Czarna seria: ferie w Beskidach i tragiczne wypadki

Łukasz Klimaniec, Andrzej DrobikZaktualizowano 
Podczas tegorocznych ferii w Beskidach doszło do wielu takich dramatycznych wydarzeń jak czwartkowy wypadek w stacji Soszów materiały Grupy Beskidzkiej Gopr
Trzy ofiary śmiertelne, 1,5 tys. wypadków, bardzo poważne urazy – tegoroczne ferie w beskidzkich miejscowościach są trudne

Już dawno nie było w Beskidach tak czarnej serii podczas ferii zimowych. I nie tylko dlatego, że tegoroczna zima jest wyjątkowo śnieżna, a więc i ruch na stokach większy.

Feralna seria miała miejsce w Wiśle, gdzie najpierw w styczniu na basenie ośrodka sportowego „Start” utonął 12-latek z powiatu zgierskiego, który wypoczywał w Beskidach, a inny z chłopców w ciężkim stanie trafił do szpitala. Kilka dni później 20-letni narciarz z Chojnic miał koszmarny wypadek na stoku Cieńkowa – został znaleziony poza trasą, zmarł w szpitalu.

12-letni Rafał utonął w basenie na zimowisku w Wiśle. Ratown...

Feralną serię dopełniła tajemnicza śmierć 13-latka z Wisły, znalezionego przed tygodniem na jednym z deptaków w tej miejscowości. Sprawa ciągle budzi emocje, bowiem dotąd nie udało się ustalić, dlaczego dziecko zmarło. Sekcja zwłok nie przyniosła odpowiedzi – potwierdziła jedynie, że 13-latek nie miał żadnych obrażeń wewnętrznych, które mogłyby być wynikiem uderzenia lub upadku. Dlatego konieczne są dodatkowe badania – toksykologiczne i histopatologiczne.

Zagadkowa śmierć chłopca w Wiśle nie kończy niestety serii tragicznych zdarzeń w Beskidach – przedwczoraj w Wiśle Soszowie dwaj pracownicy obsługi wyciągu spadli z krzesełka z dużej wysokości, doznając poważnych obrażeń – 50-latek po upadku był nieprzytomny. Obecnie znajduje się na oddziale intensywnej opieki medycznej Wojewódzkiego Szpitala Specjalistycznego nr 5 im. św. Barbary w Sosnowcu, gdzie przeszedł szereg badań i specjalistycznych konsultacji. 33-latek z urazem kręgosłupa i złamanymi nogami trafił do szpitala w Bielsku-Białej, a stamtąd do placówki w Piekarach Śląskich.

A przecież są jeszcze stoki narciarskie w różnych miejscach Beskidów – od Szczyrku po Zwardoń, na których ratownicy Grupy Beskidzkiej GOPR odnotowują rekordową liczbę wypadków – od początku grudnia 2016 r. do połowy lutego interweniowali blisko 1,5 tys. razy! W miniony weekend zostali wezwani do 119 przypadków, tylko w niedzielę aż 77 razy.

– W tym sezonie zimowym obserwujemy więcej wypadków ciężkich, które kończą się poważnymi obrażeniami – przyznaje ratownik Tomasz Jano, zastępca naczelnika Grupy Beskidzkiej GOPR. Oprócz typowych złamań i skręceń kończyn, narciarze i turyści coraz częściej doznają urazów kręgosłupa i głowy.

Dość powiedzieć, że tylko w czwartek w Beskidach aż cztery razy trzeba było wzywać helikoptery, by jak najszybciej przetransportować rannych do szpitala – dwa śmigłowce Lotniczego Pogotowia Ratunkowego przyleciały do Wisły po rannych pracowników, którzy spadli z wyciągu, jeden śmigłowiec został wezwany do stacji ZwardońSKI, gdzie 14-letni narciarz z Warszawy zderzył się z 19-latkiem ze Świętochłowic. W tym samym czasie w Szczyrku doszło do innego wypadku z udziałem dwójki narciarzy – w tym przypadku goprowcy ze Szczyrku musieli wzywać z Zakopanego śmigłowiec Tatrzańskiego Ochotniczego Pogotowia Ratunkowego.

– Zima, pod względem śniegu, jest lepsza niż w poprzednich latach, czynne są wszystkie ośrodki narciarskie, a ruch na stokach jest bardzo duży – tłumaczy dużą liczbę wypadków Tomasz Jano. – W poprzednich latach ośrodki z powodu słabszej zimy były czynne krócej i ruch w nich był mniejszy. To przekłada się na statystyki wypadków. A tych jest najwięcej od paru lat – dodaje.

Przyczyny są bardzo różne – brak umiejętności, brawura, jazda poza trasami, przecenienie swoich możliwości, nieuwaga. Goprowcy zwracają uwagę, że na trasach spotykają się wytrawni narciarze z początkującymi, dużo jest też małych dzieci. Bywa że wielu szusujących pojawia się na stoku po długiej przerwie w jeździe na nartach i w kiepskiej kondycji. A wtedy o wypadek nietrudno.

– Jest nam bardzo przykro z powodu serii wypadków, do jakich doszło w naszym mieście. Mamy nadzieję, że doniesienia medialne o tych zdarzeniach nie zniechęcą ludzi do Wisły i Beskidów, bo warunki do wypoczynku są tutaj znakomite – mówi Łukasz Bielski z Referatu Promocji, Turystyki, Kultury i Sportu Urzędu Miejskiego w Wiśle.

Przy okazji alarmująco dużej liczby poważnych wypadków na beskidzkich stokach, jak bumerang wraca temat braku śmigłowca, który mógłby stacjonować w Bielsku-Białej lub Szczyrku w okresie zimowym.
W Beskidach dochodzi do jednej trzeciej wypadków górskich w Polsce. W latach 2009-2015 Grupa Beskidzka GOPR była zmuszona wzywać śmigłowiec Lotniczego Pogotowia Ratunkowego, z którym współpracuje, aż 137 razy. Tylko w miniony czwartek konieczne było aż czterokrotne wezwanie śmigłowca do pilnego transportu ciężko rannych. Maszyna przylatuje w Beskidy z Krakowa lub Gliwic. Zajmuje jej to od 20 do 30 minut w zależności od warunków pogodowych. Starania o śmigłowiec dla Beskidów trwają od kilku lat. W ostatnich miesiącach ratownicy GOPR i bielscy parlamentarzyści rozmawiali na ten temat w Ministerstwie Spraw Wewnętrznych i Administracji. Według najnowszych ustaleń, są dwie możliwości – jedna to przesunięcie w Beskidy na sezon zimowy dodatkowej maszyny LPR, prócz tych, które aktualnie znajdują się w Gliwicach i Krakowie. Druga to zakup śmigłowca i zlecenie jego utrzymania prywatnemu operatorowi.

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3