek na kartach artykułów

Zabiegi chirurgii plastycznej są dostępne dla wszystkich, nie tylko gwiazd czy celebrytów. Rozmowa z dr n. med. Karoliną Mikus-Zagórską

Agata Markowicz
Tomasz Kawka
Rozmowa z dr n. med. Karoliną Mikus-Zagórską, specjalistką chirurgii plastycznej, to fascynujące spojrzenie na świat, w którym marzenia o idealnym wyglądzie stają się rzeczywistością. Dr Mikus-Zagórska opowiada o najczęstszych powodach, dla których pacjenci decydują się na pierwszy krok w kierunku chirurgii plastycznej, a także o tym, jak ważne jest zrozumienie i wsparcie w relacji między lekarzem a pacjentem. Dowiemy się, jakie zabiegi cieszą się największą popularnością wśród różnych grup wiekowych, jak długo utrzymują się ich efekty oraz jakie wyzwania stoją przed chirurgiem plastycznym. Rozmowa pełna szczerości, empatii i profesjonalizmu pokazuje, że chirurgia plastyczna to nie tylko poprawa wyglądu, ale także budowanie pewności siebie i wewnętrznej siły.

Najtrudniejszy pierwszy krok - śpiewała kiedyś Anna Jantar. Z jakich pobudek przychodzą do pani gabinetu tak zwani pierwszorazowi pacjenci?

Najczęściej są to długo skrywane kompleksy, brak samoakceptacji własnego ciała albo zmiany chorobowe. Często impulsem jest też upływający czas i coraz bardziej widoczne oznaki starzenia się. W wielu przypadkach działa tzw. poczta pantoflowa; pacjentkę przyprowadza np. koleżanka, która jest zadowolona po wykonanym wcześniej zabiegu. I tak zaczyna się nasza wspólna przygoda…

Mówi pani: pacjentki. Panowie nie przychodzą?

Przychodzą, ale tak się składa, że pacjentek jest więcej. Chyba dlatego, że kobiecie łatwiej przegadać sprawę niedoskonałości w wyglądzie z inną kobietą. Łatwiej się przed drugą kobietą chociażby rozebrać. A także zwierzyć z tego, co w wyglądzie doskwiera. Ja zresztą w pełni to rozumiem. Staram się im służyć holistyczną pomocą, nie tylko jako chirurg plastyczny, ale zwyczajnie - jako kobieta. Doskonale wiem, że wygląd to nie najważniejsza sprawa w życiu, ale potrafi sporo zmienić w życiu na lepsze.

Uszczęśliwić?

Ja zawsze podkreślam, że bycie pięknym zewnętrznie nie czyni nas szczęśliwymi. Ale bycie szczęśliwymi czyni nas piękniejszymi. Widzę to po kobietach, które przychodzą do klinki na konsultację po zabiegu. Ten błysk w oku, większa pewność siebie - dają się odczuć już od progu. Gołym okiem widać, że pokochały siebie bardziej, przychodzą nie tylko piękniejsze, ale zdecydowanie silniejsze od wewnątrz. Wiele z nich podkreśla na powitanie: ,,szkoda, że tak długo z tym czekałam”, ,,dobrze, że się odważyłam, bo teraz w końcu się sobie podobam” albo wyznają: ,,wreszcie mogę kupić sobie wymarzony kostium kąpielowy i bez kompleksów pokazać się na plaży”.

Jakie zabiegi są najbardziej popularne?

Popularność zabiegów jest ściśle związana z wiekiem pacjentek. Co do zasady - niezależnie od wieku - wszystkie chciałybyśmy wyglądać pięknie i młodo. W wieku 20 lat kompleksem często jest za mały biust, z kolei po przebytej ciąży i karmieniu - opadające piersi czy rozejście się mięśni prostych brzucha. W wieku 40 lat, kiedy kobieta powoli wchodzi w wiek dojrzały - jej zmartwieniem często stają się opadające piersi. Z kolei około 50 taką newralgiczną okolicą robi się tzw. drugi podbródek, zmienia się owal twarzy, a także pojawiają się opadające powieki. Tutaj właśnie jest miejsce na zabiegi przywracające młodzieńczy wygląd twarzy - jak korekta powiek czy wreszcie lifting twarzy. Jeden albo drugi zabieg sprawią, że kobieta poczuje się lepiej.

Jak długi czas utrzymuje się efekt takiego zabiegu?

Tutaj nikt nie jest w stanie dać stuprocentowej gwarancji na określony czas, bo to jest zabieg na żywym organizmie. Mimo że my, lekarze dokładamy przy każdym zabiegu największej staranności - każdy organizm jest inny i rządzi się własnymi prawami. Czasami pacjent gwałtownie schudnie albo przytyje, doświadcza dużych zmian hormonalnych, pojawi się jakaś choroba - to wszystko może wpłynąć na efekt naszej pracy. Przy dobrych składowych można założyć, że na jakieś 10 lat będzie poprawa, ale jeśli ten efekt utrzyma się połowę krócej - to też jest kawał czasu.

Zdarza się, że pacjentka przychodzi ze zdjęciem celebryty i mówi: ,,ja też chcę tak wyglądać”? Albo przynosi na wzór swój własny wizerunek, wykreowany na zamówienie przez sztuczną inteligencję?

Robią tak zwłaszcza młodsze pacjentki, i nie ma w tym nic złego. Wręcz przeciwnie: ułatwia mi to zadanie, bo patrzę na zdjęcie i wiem od razu, o co chodzi. Moją rolą jest zbadać i ocenić, czy oczekiwania pacjentki są po pierwsze możliwe do spełnienia, a po wtóre - nie obrócą się przeciwko niej. Absolutnym priorytetem jest bezpieczeństwo, dlatego bardzo ważny jest ogólny stan zdrowia pacjentki, w tym celu trzeba zlecić niezbędne badania. Trzeba pamiętać, że w przeciwieństwie do zabiegów medycyny estetycznej w chirurgii plastycznej - operujemy nożem. W internecie, na zdjęciu, skorygować można wszystko, w realnym życiu - te możliwości mogą być ograniczone. To, co możliwe było u jednej kobiety - może być niewskazane u drugiej, choćby to były nawet rodzone siostry.

Bywa, że odmawia pani zabiegu?

Najczęściej dochodzimy z pacjentką do kompromisu. Bywa, że anatomia ciała nie pozwala na taką skalę zabiegu, jakiej kobieta oczekuje. Czasami nie zezwalają na to wyniki badań. Czasami też trzeba powiedzieć wprost, że pacjentka może sobie zaszkodzić, a przecież moją rolą jest pomóc, a nie odwrotnie. Chodzi o to, aby kobieta wyglądała świeżo i naturalnie, ale żeby nie przesadzić. Na co dzień każdy z nas spotyka osoby, które przekroczyły granice umiaru i zatraciły się w poszukiwaniu piękniejszej wersji siebie. Staram się zapobiegać podobnym historiom, więc w skrajnych wypadkach - kiedy moje argumenty trafiają w próżnię - jestem zmuszona, dla dobra pacjentki, odmówić.

A zdarzają się pacjentki niepewne siebie, zagubione, które przychodzą do kliniki, bo chciałyby coś zmienić, ale nie wiedzą, od czego zacząć?

Jak najbardziej, są to najczęściej kobiety dojrzałe, które nie karmią się na co dzień internetowymi nowinkami. Mnie osobiście takie pacjentki ujmują. Bardzo doceniam fakt, że w końcu przełamują onieśmielenie, czasem nawet wstyd i zbierają się na odwagę, żeby przyjść, zapytać, rozwiać wątpliwości. Nierzadko słyszę, że do tej wizyty zbierały się latami, że nie wiedzą, od czego zacząć, że coś tam słyszały, ale nie wiedzą, czy to w ich wypadku wypada, bo nie chcą narazić się na śmieszność. Z przyjemnością służę radą i pomocą takim paniom. Doradzam, żeby na przykład zaczęły od niewielkiej korekty ust albo plastyki powiek, zobaczymy, jak się będą czuły z tą zmianą, i potem ewentualnie zdecydujemy, co dalej. Ale zawsze doceniam, że zrobiły pierwszy krok. Bo skoro przyszły do gabinetu chirurgii plastycznej - to znaczy, że nie czują się dobrze same ze sobą i chciałyby coś zmienić w swoim wyglądzie.

Wracają?

Bardzo często. Miło mi słyszeć, jak mówią: „myślałam, że już nic dobrego w życiu mnie nie spotka, a jednak się myliłam”. Są to często kobiety po wielu trudnych życiowych przejściach, bo przykładowo rozstały się z mężem i zostały same albo straciły bliską osobę czy doskwiera im samotność po przejściu na emeryturę. Zdaję sobie sprawę, że w stu procentach im nie pomogę, bo to są często traumy, które trzeba przepracować samemu. Ale mogę spróbować ten ich ponury świat choć trochę pokolorować. Często jeden mały zabieg sprawia, że na nowo budzi się w nich apetyt do życia. Z tym że teraz, nauczone życiowym doświadczeniem, chcą zawalczyć same o siebie. Wcześniej zazwyczaj zabiegały o dobrostan dzieci, męża, swoich starzejących się rodziców, a na własne potrzeby nie starczało im już czasu. Machały więc ręką, twierdząc, że o sobie pomyślą „potem”. Ja zawsze powtarzam, że czas ucieka i nie wiemy, co nam jeszcze pisane, dlatego - nieważne, ile mamy lat - trzeba żyć tu i teraz. Chirurgia plastyczna jest ogromnym dobrodziejstwem dla kobiet - i cieszę się, że w pewnym sensie spowszedniała. Że przestała być zarezerwowana tylko dla gwiazd i celebrytów. Doradzam, żeby - jeśli jest taka potrzeba - korzystać z możliwości, które daje. I nie czekać na pierwszy krok do późnej starości. Chodzi o to, aby efektami zabiegu mieć czas się jeszcze nacieszyć.

Pani najstarsze pacjentki to?

Górnej granicy w zasadzie nie ma, ale wyznaczają ją badania, które trzeba przejść, żeby zostać zakwalifikowanym do zabiegu. Przykładowo niedawno przyszła do mnie pani w wieku 72 lat i… życzmy sobie wszystkie, żeby mieć w tym wieku tylko takie zmartwienia jak ona.

Czyli?

Chciała sobie wyrównać pośladki własnym tłuszczem, bo jej zdaniem były nierówne…

A są pacjentki nieletnie?

Są, ale w ich wypadku zgodę na zabieg musi wyrazić rodzic albo opiekun prawny. U takich pacjentek zabiegi chirurgiczne, takie jak korekcja piersi są niewskazane, dopóty, dopóki pozostają jeszcze w fazie wzrostu. Ale operujemy na przykład obfite biusty u nastolatek. To zresztą wcale nierzadki problem w dzisiejszych czasach. Nazbyt obfity biust z jednej strony może negatywnie wpłynąć na pracę kręgosłupa, z drugiej - na psychikę młodej kobiety, która porównuje się ze swoimi rówieśniczkami, a często właśnie z powodu biustu staje się obiektem drwin i zaczepek ze strony koleżanek i kolegów.

Co jest najważniejsze w relacji pacjent - chirurg plastyczny?

Szczerość. Tak z jednej, jak i z drugiej strony. Oczekuję od pacjenta otwartości, żeby dobrze zrozumieć jego potrzeby i w konsekwencji pomóc. Z drugiej strony - ja też muszę być wobec pacjenta szczera, choćby miało to czasami zaboleć. Pacjentka musi mieć świadomość, że pewnych mechanizmów starzenia się nikt i nic nie jest w stanie zahamować. Nigdy nie obiecuję, że czas po zabiegu się zatrzyma, ale rzetelnie staram się wyjaśnić możliwości, tak aby pacjentka była świadoma, na co się decyduje i jakich efektów może się spodziewać. To wzajemne porozumienie na linii pacjent - chirurg jest bardzo ważne. Jeśli obie strony są ze sobą szczere, i jest obopólne zaufanie, zawsze udaje się wypracować kompromis.

Konsultacja to pierwszy i kluczowy krok przed operacją?

Dokładnie tak. To jest czas, kiedy uważnie słucham, jakie są oczekiwania pacjentki. A potem - nie szczędząc czasu - dokładnie wyjaśniam, w jaki sposób chirurgia plastyczna może sprostać tym oczekiwaniom, na czym polega dany zabieg, jakie są możliwe powikłania, co możemy zrobić, żeby ryzyko takich powikłań ograniczyć, wreszcie jak będzie wyglądać rekonwalescencja po zabiegu. Z doświadczenia wiem, że najlepszym relacjom na linii pacjent - chirurg sprzyja czas. Zaufanie zdobywa się małymi kroczkami; często zaczyna się od drobnego zabiegu. Jeśli pacjentka wraca do mnie po jakimś czasie, znaczy, że stworzyła się między nami dobra relacja. Cieszy również fakt, kiedy pacjentka przyprowadza do mnie na zabieg swoją córkę, matkę czy przyjaciółkę. Tego typu sytuacje są dowodem najwyższego zaufania.

emisja bez ograniczeń wiekowych
Wideo

Wydanie specjalne Gol24 - Studio EURO 2024 - odcinek 1

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na X!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na X!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera
Wróć na dziennikzachodni.pl Dziennik Zachodni