Europejski Kongres MiŚP: Pasja i biznes spotykają się w Chorzowie. To połączenie przynosi sukces ZDJĘCIA

Patryk Osadnik
Patryk Osadnik
Europejski Kongres MiŚP: Pasja i biznes spotykają się w Chorzowie
Europejski Kongres MiŚP: Pasja i biznes spotykają się w Chorzowie Marzena Bugała-Azarko
Udostępnij:
W ramach Europejskiego Kongresu Małych i Średnich Przedsiębiorstw w Katowicach odbył się panel tematyczny "Pasja + biznes = sukces", na który zaproszono przedstawicieli chorzowskiego urzędu miasta i lokalnego biznesu. 18 października w Międzynarodowym Centrum Kongresowym prelegenci dzielili się ze słuchaczami swoimi doświadczeniami, które pokazują, że łączenie tych dwóch sfer życia wcale nie jest niemożliwe, a można robić to także z dużymi sukcesami. - Nie z każdej pasji można się utrzymać, ale jeśli pasja Wam na to pozwoli, to do końca życia będziecie naprawdę szczęśliwymi ludźmi - mówił do zgromadzonych słuchaczy Przemysław Błaszczyk.

Pasja + biznes = sukces!

Przemysław Błaszczyk jest finalistą drugiej edycji programu Top Chef, a także właścicielem i szefem kuchni w Mañana Bistro & Wine Bar w Chorzowie. Jak sam przyznaje, jego pasja do gotowania zaczęła się w dzieciństwie. Już wtedy zamiast grać w piłkę, wolał podglądać kucharzy pracujących w restauracji jego mamy. Choć bardzo tego nie chciał, to rodzice kazali mu skończyć liceum, a później studia i to właśnie na nich zaraził się gotowaniem.

- Żeby coś zbudować, trzeba mieć solidne fundamenty - uważa Przemysław Błaszczyk. - Po studiach dorabiałem jako prywatny kucharz. Kiedy zaczęło napływać do mnie coraz więcej zleceń, uznałem, że to chyba odpowiedni czas, żeby moją pasję przekuć w biznes, ale zupełnie nie widziałem jak to zrobić od strony biznesowej. Dlatego wyjechałem za granicę, żeby nabrać doświadczenia w najlepszych restauracjach - mówił właściciel Mañana Bistro & Wine Bar podczas panelu.

Zobaczcie zdjęcia:

Po powrocie do kraju Przemysław Błaszczyk założył własną restaurację w Chorzowie, którą z powodzeniem prowadził przez 9 lat. Zdecydował się jednak na przerwanie tego projektu.

- W swojej filozofii życia nigdy nie pracowałem dla pieniędzy. Mój chorzowski projekt został zawieszony, ponieważ czuję, że z gotowaniem stoję w miejscu, a chciałbym się ciągle rozwijać - tak tłumaczył decyzję o zwinięciu z lokalu swojego szyldu, co nastąpiło 30 września tego roku. Teraz Błaszczyk ma zamiar wyruszyć w kulinarną podróż, tak jak zrobił to po studiach, żeby wciąż rozwijać swoją pasję.

Edukacja przyszłością Chorzowa

Przedstawiciele władz Chorzowa podkreślali podczas dyskusji, że przyszłość miasta, nie tylko jeśli chodzi o biznes, to edukacja. Warto podkreślić chociażby, że w Chorzowie jest obecnie blisko 14 tys. uczniów szkół podstawowych, którzy w najbliższej przyszłości staną przed wyborem przyszłej ścieżki kariery. Rozwiązaniem dla biznesu mają być w tym aspekcie szkoły branżowe, które po reformie edukacji odgrywają bardzo ważną rolę wśród szkół ponadpodstawowych.

- Inwestycje w edukację maja nie tylko przyciągnąć do miasta młodych ludzi, ale też całe rodziny, które zwracają uwagę na poziom edukacji swoich dzieci oraz ich perspektywy na przyszłość - mówił Marcin Michalik, zastępca prezydenta Chorzowa.

Bogatą ofertę edukacyjną miasta ma dopełnić tętniące ostatnimi czasy życie kulturalne Chorzowa. Przedstawicielem segmentu kulturalnego podczas panelu na Kongresie MiŚP był Michał Wróblewski, prezes zarządu MAP System Sp. z o.o., do którego należy kompleks "Sztygarka" w Chorzowie.

- Kopalnia Prezydent to nie tylko budynki zabytkowe, ale przede wszystkim to, co w tych budynkach jest, czyli dusza i ludzie pełni pasji, którzy się tam znajdują - uważa Michał Wróblewski.

Kiedy zespół Wróblewskiego 10 lat temu prowadził w Chorzowie badania statystyczne, jedynie 2 na 10 osób wiedziały czym jest Szyb Prezydent i gdzie się znajduje, a dziś to miejsce jest niewątpliwie wizytówką Chorzowa. Świadczy to o tym, jak dobrze ukierunkowana pasja może przynieść spektakularne efekty.

Salon fryzjerski na Babiej Górze

Kolejnym z zaproszonych panelistów, którzy mówili o połączeniu pasji i biznesu, był Tomasz Szabelka, właściciel studia fryzjerskiego Tomasz Szabelka & Natural Cut Team w Chorzowie, stylista, trener sztuki fryzjerskiej, pasjonat i filantrop, człowiek zaangażowany w wiele działalności charytatywnych.

- Już po szkole fryzjerskiej zrozumiałem, że mogę uprawiać ten zawód i pełnić pewną rolę w społeczeństwie. Nie muszę być lekarzem, prawnikiem, ani profesorem, żeby robić coś ważnego - tłumaczył podczas panelu.

Kiedyś Szabelka wstydził się swojego zawodu. W górskich schroniskach, kiedy mówił komuś, że jest fryzjerem, od razu pojawiało się pytanie: "A jaką fryzurę mi polecasz?". Wkurzony faktem, że nie może się nawet w wolnej chwili oderwać od pracy, zaczął odpowiadać ludziom, że razem z żoną prowadzi sklep z używanymi ubraniami. Wtedy ludzie przestali zadawać pytania, tylko raz podczas pobytu w Rosji ktoś zapytał go: "A da się na tym zarobić?".

- Później uznałem, że muszę to z siebie zrzucić i w pewien sposób się ujawnić - mówił fryzjer. Wtedy Szabelka postanowił, że chce połączyć swoją pasję do górskich podróży z zawodem. Kupił turystyczny plecak, do ogołoconego stelaża zamontował krzesło fryzjerskie i z takim ekwipunkiem oraz zestawem narzędzi fryzjerskich, wybrał się na Babią Górę, po drodze strzygąc napotkanych na szlaku turystów.

Firmy prowadzone z pasją

- W przedsiębiorstwie jest trochę tak, że jeśli się je już prowadzi, to zawsze jest się na pierwszej linii frontu. Na samym początku trzeba być człowiekiem od PRu, HRu, marketingowcem, a na samym końcu jeszcze sprzedawcą - opowiadał Grzegorz Pietraszewski, prezes Aureus Leasing Sp. z o.o.

Pietraszewski, żeby oderwać się nieco od pracy, postanowił znaleźć sobie odskocznię. Stały się nią zawody thriatlonowe.

- Thriatlon wymaga niesamowitych umiejętności jeśli chodzi o organizację czasu. Żeby ukończyć Iron Mana [Zawody, w których uczestnicy muszą pokonać 3,86 km płynąc, 180,2 km jadąc na rowerze i 42,195 km biegnąc - przyp. red.] trzeba na treningi poświęcić około 16 godzin w tygodniu, więc żeby pogodzić pracę, życie rodzinne i sport, należy w mistrzowski sposób opanować swój plan dnia - tłumaczył.

Swoim zamiłowaniem do sportu Pietraszewski, jako prezes firmy, postanowił zarazić swoich pracowników. Żeby to zrobić, uruchomił fundusz, który opiewa na kilka tysięcy złotych, dzięki któremu każdy kto pracuje w Aureus Leasing może realizować swoje pasje. Za te pieniądze pracownicy firmy mogą kupować dla siebie m.in. sprzęt, który jest im potrzebny do uprawiania sportu, fotografii, czy innych pasji.

Inna firma w Chorzowie, która jest prowadzona z pasją to zajmujący się produkcją stali Elektror airsystems Sp. z o.o.

- Wszystko zaczyna się, kiedy jesteśmy jeszcze dziećmi. - tłumaczy Veselin Peev, prezes Elekrora w Chorzowie. - Moje dzieciństwo, które spędziłem w Bułgarii to lata 80., czyli głęboka komuna. Co mogliśmy wtedy robić? Zbieraliśmy dzieciaki z całej okolicy i wymyślaliśmy jakieś wspólne zabawy. Dziś nazywa się to "team work" i to właśnie jest coś, co kocham - mówił podczas panelu.

Peev uważa, że w prowadzeniu firmy bardzo ważną rolę odgrywają dwa aspekty: dobre warunki pracy i atmosfera. Jeśli chodzi o ten drugi, to Elektor co roku organizuje dla swoich pracowników wspólne wyjazdy integracyjne przeznaczone dla całych rodzin. Członkowie załogi wspólnie spędzają nawet święta - byli wspólnie nad morzem, w tym roku wybierają się razem w góry.

- W nowej siedzibie firmy mamy nawet bar. W piątek, kiedy wszyscy skończą pracę, siadamy tam razem, pijemy piwo, jemy coś dobrego, to jest dla mnie bardzo ważne, żeby w ten sposób zintegrować załogę - wyjaśniał Peev.

Jak nie zabić pasji przez biznes?

W trakcie panelu padło ważne pytanie o to, czy każda pasja może stać się pomysłem na biznes. Uczestnicy byli ze sobą zgodni co do tego, ze pasja nie może być jedyną motywacją do zakładania biznesu, ponieważ z tego powodu powstaje wiele firm, które nie odpowiadają na zapotrzebowanie rynku. Dlatego właśnie 9 na 10 start upów w Polsce jest zamykanych w ciągu pierwszego roku działalności.

- Pasję najłatwiej zabić może konsumpcja, mam tutaj oczywiście na myśli branżę usług. Jeśli ma się pasję, to nie trzeba zarabiać milionów, żeby być szczęśliwym, trzeba jedynie wiedzieć, czego chce się od życia - uważa Tomasz Szabelka.

- Można mieć fajną pracę, którą się po prostu lubi, nie trzeba jej kochać. Ważne jest to, żeby dawała nam ona takie możliwości, że w wolnym czasie będziemy mogli realizować swoje pasje - dodaje Grzegorz Pietraszewski.

Magazyn reporterów Dziennika Zachodniego TYDZIEŃ

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Wideo

Komentarze

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Przejdź na stronę główną Dziennik Zachodni
Dodaj ogłoszenie