Zabrze: Prowadził autobus po narkotykach, teraz stanął przed sądem

Patryk Drabek
Przed Sądem Rejonowym w Zabrzu trwa proces 23-letniego kierowcy autobusu miejskiego, który 18 stycznia tego roku spowodował poważny wypadek w Zabrzu. Był pod wpływem amfetaminy. Potrącił 62-letnią kobietę na pasach. Poszkodowana, w stanie ciężkim, trafiła do szpitala. Przeżyła, ale jej stan był bardzo poważny.

Akt oskarżenia skierowano do sądu pod koniec czerwca. Mężczyźnie rozszerzono zarzuty o narażenie pasażerów autobusu na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia lub ciężkiego uszczerbku na zdrowiu. Sąd Rejonowy w Zabrzu podczas procesu uchylił areszt dla mężczyzny, co oznacza, że w tej chwili przebywa on na wolności. - Wystosowaliśmy zażalenie. Uważamy, że cały proces karny powinien być zabezpieczony takim środkiem zapobiegawczym jak tymczasowy areszt - przekazał Wojciech Czapczyński, zastępca prokuratora rejonowego w Zabrzu. Zażalenie prokuratury nie zostało jeszcze rozpoznane.

Mężczyzna nie przyznaje się do tego, że prowadził autobus pod wpływem amfetaminy. Twierdzi tak pomimo wyników badań, które jednoznacznie wskazują na to, że brał narkotyki, zanim wyjechał na trasę. Za samo spowodowanie wypadku, w którym inna osoba doznała ciężkiego uszczerbku na zdrowiu, grozi mu do 8 lat więzienia.

Przypomnijmy, że śledztwo w sprawie zdarzenia, do którego doszło przy skrzyżowaniu ulic Szczęść Boże i 3 Maja, prowadziła Prokuratura Rejonowa w Zabrzu. Policjanci ustalili, że kobieta weszła na przejście, ponieważ przed pasami zatrzymał się kierowca samochodu osobowego. W pieszą wjechał jednak autobus komunikacji miejskiej linii 840. 22-letni wówczas mężczyzna, który kierował autobusem, początkowo usłyszał zarzut spowodowania wypadku komunikacyjnego, w którym inna osoba doznała ciężkiego uszczerbku ciała. Badania zlecone przez prokuraturę potwierdziły, że mężczyzna prowadził pod wpływem amfetaminy. Kierowca przyznał się do spowodowania wypadku, ale zaprzeczył, by prowadził autobus pod wpływem narkotyków.

Do sądu skierowano wniosek o trzymiesięczny, tymczasowy areszt dla 22-latka. Sąd Rejonowy w Zabrzu nie uwzględnił jednak wniosku prokuratora i początkowo kierowca autobusu nie został tymczasowo aresztowany. Sąd zastosował dozór policyjny (z obowiązkiem stawiennictwa pięć razy w tygodniu w wyznaczonej jednostce) i zakaz opuszczania kraju. Prokuratura złożyła zażalenie, które zostało rozpoznane 21 lutego. Sąd Okręgowy w Gliwicach zmienił postanowienie Sądu Rejonowego w Zabrzu. Uzasadniono to tym, że podejrzanemu grozi surowa kara pozbawienia wolności.

Młody kierowca był pracownikiem PKM Gliwice. Jest mieszkańcem Zabrza. W PKM pracował od września ubiegłego roku. Był kierowcą przyspieszonego autobusu kursującego na trasie Gliwice - Katowice, przejeżdżającego również przez Zabrze.

- Sam o to poprosił, co jest rzadkością, ponieważ to trudna linia - podkreślał Henryk Szary, prezes PKM Gliwice. Dodał, że nie było żadnych zastrzeżeń co do umiejętności i predyspozycji młodego mężczyzny. Miał wybitne wyniki, a w jego przypadku test psychologiczny wypadł idealnie.

POLECAMY PAŃSTWA UWADZE:

Festiwal Innowacji i technologii GAPR w Gliwicach

Tragiczny karambol na S1 w Jaworznie

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

d
dobra zmiana
A alkoholików ilu jest zatrudnionych u najważniejszego przewoźnika na Śląsku?
Za komuny żeby pracować w charakterze kierowcy autobusu kandydat musiał mieć przejechane kilkaset tysięcy kilometrów i wiele lat doświadczenia za kierownicą .
Dodaj ogłoszenie