3,5-miesięczne bliźniaki w szpitalu. Stan ciężki. Ojciec uciekł

Joanna Oreł
Szpital
Szpital arc.
3,5-miesięczne bliźniaki z Zabrza-Biskupic, chłopczyk i dziewczynka, trafiły do szpitala z ciężkimi obrażeniami ciała. Wszystko wskazuje na to, że dzieci były bite. Okoliczności wydarzeń wyjaśniają zabrzańska policja i prokuratura.

Wiadomo już, że chłopczykiem opiekował się ojciec, a babcia zajmowała się dziewczynką. Matka dzieci od kilku tygodni przebywała natomiast w Niemczech.

Alarm podniosła babcia bliźniaków. Podczas odwiedzin u ojca dzieci i swojego drugiego wnuczka kobieta zauważyła, że z maluszkiem dzieje się coś niepokojącego. Nakłoniła ojca, by ten udał się z dzieckiem do przychodni.

- Chłopczyk był w ciężkim stanie, kiedy trafił do lekarza - podkreśla Marek Wypych, rzecznik policji w Zabrzu.

CZYTAJ KONIECZNIE:
POBITE 3,5-MIESIĘCZNE BLIŹNIAKI Z ZABRZA. SPRAWCĄ JEST OJCIEC?

3,5-miesięczny malec miał drgawki. Z zabrzańskiego szpitala przewieziono go do Górnośląskiego Centrum Zdrowia Dziecka w Katowicach. Policja tymczasem odwiedziła babcię i siostrzyczkę poszkodowanego dziecka. I... tu kolejny szok. Dziewczynka miała na ciele siniaki. Pracownicy pogotowia stwierdzili już u niej tak zwany zespół dziecka potrząsanego. Niemowlę trafiło do Śląskiego Centrum Pediatrii w Zabrzu.

Policja szuka ojca dzieci, ponieważ wczoraj był nieuchwytny. Przesłuchano za to babcię oraz matkę bliźniaków, która zdążyła wrócić z zagranicy.

3,5-miesięczna dziewczynka trafiła do Śląskiego Centrum Pediatrii w Zabrzu. Jej brat bliźniak tego samego dnia został przewieziony w ciężkim stanie do Górnośląskiego Centrum Zdrowia Dziecka w Katowicach. Maluszki prawdopodobnie padły ofiarą przemocy.

Dzieci były w ciężkim stanie

Chłopcem w mieszkaniu przy ul. Kasprowicza w Biskupicach opiekował się ojciec. - We wtorek w południe odwiedziła ich babcia, która z kolei opiekowała się 3,5-miesięczną dziewczynką - relacjonuje Marek Wypych, rzecznik policji w Zabrzu. - Zauważyła, że chłopczyk wygląda niepokojąco.

Jej przypuszczenia były słuszne. Chłopiec w ciężkim stanie, najpewniej pobity, trafił najpierw do zabrzańskiego szpitala, a później do Katowic. Po tych doniesieniach policja postanowiła odwiedzić również babcię i drugie z bliźniąt. - Na ciele dziewczynki zauważyliśmy niepokojące ślady, które mogły świadczyć o tym, że stosowano wobec niej przemoc - wyjaśnia Wypych.
Do 3,5-miesięcznej dziewczynki we wtorek, ok. godz. 22, wezwano ratowników zabrzańskiego pogotowia ratunkowego. Stwierdzono u niej zespół dziecka potrząsanego. Pojawia się on w wyniku gwałtownego potrząsania lub uderzania dziecka w głowę. Dziewczynka została więc przewieziona karetką do Śląskiego Centrum Pediatrii w Zabrzu.

Co policji powie ojciec?

Pytanie, kto stosował przemoc wobec maluszków oraz gdzie była ich matka? - Od kilku tygodni przebywała w Niemczech, gdzie prawdopodobnie wyjechała za pracą. Gdy tylko dowiedziała się o wydarzeniach w domu, wróciła do kraju - wyjaśnia Wypych.

Okoliczności sprawy badają wspólnie zabrzańska prokuratura i policja. Choć ślady na ciałach dzieci wskazują, że były one bite, to wczoraj nikt nie chciał nam ani potwierdzić, ani zaprzeczyć tym przypuszczeniom. - Nie mamy jeszcze opinii lekarskiej, więc nie sposób odpowiedzieć na to pytanie - mówi prok. Joanna Kosińska z Prokuratury Rejonowej w Zabrzu. Tego też dnia przesłuchane zostały matka i babcia dzieci. Prokurator Kosińska nie chciała jednak zdradzić, co zeznały. Przed oblicze prawa ma trafić także ojciec, który... zniknął. Wczoraj próbowała go "namierzyć" policja. - Dalsze czynności zależą od opinii lekarza oraz tego, czy będą rozbieżności pomiędzy kolejnymi zeznaniami, czy wersje wydarzeń potwierdzą się - ucina spekulacje Joanna Kosińska. Marek Wypych dodaje, że dotychczas nie zgłaszano, by przy ul. Kasprowicza dochodziło do większych awantur.

Tragedia za tragedią

Szokujących wieści o przemocy wobec dzieci mieliśmy w regionie w ostatnim czasie, niestety, więcej. W marcu do chorzowskiego szpitala trafił 4-latek, który był katowany przez opiekunów. Także w zabrzańskich Biskupicach przed trzema laty ojciec w bestialski sposób zabił dwumiesięcznego syna. Kilka miesięcy wcześniej podobnej zbrodni wobec swojej półrocznej córki dopuścił się mieszkaniec Halemby w Rudzie Śląskiej.

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

s
syn
no ja bym tez uciek
Dodaj ogłoszenie