GKS Tychy spada do 2. ligi! Ekipa Tomasza Hajty przegrała z Dolcanem

Andrzej Czekaj, Kaja Krasnodębska/ekstraklasa.net
Kibice GKS Tychy
Kibice GKS Tychy Lucyna Nenow / Dziennik Zachodni
Udostępnij:
GKS Tychy żegna się z 1 ligą. Po porażce 1:2 z Dolcanem w Ząbkach ekipa Tomasza Hajty straciła miejsce barażowe i bezpośrednio spada do 2 ligi. Tym samym szansę na utrzymanie ma ciągle Pogoń Siedlce, która dzięki walkowerowi za mecz z Flotą z ostatniej kolejki, dwumecz o pozostanie na zapleczu Ekstraklasy rozegra z czwartym zespołem 2. ligi.

Jeżeli trzeba byłoby wybrać najważniejszy mecz 1 ligi w tej kolejce, bez wątpienia byłby to ten rozgrywany na Dolcan Arenie. W Ząbkach lokalny Dolcan podejmował walczący o pozostanie na zapleczu ekstraklasy GKS Tychy. W związku z trzema punktami, które Pogoń Siedlce otrzymała za walkower z Flota Świnoujście, goście jeżeli chcieli poważnie myśleć o pozostaniu w aktualnej klasie rozgrywkowej, musieli po prostu wygrać. W każdym innym przypadku podzieliliby los łódzkiego Widzewa i w lipcu rozpoczęli walkę na drugoligowych boiskach. Dolcan także nie deklarował złożenia broni. Mimo, że w tym sezonie byli już bez szans na upragniony awans do ekstraklasy, nie zamierzali się poddać. Za cel w dzisiejszym spotkaniu deklarowali godne pożegnanie się z kibicami.

Już od pierwszego gwizdka obie drużyny potwierdziły swoje ofensywne ambicje. Najpierw swoich ataków próbowali goście. Skonstruowali parę akcji w środku boiska, ale nie zdołali zagrozić bramce Mateusza Kryczki. Wobec tego z premierową kontrą wybiegli gospodarze. Po podaniu Grzegorza Piesio, w sytuacji sam na sam znalazł się Michał Bajdur. Bez problemu pokonał zaskoczonego Pawła Florka i trafił do siatki już w piątej minucie.

Zdobyty gol wyraźnie dodał ząbkowianom skrzydeł. Gra właściwie przeniosła się na połowę gości. Nieśmiałe ataki tyszan zatrzymywały się na wysoko ustawionej defensywie rywali. Do szans na wyrównanie dochodzili jedynie przy stałych fragmentach gry, których jednak konsekwentnie nie potrafili wykorzystać.

Po około kwadransie, tyszanie coraz odważniej zaczęli pojawiać się pod polem karnym Mateusza Kryczki, natomiast gospodarze ponownie postawili na grę z kontrataku. Przed kilkoma ładnymi szansami na zdobycie bramki stanął kapitan gości, Maciej Kowalczyk. Niestaranność strzałów i dobra postawa defensywy Dolcanu sprawiły jednak, że nie był w stanie umieścić futbolówki w siatce.

W 24. minucie gry sędzia zarządził jakże charakterystyczną dla polskich boisk przerwę na uzupełnienie płynów. Zawodnicy mieli szansę na chwilę wytchnienia, a trenerzy na udzielenie kilku rad swoim podopiecznym. Lepiej wyszło to chyba Dariuszowi Dźwigale. Po tej krótkie pauzie, to właśnie jego piłkarze rozpoczęli groźniejsze ataki. Po nieudanych próbach, do strzeleckich szans z powrotem doszli goście. Dobrze dysponowani Mateusz Cichocki czy Paweł Tarnowski nie dali nawet wykazać się swojemu golkiperowi.

Wydarzenia na boisku nie wskazywały jednoznacznie, który z zespołów jest już pewny pobytu w pierwszej lidze, a kto wciąż musi o niego walczyć. Ofensywni gracze zarówno jednej jak i drugiej drużyny ostrzeliwali bramki, jednak robili to niecelnie lub na tyle nieśmiało, że obaj bramkarze nie mieli problemów z obroną.

W 38. minucie po faulu Mateusza Długołęckiego przed fantastyczną szansą na wyrównanie stanęli goście. Marcin Wodecki skutecznie wykorzystał rzut karny, pozwalając swoim kolegom i zgromadzonym na stadionie kibicom, nadal wierzyć w pozostanie w 1 lidze. Ta nadzieja pchnęła ich do kolejnych ataków. Bez „pomocy” defensorów rywali nie zdołali jednak stworzyć nic poza chaosem na połowie Dolcanu. Chwilę później z akcją wybiegli gospodarze. Pociągany za koszulkę Szymon Matuszek zdołał wywalczyć pierwszy dla swojej drużyny, a ogólnie już drugi rzut karny w przeciągu zaledwie 6 minut. Bez mrugnięcia okiem na bramkę zamienił go Paweł Tarnowski. Po straconej bramce, GKS próbował jeszcze coś zdziałać przed powrotem do szatni. Mimo przewagi na połowie gospodarzy, nie udało im się tego dokonać.

Po powrocie na murawę obie drużyny na nowo poczuły chęć wygranej. Akcja wyraźnie przyśpieszyła, a piłka wciąż skakała z jednej na drugą połowę. Mimo ładnych sytuacji, żadnej z drużyn nie udało się ich wykorzystać. Dobra gra obrońców obu drużyn nie pozwalała na stworzenie większego zagrożenia pod obiema bramkami. Stopniowo, w miarę kolejnych niewykorzystanych szans, tempo gry wyraźnie spadało. W powstrzymaniu tego procederu nie pomogły nawet przeprowadzane przez szkoleniowców zmiany.

Po prawie siedemdziesięciu minutach gry, zgromadzeni na Dolcan Arenie kibice, ponownie stali się świadkami przerwy na uzupełnienie płynów. Wykorzystali ją rozgorączkowani trenerzy, którzy z całych sił próbowali dać swoim podopiecznym niezbędne wskazówki. W ciągu następnych chwil na pewno nie można odmówić obu zespołom chęci i zaangażowania. Mimo solidnej walki o każdy metr boiska i wielu prób strzałów, po prostu nic nie wpadało. Z każdą nieudaną akcją wśród piłkarzy rosła złość i zmęczenie, co zaowocowało kilkoma niepotrzebnymi faulami i kartkami.

W drużynie gospodarzy dobrą zmianę dał Damian Świerblewski. Po niespełna godzinie gry zmienił niewidocznego na boisku Patryka Mikitę. Odkąd tylko pojawił się na murawie wraz z Grzegorzem Piesio i Michałem Bajdurem stworzyli sporo chaosu pod bramką Pawła Florka. Solidna postawa obrońców GKS-u Tychy nie pozwoliła im jednak podwyższyć wyniku i tym samym postawić kropki nad i.

W końcówce z zawodników gości powoli zaczęło uchodzić powietrze. Z kolejnymi minutami tracili nadzieję na korzystny wynik i tym samym cień szansy na utrzymanie. Nie przestawali jednak walczyć. W doliczonym czasie gry przed stratą bramki i remisem Dolcan uratował Mateusz Cichocki.

Dolcan Ząbki - GKS Tychy 2:1 (2:1)

Gole: Michał Bajdur 4', Paweł Tarnowski 44' (kar.) - Marcin Wodecki 38' (kar.)

Dolcan: Mateusz Kryczka, Damian Jakubik, Mateusz Długołęcki, Mateusz Cichocki, Paweł Tarnowski, Szymon Matuszek, Adrian Łuszkiewicz, Damian Kądzior, Grzegorz Piesio, Michał Bajdur, Patryk Mikita

GKS Tychy: Paweł Florek - Marcel Wawrzynkiewicz, Rafał Kosiec, Michał Stasiak, Muhamed Omić, Marcin Wodecki, Mateusz Mączyński, Mateusz Grzybek, Łukasz Grzeszczyk, Maciej Kowalczyk, Damian Szczęsny
ZAPOWIEDŹ MECZU:

Drużynę GKS –u Tychy czeka w sobotę w Ząbkach najważniejszy mecz nie tylko rundy, ale i sezonu. Przed ostatnią serią gier tyszanie zajmują piętnaste miejsce w tabeli i mają zaledwie punkt przewagi nad strefą spadkową. Jeśli podopieczni Tomasza Hajty myślą o udziale w barażu o pierwszą ligę, a nie bezpośrednim spadku z niej muszą zdobyć komplet punktów w meczu z Dolcanem.

Udział w barażu GKS mógł zapewnić sobie już przed tygodniem w derbowym meczu z GKS-em Katowice. Niestety, szansy tyszanie nie wykorzystali ulegając rywalom 0:3, a wszystkie bramki dla katowiczan zdobył Grzegorz Goncerz.

W Tychach o meczu z GKS-em Katowice wszyscy chcieliby jak najszybciej zapomnieć. – Nie powinniśmy tak zagrać, mieliśmy „gryźć trawę”, bo to był najważniejszy mecz w sezonie. Wiadomo, derby, na takie spotkanie czeka się, tym bardziej, że wiemy jaka jest sytuacja w tabeli, walczymy o utrzymanie. Nie wiem co więcej mam powiedzieć po takim meczu – przyznał zawodnik GKS-u Mateusz Grzybek, cytowany przez sportowefakty.pl.

Stawka sobotniego meczu jest dla gości bardzo duża. Tyszanie będą walczyć w Ząbkach nie tylko o prawo gry w barażu o pierwszą ligę, ale i o swoją przyszłość w klubie. – Został nam decydujący pojedynek na wyjeździe, musimy wziąć się w garść i wyszarpać to zwycięstwo w Ząbkach. Tutaj już nie ma kalkulacji, liczą się tylko trzy punkty. Ja jako tyszanin po prostu nie wierzę w spadek, cały czas mam nadzieję, że na nowym stadionie w Tychach będziemy grali w pierwszej lidze – powiedział młody pomocnik tyszan.

Najbliższy rywal GKS-u aktualnie zajmuje siódme miejsce w tabeli pierwszej ligi z dorobkiem czterdziestu siedmiu punktów. Co
ciekawe, zespół z Ząbek jest ekipą najczęściej remisującą na swoim stadionie w całym sezonie spośród wszystkich drużyn pierwszoligowych. Dodatkowo zespół Dolcanu do meczu z GKS-em przystąpi po trzech meczach bez porażki.

W ostatnim meczu sezonu w barwach tyszan nie zobaczymy pauzującego za czerwoną kartkę Marcina Radzewicza. Na żółte kartki powinni za to uważać: Marcel Wawrzynkiewicz, Robert Dymowski, Michał Stasiak, Mateusz Grzybek i Łukasz Grzeszczyk.

W poprzedniej rundzie w meczu rozegranym w Jaworznie piętnastego listopada ubiegłego roku górą byli tyszanie, którzy wygrali 1:0 po golu Marcina Radzewicza.


*Tragedia na drodze. Kierowca busa wjechał w rowerzystów. Matka i dziecko nie żyją
*Tak wygląda certyfikowany dom pasywny w Bielsku-Białej. Ogrzewanie to tylko 400 zł rocznie
*Przepisy drogowe od 18 maja 2015: 50 km/h + odebranie prawa jazdy
*Ostatnia tona węgla w Sosnowcu. Górnicy żegnają kopalnię Kazimierz-Juliusz ZDJĘCIA + WIDEO
*Śląsk Plus. Górny Śląsk jest piękny ZDJĘCIA INTERAKTYWNE

Wideo

Komentarze 3

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

k
k (L)
Tylko za Legią , hej Siedlce tylko za Legią !!!
S
Siedlce ZAWSZE za Legią
Ząbki zagrały fair play.
S
Siedlce zawsze za WIDZEWEM
GKS Tychy spada do II ligi, Pogoń walczy o pozostanie w I lidze.
Dodaj ogłoszenie