MKTG SR - pasek na kartach artykułów

Cmentarz przegrywa z głupotą

Wanda Then
Biskup Paweł Anweiler wierzy, że po roku starań uda się w końcu naprawić skruszony mur
Biskup Paweł Anweiler wierzy, że po roku starań uda się w końcu naprawić skruszony mur fot. wanda then
Zabytkowy cmentarz ewangelicko-augsburski przy ulicy Modrzewskiego wiosną znów stał się miejscem libacji.

Drugi już sezon dużym ułatwieniem dla nieproszonych gości nekropolii jest dziura w okalającym cmentarz murze. Naprawieniu ogrodzenia skutecznie przeszkadzają ratuszowi urzędnicy. Mur popękał, bo rozsadziły go korzenie rosnącego blisko dużego drzewa.

- Rośnie na posesji należącej do ADM 6. Dlatego to ona musiała wystąpić o zgodę na ścięcie do urzędu. Odpowiedź była negatywna - mówi biskup Paweł Anweiler, proboszcz bielskiej parafii.

Gdyby drzewo stało na cmentarzu, byłoby w gestii konserwatora zabytków, ponieważ jednak rośnie za murem, to o jego losie zadecydować może tylko wydział ochrony środowiska. Jego urzędnicy uznali, że drzewa wyciąć nie można, bo jest zdrowe i nie jest przewidziane do wycinki. Przy okazji zaproponowali parafii kilka alternatywnych rozwiązań - odsunięcie muru od drzewa lub obudowanie drzewa murem.

- Przesunięcie muru oznaczałoby konieczność ekshumacji szczątków z kilku grobów znajdujących się najbliżej ogrodzenia - mówi Marta Twardzik z parafialnej kancelarii.
Cmentarz jest wyjątkowej klasy zabytkiem. Ostatni pochówek odbył się tu w 1954 r. Na pomnikach dominują nazwiska znanych bielszczan. Stan nekropolii jest dramatyczny.

- Gdy przykryjemy grobowce płytami, za kilkanaście dni są już odsunięte, nagrobki zdewastowane, metalowe elementy rozkradzione. Opuszczona nekropolia to łakomy kąsek. Tym bardziej, gdy dostęp do niej jest ułatwiony dużą wyrwą w murze - mówi biskup Anweiler.

Na remonty i odnawianie nagrobków sukcesywnie daje pieniądze miejski konserwator zabytków. Tym bardziej miastu powinno zależeć na ochronie cmentarza. Biskup Anweiler wierzy, że uda się znaleźć jakieś rozwiązanie. Tym bardziej, że mur zagrożony jest w kilku innych miejscach.

- Jeśli nie będzie innego wyjścia, nadwiesimy jedno przęsło między słupami ogrodzenia. Przydałoby się też, żeby służby miejskie pojawiały się w tym rejonie - mówi Piotr Kubańda, miejski konserwator.

Chęć załatwienia sprawy zadeklarował wczoraj naczelnik wydziału ochrony środowiska UM. - Spojrzymy na to nie tylko pod względem przyrodniczym - zapewnił nas Tadeusz Januchta.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na X!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na X!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!
Wróć na dziennikzachodni.pl Dziennik Zachodni