Chciał połamać nogi prezesowi sądu?

Aldona Minorczyk-Cichy
Były kandydat na prezydenta RP znów stanie przed sądem
Były kandydat na prezydenta RP znów stanie przed sądem arc
Udostępnij:
Lider KPN-OP i były poseł Adam S. jest oskarżony o nakłanianie przestępców do pobicia prezesa sądu w Katowicach.

To miała być zemsta za osadzenie polityka w lipcu 2008 roku w areszcie (to była kara za to, że Adam S. nie stawiał się na rozprawy).

Adam S. twierdzi, że nigdy nikogo do żadnego przestępstwa nie namawiał. Zapewnia, że jest niewinny. Zarzuty nazywa głupimi, a śledczych, policjantów i sędziego w tej sytuacji posądza o działanie w zorganizowanej grupie przestępczej. Dodaje, że to ewidentna próba zdyskredytowania go tuż przed wyborami do europarlamentu, w których właśnie startuje.

- Do tej pory to ja byłem bity za działalność opozycyjną. Takie zarzuty przeciwko mnie mogły się narodzić tylko w chorej głowie. Dobrze, że dojdzie do procesu w tej sprawie, bo na pewno obnaży on patologiczne układy i pokaże, że od czasów PRL-u niewiele się w tym kraju zmieniło - irytuje się Adam S.

Dodaje również, że o akcie oskarżenia dowiedział się... od dziennikarzy.

- Jeśli akt oskarżenia trafił do sądu bez przedstawienia go mnie i mojemu obrońcy, to naruszono procedury - podkreśla były poseł.

Skąd w ogóle tego typu podejrzenia wobec Adama S.? Latem 2008 roku były poseł trafił na dwa tygodnie do aresztu przy ul. Mikołowskiej w Katowicach. Wtedy na spacerniaku poznał kilku przestępców powiązanych z grupą Janusza T. (pseudonim Krakowiak, domniemany szef największej w latach 90. grupy przestępczej na Śląsku).

- To prawda. Poznałem kilka osób - przyznaje dziś Adam S. - Rozmawialiśmy. Jednak oni byli tuzami chronionymi przez Centralne Biuro Śledcze, bo wsypali swoich kolegów. Nawet nie znam ich nazwisk.

Zdaniem katowickiej Prokuratury Okręgowej, jednego z przestępców Adam S. nakłaniał do pobicia sędziego. Po wyjściu na wolność skontaktował się również z Wojciechem H. (rzekomo powiązanym z grupą, która zabiła konwojentów w Sosnowcu-Zagórzu). Jemu także były poseł miał próbować zlecić "połamanie nóg" sędziemu.
- Trzeci zarzut, jaki znalazł się w akcie oskarżenia, to nazywanie przez Adama S. sędziego "regularnym przestępcą". Miało to miejsce podczas pikiety zorganizowanej w ubiegłym roku przed siedzibą sądu - mówi prok. Marta Zawada-Dybek, rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Katowicach.

To nie jedyna sprawa, w której Adam S. znalazł się w kręgu zainteresowań śledczych. Od dwóch lat Prokuratura Okręgowa w Gliwicach prowadzi śledztwo w sprawie fałszowania list w wyborach prezydenckich w 2005 roku. Adam S. kandydował wówczas na ten najwyższy w kraju urząd. Obecnie jest jednym z podejrzanych.

- Ze śledztwa wyłączono kilka wątków. W jednym z nich zapadł już prawomocny wyrok. Skazano osiem osób. Niebawem zakończy się kolejny proces - wyjaśnia prok. Michał Szułczyński, rzecznik gliwickiej prokuratury.

Wszyscy skazani przyznali się do winy, czyli właśnie do fałszowania list z poparciem dla Adama S. Jeden z nich stwierdził nawet, że robił to na wyraźne polecenie lidera KPN. Śledczy ustalili, że sfałszowanych było co najmniej kilka tysięcy ze 100 tysięcy podpisów poparcia, które wówczas komitet Adama S. złożył w Państwowej Komisji Wyborczej.

Z ustaleń prokuratury wynika, że w proceder fałszowania podpisów zaangażowano członków Ruchu Obrony Bez- robotnych. Nieoficjalnie wiadomo, że wydawali oni osobom bezdomnym i bezrobotnym finansowane przez Unię Europejską jedzenie za "pokwitowaniem". Te właśnie podpisy z "pokwitowania" zostały potem wykorzystane do rejestracji komitetu wyborczego i kandydatury Adama S.

W gliwickim śledztwie przesłuchano dotąd w tej sprawie ponad 40 tysięcy świadków. Zarzuty fałszerstw wyborczych przedstawiono 48 członkom ROB-u. Mózgiem całego procederu był, zdaniem śledczych, właśnie Adam S. Teraz jest podejrzany o kierowanie zorganizowaną grupą przestępczą. Grozi mu za to nawet 10 lat więzienia.

- Przyzwyczaiłem się już do tych ciągłych pomówień - stwierdza Adam S.

Za czasów PRL-u w więzieniu spędził dwa lata. Uważa, że nadal jest prześladowany "za przekonania".

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

B
BiP KPN
Cóż za przypadek, że Dziennik Zachodni tuż przed wyborami do PE przypomina sobie o liderze KPN? Artykuł na zamówienie. Tyle, że to prezes Sądu Rejonowego w Katowicach Krzysztof Hejosz ma problemy ze skargą wniesioną do instytucji międzynarodowej przez senatora Cichonia. Żenujący poziom dziennikarski.
Dodaj ogłoszenie