MKTG SR - pasek na kartach artykułów

Czasami Ślązok jest głodny. Felieton Marka Szołtyska, historyka i znawcy Śląska

Marek Szołtysek
Żona głodnego Ślązoka nie raz się zastanawia: Jak zadowolić smoka i nie dać się zjeść
Żona głodnego Ślązoka nie raz się zastanawia: Jak zadowolić smoka i nie dać się zjeść arc
Około 150 lat temu rozwój przemysłu na Śląsku spowodował, że mężczyzna dzięki pracy w kopalni, w hucie czy na kolei stał się głównym żywicielem rodziny. Ta cywilizacyjna zmiana była też przełomowa w życiu rodzinnym. W tej sytuacji Ślązoczki nie pracowały zawodowo, ale cały dzień zajmowały się domem i dziećmi.

Te okoliczności sprawiły, że śląska kultura wyjątkowo mocno ceniła trudy i umiejętności kobiet w prowadzeniu domu a zwłaszcza w dziedzinie gotowania. Bo wracający z ciężkiej pracy Ślązok przychodził do domu głodny jak przysłowiowy wilk albo smok. I żeby taki Ślązok z głodu lub w nerwach nie pożarł kogoś „na dzień dobry” – musiał dostać dobre jedzenie. Może to i wątek bardzo banalny, ale jakże życiowy i ciągle aktualny. Zatem dla zaspokojenia smoczego apetytu, Ślązok musiał odpowiednio dużo zarobić pieniędzy na jedzenie. To jednak nie wystarczyło, bo kluczem do sukcesu była żona dobrze zorganizowana - by obiad był na czas oraz żona wyszkolona kulinarnie. I dlatego na Śląsku były dawniej popularne szkoły zawodowe albo kursy, zwane potocznie kochszulami, czyli szkołami gotowania.

Oczywiście podstawowe umiejętności w tej dziedzinie każda dziewczyna wynosiła z domu rodzinnego, gdyż od najmłodszych lata musiała pomagać mamie i babci przy gotowaniu obiadu czy pieczeniu kołocza. Słusznie też uważano, że talenty kulinarne i ogólnie kuchenne umiejętności organizacyjne, są istotnym wkładem żony w utrzymywaniu szczęścia małżeńskiego i rodzinnego. Ale uwaga! Ten gospodarski wymiar życia miał też wiele religijnych odniesień. Główną zaś patronką kucharek i gospodyń domowych jest znana z biblijnych opisów święta – Marta z Betanii, której święto przypada teraz latem, 29 lipca. A zatem wspomniana Marta żyła w czasach Chrystusa w Ziemi Świętej, w miejscowości Betania, trzy kilometry od Jerozolimy. Miała młodszą siostrę Marię oraz brata Łazarza - to ten Łazarz, którego Chrystus wskrzesił. A do ich domu często przychodził Jezus, który przyjaźnił się z Łazarzem. Wtedy Marta, jako prowadząca dom gospodyni, dbała o przygotowywanie posiłków.

Później, w czasie prześladowań pierwszych chrześcijan - jak mówi legenda - wyjechała na tereny południowej Francji i poskromiła okrutnego smoka Taraskona. Tak, patronka kucharek stała się jednocześnie pogromczynią smoka. Zatem św. Marta, jako walcząca ze smokiem kucharka - to dla niejednej żony idealny wzór, pokazujący jak poradzić sobie z mężem-Ślązokiem.

Nie przeocz

Zobacz także

emisja bez ograniczeń wiekowych
Wideo

Strefa Biznesu: Ceny złota na nowym, historycznym poziomie

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na X!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na X!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera
Wróć na dziennikzachodni.pl Dziennik Zachodni