Brazylia nie wypaliła, zostali starzy partnerzy

Magdalena Nowacka
Burmistrz ukraińskiego Żydaczowa Michał Szczujko (w środku) gościł niedawno w Czeladzi
Burmistrz ukraińskiego Żydaczowa Michał Szczujko (w środku) gościł niedawno w Czeladzi arc
Mieszkańcy Czeladzi krytykują międzynarodową współpracę i zagraniczne wyjazdy.

Radni szukają nowych kierunków współpracy zagranicznej. Czeladzcy zaproponowali, by gmina poszukała sobie miasta partnerskiego w... Brazylii. Górę wziął jednak zdrowy rozsądek i ostatecznie rada miejska nie poparła tego pomysłu. Zwłaszcza, że koszty współpracy z czterema europejskimi miastami partnerskimi Czeladzi stale rosną, a w ubiegłym roku przekroczyły 350 tysięcy złotych. gdyby dodano do tego koszty wizyt w Ameryce Południowej byłyby jeszcze wyższe.

Wydawanie takich pieniędzy na podróże urzędników, radnych i młodzieży nie wszystkim się podoba. Zdaniem Przemysława Szałańskiego, czeladzianina, koszty, jakie ponosi miasto z tytułu takich partnerskich umów są zbyt duże.

- Czeladź płaci co prawda niewiele za delegacje naszych radnych do innych miast, ale już koszt wizyty zagranicznych partnerów u nas wyniósł w ubiegłym roku około 194 tysiące złotych. Kwota delegacji naszych radnych za granicę to koszt prawie 200 tysięcy złotych rocznie, ponieważ tam są za prawie darmo, ale płacimy za to za wizytę delegacji partnerskich. Mieszkańcy niewiele korzystają z takich umów, ponieważ prawie 200 tys. zł delegacji oraz 166 tysięcy 279,97 zł na wymianę młodzieżową (tyle zapłaciło miasto w ubiegłym roku za gościnę młodzieży z Francji, Ukrainy i Łotwy - przy. red.) mogą w zupełności wystarczyć na zapewnienie młodzieży wakacji poprzez profesjonalne biura podróży. Jestem przeciwny umowom partnerskim o takim kształcie. W znaczący sposób uszczuplają nasz budżet. Większe możliwości dałoby nawiązanie bliższej współpracy z Sosnowcem czy Będzinem, niż miastami zagranicznymi - twierdzi Szałański.

Podobnego zdania jest inny mieszkaniec Czeladzi, Robert Zach. Jego zdaniem kontakty z miastami partnerskimi dla szarego obywatela wydają się zbyteczne, bo często sprowadza się to do sponsorowanej wycieczki, na którą mogą pojechać jedynie wybrańcy.

- Nie mam pojęcia jakie korzyści mogą płynąć ze zwiększania ilości miast partnerskich? Może radnym, którzy zgłosili projekt faktycznie zależy na kolejnej wycieczce sponsorowanej - twierdzi Robert Zach, mieszkaniec Czeladzi. Miasto ma obecnie umowy partnerskie z Auby (Francja), Żydaczowem (Ukraina), Viesite (Łotwa) i Varpalotą (Węgry). Wojciech Maćkowski, kierownik Wydziału Promocji wyjaśnia, że w ramach wymiany wyjeżdżają członkowie stowarzyszeń i organizacji pozarządowych z terenu Czeladzi oraz urzędnicy i radni.
- O doborze urzędników decyduje burmistrz, radnych przewodniczący RM, w przypadku stowarzyszeń i organizacji decydują one same. Przykładowo w 2008 roku na Ukrainę i Łotwę pojechała orkiestra dęta, aby zaprezentować naszą kulturę i górnicze tradycje, do Francji jeździli sportowcy na zawody, była też wymiana między strażakami. Staramy się, aby w kolejnych latach wyjeżdżały różne grupy - zapewnia Maćkowski. W przypadku młodzieży jest to wymiana wakacyjna. Każde gimnazjum ma liczbę miejsc proporcjonalną do ilości uczniów, decyduje średnia ocen, bo jadą najlepsi. - Normalny koszt wyjazdu wynosi 1800 złotych. Dla najlepszych jest to 900 złotych, jest też kilka miejsc pełnopłatnych - dodaje kierownik Maćkowski.

W Będzinie w ubiegłym roku delegacje radnych do miast partnerskich kosztowały 4 tys. 697 zł. Natomiast koszt wizyty zagranicznych partnerów z miast partnerskich w Będzinie to 45 tys. 694 zł. Na goszczenie zagranicznej młodzieży wydano natomiast 12 tys. 209 zł.

Sosnowieccy radni w ubiegłym roku nie wyjechali do miast partnerskich. Z budżetu Samodzielnego Referatu Współpracy z Zagranicą UM w Sosnowcu wydano 158 tys. 338 zł na przyjęcie delegacji w tym 8 tys. 145 zł na młodzież (delegacje były mieszane oficjalno-młodzieżowe z przewagą młodzieży). Koszty pobytu młodzieży pokrywał Wydział Kultury i Sztuki i Wydział Edukacji.

- Na wizyty partnerów zagranicznych Urząd Miejski zdobył kwotę 23 tys. 905 euro dofinansowania z UE - mówi Grzegorz Dąbrowski, rzecznik UM w Sosnowcu.

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

D
Died Maroz

Co w tym dziwnego,pewnie powalczą o tą Brazylie. Burmistrz przecież lubi wycieczki i oczywiście jedzenie i jedzenie. (chyba to widać)
No i jego domena to wydawanie pieniędzy podatników na bezsensowne cele.
Przecież rynek miał być piękny a zamiast fontanny to dwie pęknięte rury, no i bruk na którym łamie się obcasy.

Dodaj ogłoszenie