Nasza Loteria SR - pasek na kartach artykułów

Zapomniana piekarnia gdzieś na Śląsku - takich miejsc praktycznie już nie ma. Zaglądamy tam, gdzie zatrzymał się czas. Zobacz ZDJĘCIA

Paweł Kurczonek
Paweł Kurczonek
Opuszczona piekarnia na Śląsku - kiedyś to miejsce tętniło życiem.
Opuszczona piekarnia na Śląsku - kiedyś to miejsce tętniło życiem. Obrazy przeszłość / Facebook
- Była kiedyś pewna piekarnia, nad nią prawdopodobnie właściciele mieli swoje mieszkanie – czytamy na fanpage’u Obrazy przeszłości na Facebooku. Gdzie się mieści się opuszczony lokal? Co się stało z jego właścicielami? Na pierwsze pytanie miłośnicy urbexu zwyczajowo nie odpowiadają. Zaś los właścicieli piekarni owiany jest tajemnicą. Zapraszamy na spacer po miejscu, w którym zatrzymał się czas.

Rodzinna piekarnia na Śląsku – takich miejsc jest coraz mniej

Gwar rozmów, zapach świeżego pieczywa, właściciele znający od lat swoich stałych klientów. Zapewne tak wyglądał zwykły dzień w piekarni, która dziś stoi zapomniana gdzieś na Śląsku. Jakie koleje losu sprawiły, że lokal zamknięto? Co się stało z właścicielami?

- Dlaczego porzucony został dobytek ich życia? Tego niestety nie wiemy, wiem natomiast, że to co pozostało tworzy to co uwielbiam, niesamowity klimat… – czytamy na fanpage’u Obrazy przeszłości.

Zajrzyj z nami do opuszczonej piekarni - zobacz ZDJĘCIA

Zaglądając do części mieszkania przy piekarni możemy zobaczyć zastawę stołową, zabawki, stos dokumentów, a nawet pranie rozwieszone na sznurach – zupełnie, jakby właściciele wyszli gdzieś na chwilę i mieli wrócić dosłownie za moment. Podobnie wygląda część sklepowa. Uwagę przyciąga ogromna waga i cennik. Z niego dowiadujemy się, że duży chleb kosztuje 3 zł, a rogal 55 groszy. Kupić możemy również chałki, kołacze, precle i inne wypieki. Tylko czekać, aż właściciel wyjdzie z zaplecza, żeby nas obsłużyć...

Urbex – a co to takiego?

Urbex, czyli urban exploration to eksploracja i odwiedzanie zazwyczaj niedostępnych budowli i elementów infrastruktury miejskiej. Miłośnicy urbexu wchodzą do miejsc opuszczonych, nieczynnych bądź niedostępnych dla osób postronnych. Mogą to być zakłady przemysłowe, domy mieszkalne, tunele, katakumby i inne tego typu miejsca.

Choć urban exploration nie jest aktywnością skodyfikowaną w żaden sposób, a wręcz łamiącą pewne zasady, osoby zajmujące się urbexem kierują się kilkoma niepisanymi regułami. Jedną z nich jest nieupublicznianie informacji o lokalizacji odwiedzanych obiektów. Ma to uchronić te miejsca przed wandalami. Z tego wynika kolejna zasada – zakaz dewastowania odwiedzanych miejsc. Wchodząc do upuszczonego budynku powinniśmy zostawić go w takim stanie, w jakim go zastaliśmy.

Te proste reguły mają na celu zbudowanie dobrego imienia idei urban exploration, a także wspomnianej ochrony odwiedzanych miejsc.

Chętni, by spróbować swoich sił w urbexie muszą pamiętać, że wchodzenie do opuszczonych, często zniszczonych miejsc, może być niebezpieczne. Stare zabudowania mogą runąć w każdej chwili, wchodząc gdzieś nie wiemy nic o potencjalnym skażeniu biologicznym, chemicznym, a nawet o napromieniowaniu danego miejsca.

Zobacz także

emisja bez ograniczeń wiekowych
Wideo

Otwarcie sezonu motocyklowego na Jasnej Górze

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na X!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na X!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera