Dudek: Wybrane grzechy Millera

    Dudek: Wybrane grzechy Millera

    Krystian Dudek

    Dziennik Zachodni

    Aktualizacja:

    Dziennik Zachodni

    Będzie wam tak dobrze, że dobrze wam tak – tak nieco ponad rok temu na antenie Polskiego Radia do zwolenników PIS-u mówił Leszek Miller. Jednak obserwując ostatnie, niezrozumiałe działania byłego premiera trudno nie odnieść wrażenia, że ta kąśliwa uwaga może okazać się prorocza dla niego samego. Tym bardziej, że od tamtego czasu popełnił kilka politycznych grzechów.
    Krystian Dudek, politolog, specjalista z zakresu marketingu politycznego i PR, autor kilkudziesięciu kampanii wyborczych. Właściciel Instytutu Konsultingowo

    Krystian Dudek, politolog, specjalista z zakresu marketingu politycznego i PR, autor kilkudziesięciu kampanii wyborczych. Właściciel Instytutu Konsultingowo Doradczego PUBLICO. Trener biznesu, wykładowca akademicki i dyrektor Instytutu Dziennikarstwa i Komunikacji Społecznej Wyższej Szkoły Humanitas w Sosnowcu ©Dziennik Zachodni

    Wybrane grzechy Millera

    To, że politycy popełniają różne grzechy wiemy wszyscy, bo nic co ludzkie nie jest nam obce. Ale są grzechy lekkie i grzechy ciężkie. Za te drugie pokuta jest bardziej dotkliwa. A ponieważ rozpoczął się rok wyborczy - rachunek sumienia może zaowocować dotkliwym żalem… za polityczne grzechy.

    Wyborcy mający pamięć lepszą od polityków pewnie pamiętają jak były premier oznajmił wschodzącej gwieździe PIS-u - Zbigniewowi Ziobrze, że ten jest zerem. Następnie dodał, że jego zdaniem problem Ziobry polega na tym, że jest zdolny, tylko niestety zdolny do wszystkiego. To jeden z przykładów millerowskich bon motów, które z czasem stały się jego znakiem firmowym. Ale kto mieczem wojuje, ten od miecza ginie. Tym bardziej, że ten polityczny stary wyga i co by nie powiedzieć jeden ze skuteczniejszych polskich polityków jakby zatracił cenne wyczucie sytuacji, będące kluczem do politycznego raju.
    Gdy dzisiaj na Śląsku toczą się rozmowy o przyszłości górnictwa, przyjeżdża premier E. Kopacz a J. Kaczyński przemawia do górników papieskim „nie lękajcie się”, L. Miller już tak nie błyszczy. Czyżby w skupieniu analizował to, jak mocno zbłądził w ostatnich dniach?

    W 2007 roku Miller popełnił grzech ciężki, startując w akcie desperacji w wyborach z list Samoobrony. Jednak w 2011 roku przyjęty został jak syn marnotrawny na listy SLD, a od ówczesnego Przewodniczącego G. Napieralskiego otrzymał „jedynkę” w Gdyni. Dzisiaj, gdy zajął jego fotel przyszedł czas na rewanż, a że ma gest – M. Ogórek - byłą szefową gabinetu politycznego Napieralskiego, doktor historii kościoła ogłosił kandydatką SLD w wyborach Prezydenckich. Zaś samego Napieralskiego… zawiesił w partii. Wszak krytyka partii to grzech niewybaczalny. W przeciwieństwie do zdrady i romansu z Samoobroną?
    « 2

    Czytaj treści premium w Dzienniku Zachodnim Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Komentarze (1)

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    fan

    lewi.ca (gość)

    Leszku, prosze cie.

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    DZ poleca

    Wideo