Czesław Lang o miejskich rowerach: cieszę się, że polskie...

    Czesław Lang o miejskich rowerach: cieszę się, że polskie miasta naśladują Europę Zachodnią

    Zdjęcie autora materiału

    Aleksandra Smolak

    Polska

    Aktualizacja:

    Polska

    Czesław Lang o miejskich rowerach: cieszę się, że polskie miasta naśladują Europę Zachodnią
    We wtorek Katowice odwiedził Czesław Lang, dyrektor 75. Tour de Pologne w mieście zjawił się oczywiście z powodu największego wyścigu kolarskiego. Jednak nie tylko na nim Lang się skupił.
    Czesław Lang o miejskich rowerach: cieszę się, że polskie miasta naśladują Europę Zachodnią


    Polski kolarz torowy i szosowy, wicemistrz olimpijski oraz dwukrotny medalista szosowych mistrzostw świata, chwali Katowice za świetnie rozwiniętą sieć miejskich rowerów.
    - Cieszę się, że polskie miasta naśladują, to co dzieje się na zachodzie Europy i też wprowadzają rowery jako środek komunikacji – mówi Lang. Jak się okazuje mistrzowi kolarstwa, miejskie rowery wale nie są obce. Lang miał okazję korzystać z nich zarówno w Warszawie, Paryżu, jak i Barcelonie.

    Czesław Lang mówi, że obecnie co dwa dni na rowerze pokonuje dystans około 100 km. I pewnie wielu by się mogło wydawać, że taki wysiłek dla wicemistrza olimpijskiego nie powinien być żadnym problem. Tymczasem Lang przyznaje, że był czas w jego życiu, kiedy rower mocno zaniedbał. Jak mówi, przyczyn było wiele: lenistwo, brak czasu, nadmiar pracy. A wszystko to przepłacił potem zdrowiem. - Każdy sportowiec jak kończy z karierą, szuka sobie czegoś nowego. Tak samo było ze mną, odstawiłem rower i zająłem się biznesami, szukaniem nowego miejsca w życiu – opowiada. Lang przez 20 lat zawodowej jazdy na rowerze pokonywał po 50 tys. km roczne. Odstawienie roweru okazało się karygodnym błędem. - Do 50. człowiek ma gwarancje na życie, a potem zaczynają się problemy – mówi pół żartem, pół serio Lang. - Cholesterol, cukrzyca – wymienia. Zdaniem mistrza, choroby te można pokonać, ale potrzebny jest do tego zdrowy tryb życia, odpowiednia, dieta i aktywność fizyczna. Lang porównuje chorobę do rzeki. - Wyobraźmy sobie szeroką rzekę, która kończy już swój bieg. Osiadają się w niej mielizny, a woda płynie bardzo leniwe. Górski strumień po burzy pokona natomiast nawet kamień – mówi. - Tak samo działa nasz organizm. Kiedy się nie ruszamy, krew płynie wolno, osiada się cholesterol, żyły są słabsze, nie są tak elektryczne, jak dawniej. Dlatego warto się poruszać, żeby ta krew w nas zdrowo i szybko krążyła – dodaje.

    Zdaniem Langa lekarstwem na współczesne choroby cywilizacyjne może więc być właśnie miejski rower. I to nie tylko dla samej rekreacji. Jak przekonuje, zdecydowanie przyjemniej i szybciej pokonywać nim zakorkowane miasto. - Lepiej czuć na sobie powiew świeżego powietrza, niż pocić się w nagrzanym samochodzie, czy autobusie -mówi. - Całymi dniami siedzimy zestresowani w klimatyzowanych pomieszczeniach, a kiedy wreszcie wyjdziemy z pracy, wsiadamy do samochodowej puszki i stoimy w korku, tracimy czas i znów się stresujemy – tłumaczy. - Rower natomiast resetuje, a pamiętajmy, w zdrowym ciele, zdrowy duch – sumuje.


    POLECAMY PAŃSTWA UWADZE:




    Zobacz najważniejsze wydarzenia minionego tygodnia w programie TyDZień




    Czytaj treści premium w Dzienniku Zachodnim Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Komentarze (3)

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    Czy rowery miejskie to też jego biznes?

    w kieszeni prezesa (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 2 / 1

    Teraz wiadomo dlaczego robią "wypasione" ścieżki rowerowe...

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    niech ten pasozyt sie nie wymadrza

    patriota (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 5 / 1

    za tzw. "punkty" miasta mu placa po 150 tysiecy za taki jeden punkt, po to, zeby on ze swoja zgraja nierobow mogli przejechac po miastach, ktore zablokuja i ktos przez tych ..... poniesie straty,...rozwiń całość

    za tzw. "punkty" miasta mu placa po 150 tysiecy za taki jeden punkt, po to, zeby on ze swoja zgraja nierobow mogli przejechac po miastach, ktore zablokuja i ktos przez tych ..... poniesie straty, ale co tam, ze wszyscy ponosimy koszty tych pacanow.....zwiń

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    Luft

    Rozbawiony (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 5 / 1

    "Lepiej czuć na sobie powiew świeżego powietrza" Dziadku, a skąd weźmiesz świeży luft w centrum Katowic? Chyba z krauzy?

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    DZ poleca

    Wideo