MKTG SR - pasek na kartach artykułów

Bytom: Awantura o hałdę i niebezpieczne odpady. Nadal przy M1 w Bytomiu składowane są nielegalne substancje? WIDEO

Magdalena Grabowska
Magdalena Grabowska
Wideo
od 16 lat
Na konferencję prasową w sprawie nielegalnego wysypiska śmieci na terenie Bytomia przy M1 oprócz bytomskich radnych PiS, którzy byli jej organizatorami, przyszli także przedstawiciele Urzędu Miasta w Bytomiu broniący prowadzonej inwestycji. Sprawa wzbudzała wiele emocji. Nie obyło się bez kłótni i przepychanek.

Cała sprawa dotyczy prac związanych z zabezpieczeniem rurociągu na terenie hałdy pomiędzy ul. Strzelców Bytomskich i Hajdy. Według bytomskiego magistratu wykonanie na zlecenie Bytomskiego Przedsiębiorstwa Komunalnego przedsięwzięcia, nad którym nadzór miały Główny Instytut Górnictwa oraz Powiatowy Inspektor Nadzoru Budowlanego, przeprowadzone zostało zgodnie z obowiązującymi przepisami i sztuką budowlaną. Czy inwestycja związana jest z wywózką nielegalnych odpadów na teren hałdy przy M1?

- Dysponujemy tutaj materiałem, który pokazuje, że na tej hałdzie w latach 80. już stwierdzono obecność pewnych pierwiastków - mówi Michał Bieda, wiceprezydent Bytomia. - Zasobność w magnez - bardzo wysoka, kadm- średnia, potas - wysoka, fosfor - brak zupełny, chlorki - mała, siarczany - mała, azot - niska, cynk - wysoka, miedź - średnia, ołów - wysoka, kadm - wysoka, współczynnik zasolenia - niski. Zawartość części palnych - wysoka. To jest raport GIG z lat 80. Jeśli ktoś rozkopuje hałdę, żeby zabezpieczyć rurociąg przed jego stopnieniem, używa do tego materiałów zatwierdzonych przez państwowe instytuty. W trakcie prac wykopuje się dziurę, w której jest rurociąg, naturalne jest, że są odkopywane te rzeczy, które wcześniej w tej hałdzie były - dodaje.

Bytomscy radni PiS twierdzą, że problemem nie jest prowadzona inwestycja, lecz ciężarówki, które dalej mają przyjeżdżać na teren hałdy i wysypywać tam nielegalne odpady. To właśnie ze świeżo przywiezionych substancji pobrano próbki.

- Miejsce, w którym odbywa się konferencja prasowa, nie jest przypadkowe. Tu „Superwizjer” ujawnił składowanie nielegalnych odpadów, dlatego tutaj się pojawiliśmy. Ten proceder naszym zdaniem trwa i mówię to na podstawie aktualnych dokumentów. W przeciwieństwie do pana prezydenta Michała Biedy opieram się na dokumentach z roku 2023 - mówi bytomski radny Maciej Bartków.

Odniósł się także do trwającej na terenie hałdy inwestycji.

- Jak wynika z odpowiedzi na moją interpelację, urząd miejski wraz z Bytomskim Przedsiębiorstwem Komunalnym podjął rozmowy technologiczno-techniczne z dwoma podmiotami w celu zabezpieczenia rurociągu. To generalnie jest fakt, bo faktycznie tu przebiega rurociąg. Wybrano jedną firmę, która miała tutaj zrobić, natomiast generalnie rzecz biorąc z informacji, które posiadamy, nie wszystko przebiegało zgodnie z przepisami - mówi radny Maciej Bartków.

Opinia WIOŚ jest niepokojąca. Może dojść do zatrucia wód gruntowych

Radni dysponują dokumentami, z których wynika, że na teren wysypiska miała wjeżdżać ciężarówka wysypująca nielegalne odpady.

- Nie jest tak jak powiedział pan prezydent Bieda, że badano próbki, które wykopano z ziemi - mówi Maciej Bartków. - Badano tylko to, co zostało przywiezione. Pobierano nie to, co wykopano, ale to, co przywieziono. Cały proceder został nagrany, pokazany oraz przebadany. Dysponujemy także wstępnymi informacjami z WIOŚ, które także potwierdzają pewne nieprawidłowości, które tu są.

Z opinii WIOŚ, którą przytoczył Maciej Bartków wynika, że badania każdej z próbek wykazały przekroczenie w stosunku do wartości dopuszczalnych dla gruntów grupy czwartej, tak w odniesieniu do wartości dla próbek powierzchniowych, jak i wgłębnych. Przekroczenia dotyczą metali i metaloidów, co wskazuje na brak możliwości bezpiecznego i zgodnego z obowiązującym prawem wykorzystania przebadanych gruntów odpadów dla jakichkolwiek celów związanych z remediacją terenów zdegradowanych. Na podstawie wyników badań stwierdzono także we wszystkich przebadanych próbkach przekroczenia w stosunku do wartości określonych w RMG dla odpadów przeznaczonych do składowania na składowiskach odpadów obojętnych.

Na uwagę - według raportu WIOŚ - zasługują szczególnie wartości wymywalności molibdenu w pięciu próbkach, przekraczające nawet dopuszczalne wartości wymywania dla odpadów przeznaczonych do składowania na składowiskach odpadów niebezpiecznych. W piątej próbce wykryto natomiast nikiel, który również przekracza dopuszczalne wartości.

Co to oznacza? Jak wskazuje raport, wyniki analiz - z racji mobilności metali i metaloidów w wodzie - wskazują na potencjalne zagrożenie dla wód powierzchniowych oraz gruntowych, mogące wynikać ze zdeponowania badanych materiałów na terenie. Istnieje więc potencjalne ryzyko bezpośredniego zanieczyszczenia wód powierzchniowych w wyniku spływu wód opadów. Głównie chodzi o pobliską rzekę Szarlejkę.

Według przedstawicieli bytomskiego magistratu, WIOŚ nie zakończył badań na tym terenie. Wykonawca, firma Haller SA, twierdzi, że rurociąg w palącej się hałdzie w Bytomiu zabezpieczony jest zgodnie z przepisami i sztuką budowlaną. - My się tego typu pracami paramy od lat 90. - mówi Cezary Haller, prezes firmy Haller SA. - Zaproponowaliśmy technologię, w której odgrodziliśmy palącą się część nasypu od strony stromej skarpy, pionowym ekranem dojście pożaru do rurociągu, mierząc oczywiście temperatury po prawej i po lewej stronie tego rurociągu i wypełniając miejsce, po wybraniu czarnego łupka kopalnianego, wypełniliśmy materiałem niepalnym bez organiki, takim, który zagwarantuje nieprzedostawanie się tego popiołu dalej - tłumaczył.

Dodał, że materiały te są zatwierdzone i nie stanowią odpadów. Czy to jednak prawda?

- Cała sprawa wzięła się stąd, że jeden z pasjonatów - ekologów (Jarosław Trzaskowski - przyp. red.) zainstalował tu swój sprzęt i był tu obecny codziennie. O tej osobie można było usłyszeć w ostatnich dniach w kontekście Piekar Śląskich, nagrał tam cały proceder - począwszy od tego jak przyjeżdża ciężarówka w Piekarach, a następnie spychacze zasypują ten teren przygotowanymi wcześniej kamieniami i pyłami. W ten sam sposób udokumentował to, co działo się tutaj, na hałdzie - wyjaśnia Maciej Bartków.

Michał Bieda: "Jeśli BPK lub firma Haller S.A zostaną pomówione o zakopywanie tutaj odpadów i korzystaniu z substancji niedozwolonych, będą oczywiście dochodziły swoich praw na drodze sądowej"

Nasuwa się więc pytanie do jakiego konkretnie podmiotu należą ciężarówki, które zostały zarejestrowane przez kamery, o których wspomina radny.

- Jeśli BPK lub firma Haller S.A zostaną pomówione o zakopywanie tutaj odpadów i korzystaniu z substancji niedozwolonych, będą oczywiście dochodziły swoich praw na drodze sądowej. Przypomnę tylko, że całość zabezpiecza mieszkańców nie tylko Bytomia, ale mieszkańców Radzionkowa, Piekar, Zabrza i Gliwic przed potencjalną katastrofą ekologiczną jaką byłoby stopnienie tego rurociągu - mówi Michał Bieda.

Problem jednak pozostaje. Niebezpieczne odpady na hałdzie są, bez względu na to, czy zostały przywiezione przez ciężarówki czy były tam już znacznie wcześniej.

- Biorąc pod uwagę, że to wszystko działo się na hałdzie, w której od kilku dziesięciu lat są materiały szkodliwe, trudno się dziwić, że ktoś badając coś co zostało wykopane odnalazł tam tego typu materiały. Jest to rzecz normalna myślę dla wszystkich i zrozumiała. Poza zabezpieczeniu rurociągu oczywiście to co jest na hałdzie na niej pozostaje - wyjaśnia Michał Bieda, dodając że Bytom podjął próby uzyskania dofinansowania na utylizację niebezpiecznych odpadów, niestety BPK nie otrzymało dotacji.

Obecność władz miasta na konferencji bytomskich radnych PiS skomentował Artur Kamiński, pełnomocnik inicjatora referendum w sprawie odwołania prezydenta Bytomia Mariusza Wołosza i Rady Miejskiej.

- Ludzie pytają dlaczego organizujemy referendum w Bytomiu. Mieliśmy dzisiaj próbkę jak się zachowuje władza. Stają za naszym plakatem, próbują nam przeszkadzać w konferencji, tutaj to miejsce jest szczególne. Zostaliśmy oszukani przez obecne władze, doszły do władzy pod hasłem "Bytom to nie hasiok", jak się okazało to są puste słowa. Pierwszym przykładem była decyzja poprzedniego marszałka województwa, który zezwolił na zwóz trzech milionów ton odpadów, a teraz pod płaszczykiem zabezpieczenia hałdy kolejny raz zwozi się materiały niebezpieczne. Dlatego chcemy referendum - twierdził.

Nie przeocz

Zobacz także

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na X!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na X!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera
Wróć na dziennikzachodni.pl Dziennik Zachodni