Nasza Loteria SR - pasek na kartach artykułów

CINiBA ma już 10 lat. Rozmowa z dyrektorem biblioteki prof. dr hab. Dariuszem Pawelcem

Grzegorz Gajda
Grzegorz Gajda
CINiBA ma już 10 lat.
CINiBA ma już 10 lat. Wojciech Mateusiak
Biblioteka to miejsce spotkań ludzi i centrum łączące tradycyjną książkę z nową technologią. To także serce kampusu. Rozmowa z dyrektorem biblioteki CINiBA prof. dr hab. Dariuszem Pawelcem.

Panie dyrektorze, rozmawiamy z okazji dziesięciolecia CINIBY. Kto by pomyślał, że ta nazwa tak się u nas zakorzeni.

Życie płata figle. Nie sądziliśmy, że ten skrót będzie funkcjonował samodzielnie. Centrum Informacji Naukowej i Biblioteka Akademicka, bo tak brzmi pełna nazwa, dziś funkcjonuje jako CINiBA. Nikt nie wymyślił nic lepszego, ale też nie było takiej potrzeby. Przyjęło się. Pod tą nazwą kryje się wspólna biblioteka Uniwersytetu Śląskiego i Uniwersytetu Ekonomicznego. Pierwszy człon: Centrum Informacji Naukowej pokazuje, że wiele się zmieniło w takim pojęciu biblioteki jakie wszyscy znamy od dzieciństwa.

Czym jest ta dzisiejsza biblioteka?

Wokół nas jest duża przestrzeń, również wirtualna. Są bazy danych. Jest mnóstwo informacji, których na pierwszy rzut oka nie widać bo są ukryte na serwerach, w bazach danych ale są także udostępniane.

Proszę wytłumaczyć jak to działa, jak nowoczesne technologie godzi się z drukowaną książką, która dla wielu osób jest trochę passe?

Drukowana książka jest bardzo trwałym dokumentem, co potwierdzają setki lat od Gutenberga, ba...zachowały się jeszcze księgi przepisywane ręcznie. Biblioteki mają je w zasobach i ciągle możemy z nich korzystać i czytać.

Oczywiście. Tylko, że biblioteka to nie muzeum, prawda?

Rzecz jasna. Akurat nasze uniwersytety są młode. Historia Uniwersytetu Śląskiego to rok 1968. Mamy świadomość, że są tradycje starsze ale też nie konkurujemy z nimi. Postawiliśmy na nowoczesność. Książka przetrwa. Wszyscy mieliśmy kiedyś komputery i miękkie dyskietki pięciocalowe. Spróbujmy coś z nimi dziś zrobić. Gratulacje jeśli uda się to komuś kto nie jest informatykiem i nie ma odpowiedniego sprzętu. A książkę z tamtych czasów ciągle czytamy. I tak będzie nadal, jestem o to spokojny. Oczywiście, musimy iść do przodu i rozszerzać wiedzę .

Czyli konkretnie co trzeba robić?

Na przykład udostępniać w sieci. Ale musimy rozróżnić zasoby elektroniczne na dwa rodzaje. Pierwszy – dla wszystkich bo każdy zna googla i jest w stanie sporo tam znaleźć. Rzecz w tym, że nie ma tam wszystkiego, nie ma tych zbiorów, które są wytwarzane dla pewnego adresata, które na przykład muszą kosztować, trzeba opłacić licencje itd. My je udostępniamy naszym studentom i naukowcom dzięki specjalnym logowaniom do systemów. To właśnie dzieje się w naszym centrum.

Co działo się w czasie pandemii. Biblioteka była zamknięta?

To tak tylko wyglądało. Bibliotekarze ciężko pracowali po to, żeby studenci i pracownicy naukowi mogli prowadzić i odbywać zajęcia online. Przygotowaliśmy setki tysięcy skanów. Materiały przesyłaliśmy prowadzącym i studentom, żeby oni w domach mogli pracować.

Nie mogli wszystkiego znaleźć w internecie?

To mit, że wszystko jest w internecie. Pandemia nam to potwierdziła. W jej pierwszym okresie, między marcem a czerwcem przygotowaliśmy 300 000 skanów dla naszych odbiorców. Podkreślam: wiele zbiorów naukowych dostępnych jest tylko tutaj.

Fakt, często idziemy na łatwiznę, posiłkujemy się wiedzą z wyszukiwarek. Wikipedia jest oczywiście coraz lepsza i absolutnie nie zamierzam jej krytykować. Daje dobry dostęp do powszechnej wiedzy. Warunek - treści trzeba odpowiednio weryfikować.

Ale jeżeli porównamy te wiedzę z profesjonalnie, naukowo opracowanymi hasłami to zobaczymy różnicę, prawda? Naukowiec, student nie może bazować na przypadkowo pozyskanej wiedzy.

Stąd cała ta informacja, naukowe źródła, elektroniczne czasopisma, bazy danych itd. One są profesjonalne, sprawdzone no i dlatego też np. kosztują. Nasze uniwersytety, jak każde inne kupują tę wiedzę a są to coraz większe kwoty. Później treści są udostępniane poprzez odpowiedni system logowania na miejscu w bibliotece, czasem szerzej na kampusie. Więc trzeba do niej przyjść i z dostępów skorzystać na miejscu. Brzmi troszkę paradoksalnie? Żeby skorzystać z zasobów internetowych trzeba tu przyjść. No tak, ale warunki licencji zastrzeżone dla pewnej społeczności powodują, że gdzie indziej nie da się z tych treści skorzystać. Zatem biblioteka nigdy nie straci sensu istnienia. Tylko w niej spotkamy starodruki sąsiadujące z bazami elektronicznymi.

Właściwie można też uznać, że to jest też serce kampusu uniwersyteckiego.

Coraz więcej się tutaj dzieje. Na linii Rawy, w stronę Uniwersytetu Ekonomicznego. Wytworzył się tutaj taki specjalny ciąg komunikacyjny, który dwie części studenckiej społeczności zbliża do swojej biblioteki. Tym samym CINiBA to nie tylko zbiory, nie tylko miejsce, gdzie można się w spokoju pouczyć, przygotować pracę dyplomową, ale jest to miejsce, gdzie się można też spotkać, gdzie można wymienić się informacjami. Mamy tu salę do pracy, do mniejszych i większych spotkań całych grup. Jest to też miejsce, powiedziałbym imprez, oczywiście w znaczeniu kulturalnym i naukowym. Od powstania mieliśmy tutaj 3,5 tysiąca, jak to się dziś mówi: eventów. To prawie 350 imprez rocznie: seminaria naukowe, wystawy, projekcje filmowe, festiwale, wernisaże, wystawy. Dużo, prawda? To pokazuje, że biblioteka się przeobraziła. Nie służy tylko i wyłącznie udostępnianiu zbiorów. Jest centrum wydarzeń.

Chyba mamy podobne wspomnienia z czasów studenckich. O takim miejscu marzyliśmy wtedy.

To było zupełnie niewyobrażalne dla nas. Pewnie gdzieś później wyjeżdżaliśmy w świat, oglądaliśmy i zazdrościliśmy tego co jest w innych kampusach uniwersyteckich. Ale trzeba pamiętać, że walka o tę bibliotekę była długa. Obydwie uczelnie starały się o nią od pół wieku, wreszcie się porozumiały bo nie byłoby szansy, żeby udźwignąć dwie tak wielkie inwestycje.

Z udziałem samorządu Województwa Śląskiego, miasta Katowice, środków Ministerstwa i Europejskiego Funduszu Rozwoju Regionalnego udało się stworzyć coś co jest już ikoną architektury katowickiej.

W sumie to co 10 lat temu mogło się wydawać ekstrawagancją tak naprawdę zapoczątkowało całą tę metamorfozę Katowic, którą dzisiaj się chwalimy.

Zważywszy, że przylegamy do powstającej, później już, strefy kultury, widać, że także biblioteka, przyciąga do Katowic. Kiedy teraz rozmawiamy, tuż za ścianą zaczyna się wycieczka grupy architektów z Estonii. A takich zwiedzających grup mamy mnóstwo. Czasem przyjeżdżają do Katowic specjalnie po to by zwiedzić nasze Centrum.

Po 10 latach, to jest ciągle taka architektoniczna nowinka?

I biblioteczna, bo ja bym powiedział tak: czym innym jest bryła architektoniczna, która robi wrażenie, ale czym innym jest funkcjonalność i jak to wszystko zostało pomyślane. Z udziałem bibliotekarzy, nie tylko architektów. Pierwszy z brzegu przykład. Od początku mamy zewnętrzną wrzutnię książek, dzięki której, 24 godziny na dobę przez 7 dni w tygodniu można oddawać książki bez kontaktu. To było niezwykle przydatne podczas pandemii. Dalej: cała otwarta przestrzeń, dwa piętra wolnego dostępu do półek. O tym w ogóle nie marzyliśmy w naszych czasach studenckich: buszujemy sobie między półkami, wyciągamy książkę, siadamy z nią gdziekolwiek. A w zasięgu ręki ponad 300 000 wolumenów. I można je oczywiście wypożyczyć. To znaczy: znajdujemy książkę, bierzemy ją ze sobą, idziemy do urządzenia, które wygląda jak, powiedzmy, kiosk internetowy. Wsuwamy kartę biblioteczną, książka wczytuje się na nasze konto i wychodzimy. Takie rozwiązania mamy tutaj od początku. Dzisiaj stają się standardem ale te dziesięć lat temu były nowością.

Jak Centrum wygląda w liczbach?

54 km półek z książkami, ponad 364 000 książek w strefie wolnego dostępu, 23 tysiące osób z aktywnym kontem. Tradycyjne zasoby to 1 200 000 wolumenów. Dodatkowo, niepoliczalne zasoby elektroniczne. Jak je zobrazować? Przez tych 10 lat wypożyczyliśmy niemal 1,5 miliona woluminów. Użytkowników pobierających dokumenty mieliśmy 10 milionów. Liczby oczywiście ciągle rosną.

Sądzi Pan, że studenci lubią to miejsce?

Studenci głosują nogami, prawda? Teraz jesteśmy w punkcie szczególnym. Doświadczenia wszystkich bibliotek w pandemii są podobne. Oczywiście bardzo trudno odbudowuje się taki ruch, jaki był przed pandemią. Czyli 350 000 rocznie, w standardowy dzień 1,5 tysiąca osób, w rekordowym dniu – 6,5 tysiąca.

Ale jestem optymistą. Będziemy promowali taki sposób studiowania, zwłaszcza wśród nowych roczników, ciężko doświadczonych przez pandemię jeszcze okresie licealnym. Będziemy ich uczyć bycia tutaj. Musimy zaoferować jakieś nowe atrakcje, nowy sposób funkcjonowania, przyciągania młodzieży studenckiej.

Ma Pan jakieś konkretne pomysły?

Rozmawiamy o tym z ekspertami. Ciekawe: wszystkie głosy zwracają uwagę, że to pokolenie cyfrowo urodzonych zawsze ma przy sobie jakiś rodzaj komputera i internet. No i czym ich zaskoczyć prawda? Ale okazuje się, że mają potrzebę spotykania się i przebywania między ludźmi. Istnieje silna potrzeba indywidualnego kontaktu, także z kimś, kto coś podpowie, z kim można porozmawiać. Zatem: biblioteka musi być miejscem spotkań z możliwością korzystania z jej zasobów, nie tylko internetowych. Tutaj możemy spotkać bibliotekarza, profesora. Na pewno coś podpowiedzą i dzięki nim sięgniemy po książkę. A na półce obok stoi kolejna, interesująca i możemy ją od razu wyjąć, nawet jeśli tego nie planowaliśmy. To jest niezwykły moment zmiany. Już nie pościg za technologią, jak 10 lat temu. Wtedy przychodziło się tutaj także żeby wysłać maila i skorzystać z internetu.

Pandemia uzmysłowiła jak ważny jest kontakt. Widać to także na kampusie: tętniące życie, uśmiech. Ludzie się cieszą obecnością tutaj. Czy ten nowy rok akademicki to taki punkt przełomowy, wyzwanie?

Absolutnie kluczowy, nie tylko dla biblioteki. Wychodzimy z pandemii do normalnego życia. Z nowymi doświadczeniami takimi jak narzędzia do zdalnego kształcenia. Nie zapomnimy o nich. Spotykamy się ze studentami w murach uczelni, ale tamte doświadczenia, także dydaktyczne, musimy wykorzystać, szukając nowych form pracy. Wrócę do tej myśli: stworzenie platformy spotkania dla ludzi, bo widzimy, że są tego głodni.

A czym to miejsce jest dla Pana? Osobiście? Jakie to uczucie: przychodzić do pracy do takiego budynku, serca kampusu?

Powiedziałbym, że napawa mnie to dumą. Czy to zabrzmi skromnie, czy nie, jestem dumny, że pracują tu wspaniali ludzie, którzy sprawiają, że to nie tylko architektura, technologia i i jej funkcje.

Ludzie, którzy tu pracują sprawiają, że ci, którzy przychodzą do biblioteki, czuję się w niej komfortowo. A ja? Nawet kiedy przejeżdżam obok, spoglądam na ten budynek bo przyciąga wzrok i napawa mnie dumą. Jestem z nim mocno związany. Myślę też o tym jak długo to trwało. 10 lat od otwarcia, 20 lat od ogłoszenia konkursu na projekt architektoniczny. To już kawał historii.

A kto dziś pamięta, że tu kiedyś było lodowisko?

My pamiętamy! Mamy stałe ekspozycje, wystawę poświęconą Torkatowi w holu głównym. Tradycja jest dla nas ważna. I doceniamy decyzje, które tamte stare miejsca przekształciły w Centrum.

Skoro o nowym roku akademickim mowa. Rozmawiamy o przełomie a przecież mamy swoje problemy. Np depopulacja. Młodzi ludzie stąd odjeżdżają. Myśli Pan o tym jak możemy ich zatrzymać?

Myślę, że to co tu zrobiliśmy może pomóc ich zatrzymać. Wyobraźmy sobie, czym byłyby teraz te dwie uczelnie bez nowoczesnej biblioteki. Wiele osób rozpatrując to, gdzie mogą studiować bierze pod uwagę taką architekturę i ofertę. Jeśli chcemy być w czołówce musimy dbać o tzw wartość dodaną. Ruchy migracyjne zawsze były i będą. A my musimy próbować im przeciwdziałać. Szczerze mówiąc, sądzę, że jesteśmy w ciekawym momencie, także pod względem ekonomicznym.

Wysokie koszty mieszkania i studiowania w większych ośrodkach mogą działać na naszą korzyść.

Młodzież rozgląda się na tańszymi miastami do studiowania?

Powiedziałbym inaczej. Rozważa stosunek jakości do ceny. Śląsk stał się miejscem, które oferuje dobrą jakość kształcenia na poziomie akademickim, a jednocześnie ciągle jeszcze niższe koszty utrzymania niż np. Warszawa czy Kraków. Więc mamy tu swoje szanse ale musimy o nie zabiegać, chociażby tworząc takie miejsca, jakie CINiBA.

Dziękuję za rozmowę i życzę sukcesów.

Zobacz także

od 7 lat
Wideo

Jak głosujemy w II turze wyborów samorządowych

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na X!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na X!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera