Dzisiaj mija 40. rocznica rozpoczęcia strajku generalnego na Podbeskidziu. Uczestniczyło w nim blisko 200 tysięcy osób

Jacek Drost
Jacek Drost
Strajk na Podbeskidziu, w którym wzięło udział 200 tys. ludzi.
Strajk na Podbeskidziu, w którym wzięło udział 200 tys. ludzi. Archiwum Podbeskidzkiej Solidarności
Udostępnij:
Dzisiaj 27 stycznia mija dokładnie 40 lat od rozpoczęcia strajku generalnego „Solidarności" Regionu Podbeskidzie. W kulminacyjnym momencie w proteście, który objął całe ówczesne województwo bielskie, uczestniczyło blisko 200 tysięcy osób. Po dziesięciu dniach, 6 lutego 1981 roku, podpisane zostało porozumienie, spełniające żądania strajkujących - ze swych stanowisk odeszli najwyżsi przedstawiciele władz wojewódzkich i miejskich, zarówno administracyjnych, jak i partyjnych.

Przedstawiciele podbeskidzkiej „Solidarności", władz miasta Bielsko-Biała, Instytutu Pamięci Narodowej oraz bielskiego Stowarzyszenia „Podbeskidzie Wspólna Pamięć" złożyli dzisiaj 27 stycznia kwiaty pod tablicą upamiętniającą strajk z 1981 roku, znajdującą się na budynku obecnego II Urzędu Skarbowego przy ul. gen. Maczka 73 (obok dawnej świetlicy ZPW „Bewelana", w której podpisane zostało porozumienie).

- Byłem pracownikiem tego zakładu. Jak ogłoszono strajk, to pierwsze co zrobiliśmy, to ciężarowymi samochodami zablokowaliśmy wszystkie bramy. Później zostały wystawione patrole, jak w wojsku, gdzie dookoła dwójkami cały czas, w dzień i w nocy, koledzy chodzili. Załoga liczyła 2 tysiące osób, a w sumie zostało nas tutaj, kobiet i mężczyzn, jakieś 300 osób. Jak 300 Spartan - opowiadał dzisiaj Adam Michalski, który przepracował w „Bewelanie" 27 lat.

ZOBACZCIE ZDJĘCIA

Były senator Marcin Tyrna w czasie strajku generalnego był przewodniczącym „Solidarności" w ówczesnej Befamie, której załoga również uczestniczył w proteście, podkreślał dzisiaj, że siła tego strajku była w zakładach pracy, w ludziach pracy, którzy mocno stanęli za tym, żeby rozliczać ówczesnych prominentów. - Była solidarność, której dzisiaj tak wielu brakuje - zwracał uwagę Marcin Tyrna.

Nie przeocz

Inny uczestnik tamtejszych wydarzeń Henryk Juszczyk podkreślał, że był to strajk typowo polityczny. Protestujący nie mieli żadnych postulatów płacowych, nie domagali się zmiany systemu, ale zmian na stanowiskach sekretarza partii, prezydenta miasta, przewodniczącego Rady Miejskiej. - Tam, gdzie były wnioski NIK obciążające poszczególnych funkcjonariuszy, to tam żądaliśmy zmian - mówił Henryk Juszczyk.

Adam Michalski powiedział, że najbardziej utkwiły mu w pamięci chwile, kiedy do strajkujących przyjeżdżały rodziny z dziećmi, z żywnością.

Zobacz koniecznie

- Było sporo płaczu, bo każdy przychodził na portiernię, a myśmy ich kierowali tam, gdzie mogli się spotkać. To było bardzo wzruszające. Atmosfera była bojowa, optymistyczna, ale to, co ludzie wtedy słyszeli w telewizji, to budziło grozę. Mówili, że na Błoniach są jednostki ZOMO, że czołgi stoją i że za chwilę dojdzie do pacyfikacji. Jeszcze taką jedną rzecz pamiętam: tu, gdzie teraz jest hotel Vienna, to była łąka. Stała tam syrenka. Wiedzieliśmy, że siedzieli w niej ludzie ze Służby Bezpieczeństwa i monitorowali sytuację - opowiadał Adam Michalski.

- Wszystko dobrze się skończyło, bo Lech Wałęsa wtedy fajnie się zachował. Przyjechał, żeby nas rozgonić, ale jak zobaczył, że jednak całe województwo bielskie stoi, to powiedział, że zostaje do zakończenia sprawy. Włączył się prymas ksiądz kardynał Wyszyński, który był wtedy bardzo chory i wysłał swojego współpracownika biskupa Bronisława Dąbrowskiego. Miał on zapewnienie, że jeśli przystąpimy do pracy, to wtedy oni wymienią tych ludzi na stanowiskach. I tak się stało. Teraz możemy z perspektywy czasu powiedzieć, że wszystko fajnie, ale baliśmy się, że nas tu spałują, pozamykają i chyba te obawy miał również kardynał Wyszyński - podkreślił Henryk Juszczyk.

- Zawsze też podkreślam jedną rzecz: myśmy mieli taką dyrekcję, że siedziała tutaj. Mało tego - nawet komitet partii, egzekutywa siedziała w swoim pomieszczeniu i też zachowywali się jak ludzie. Nie było żadnej prowokacji. To była taka solidarność, że chciałbym, żeby jeszcze kiedyś się powtórzyła. Różniliśmy się, ale w takich momentach to nikt nikomu nogi nie podkładał - powiedział Adam Michalski.

Musisz to wiedzieć

Bądź na bieżąco i obserwuj

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Jak długo będzie rządził drugi rząd Élisabeth Borne?

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Więcej informacji na stronie głównej Dziennik Zachodni
Dodaj ogłoszenie