- Politycy rozmawiają, liderzy działają - to jedno z haseł, jakie działacze Greenpeace wyświetlili kilka dni temu na elewacji Spodka. Szczyt klimatyczny ONZ w Katowicach jeszcze się nie skończył, ale dotąd możemy odnieść wrażenie, że prowadzone na nim rozmowy i podpisywane dokumenty to bardziej intencje i plany, niż bodźce do konkretnych zmian i działań. Z taką sytuacją nie zgadza się Greenpeace i żąda od światowych przywódców konkretnych kroków.

Kraje uprzemysłowione, a w tym Polska, muszą zrezygnować z węgla do 2030 roku

- Od samego początku Greenpeace mówił jednym głosem razem z naukowcami, że nam, czyli całej ludności pozostało bardzo mało czasu - wyjaśnia Katarzyna Guzek z Greenpeace Polska. - Fakty są takie, że mamy zaledwie 12 lat na to, żeby uniknąć katastrofy klimatycznej. Kraje uprzemysłowione, a w tym Polska, muszą zrezygnować z węgla do 2030 roku, inaczej nie uda nam się powstrzymać najbardziej niszczycielskich skutków zmian klimatycznych - ostrzega aktywistka.

PISALIŚMY:
Projekcja Greenpeace na Spodku: polityk mówi, lider działa

Od dwóch tygodni w Katowicach prowadzone są negocjacje nad założeniami szczytu klimatycznego.

Przedstawiciele blisko 200 państw zastanawiają się nad tym, jak powstrzymać wzrost średniej globalnej temperatury. W tym czasie naukowcy, Greenpeace oraz działacze ekologiczni z całego świata ostrzegają, że jej wzrost o kolejne półtora stopnia będzie oznaczał katastrofę klimatyczną.

Bierna prezydencja i skandaliczne deklaracje

Od samego początku COP 24 rozmawia się o jakości polskiej prezydencji. W kuluarach wielokrotnie powtarzają się zarzuty o to, że gospodarze szczytu bardziej skupiają się na poprawieniu własnego negatywnego PR-u, zamiast zająć się prowadzeniem negocjacji, które miałyby przynieść rozwiązania klimatycznych problemów całego świat.

Niestety, zabiegi PR-owe polskiego rządu, podobnie jak prowadzenie negocjacji, nie wychodzą najlepiej. Na samym początku szczytu klimatycznego prezydent Andrzej Duda zapowiedział, że Polska nie ma zamiaru rezygnować z paliw kopalnych, a węgla wystarczy nam jeszcze na najbliższe 200 lat.

- Było to skandaliczne, zwłaszcza w okolicznościach szczytu, na którym blisko 200 krajów podejmuje wysiłek w kierunku ograniczenia emisji gazów cieplarnianych, a nie da się tego zrobić, bez rezygnacji z paliw kopalnych - tłumaczy Katarzyna Guzek.

Aktywiście Greenpeace głośno podkreślają swoje oburzenie wobec działań rządu Mateusza Morawieckigo na szczycie w Katowicach. Dali temu wyraz wyświetlając na elewacji Spodka napis „politicians talk, leaders act”, czyli „politycy rozmawiają, liderzy działają”.

- W środę przyjęto deklarację leśną, która z naszej perspektywy równie dobrze mogłaby być nazwana deklaracją drwali - uważa Guzek. - Nikt nie ma wątpliwości co do tego, że lasy odgrywają bardzo ważną rolę w procesie pochłaniania z atmosfery dwutlenku węgla. Nie może być jednak tak, że z jednej strony podpisywana jest deklaracja mówiąca o zrównoważonej gospodarce leśnej, a z drugiej strony nie ma deklaracji o rezygnacji z paliw kopalnych, a wręcz podkreśla się, że Polska nie ma zamiaru z nich zrezygnować - dodaje działaczka.

Oczekiwania Greenpeace wobec szczytu ONZ

- Jakie są oczekiwania Greenpeace? Chcemy, żeby politycy potraktowali zdanie naukowców poważnie i zobowiążą się do podjęcia działań, które doprowadzą do wycofania paliw kopalnych na rzecz rozwoju odnawianych źródeł energii - mówi Buzek.

Aktywistka Greenpeace podkreśla, że kluczowy na COP 24 będzie dokument, którego podpisaniem zakończy się szczyt. Mówi się o nim, jako o mapie drogowej, która ma prowadzić do realizacji założeń porozumienia paryskiego, jakie zostało zawarte na szczycie klimatycznym w 2015 roku. Jego głównym założeniem jest ograniczenie wzrostu globalnej temperatury, który wciąż narasta.

- Od tego, jak będzie on wyglądał, zależy przyszłość świata. Jesteśmy ostatnim pokoleniem, które może jeszcze coś zmienić - alarmuje aktywistka Greenpeace. Brzmi to dramatycznie, ale podobnych apeli nie brakuje na szczycie w Katowicach, „Nie chcemy umierać” to słowa, która wielokrotnie padały tutaj z ust przedstawicieli krajów, jakie są najbardziej zagrożone skutkami katastrofy klimatycznej.

Działania, które powinien podjąć polski rząd

- Mamy zupełnie nieadekwatny do rzeczywistości projekt strategii rozwoju energetycznego Polski - uważa Buzek. - Zakłada on, że jeszcze w 2060 roku będziemy spalali węgiel, co kompletnie nie przystaje do potrzeb jakie ma nasza Matka Ziemia. Jeżeli polski rząd chce w sposób odpowiedzialny podejść do kwestii skutków zmiany klimatu, nie może być tak, że mamy na stole dokument, który zakłada, że jeszcze za kilka dekad będziemy korzystać z węgla. Jak mówią naukowcy, na odejście od paliw kopalnych mamy zaledwie 12 lat - informuje.

Greenpeace podkreśla też, że w strategii rozwoju energetycznego Polski brakuje punktów mówiących o rozwoju energetyki obywatelskiej. Chodzi m.in. o przydomowe elektrownie słoneczne. Nacisk kładzie się za to na morskie elektrownie wiatrowe.

- Mamy możliwości technologiczne, żeby przejść z energetyki węglowej na energetykę odnawialną, zasilaną wiatrem lub promieniami słonecznymi. Nie ma już ograniczeń w tej materii, wystarczy jedynie podjąć odpowiednie kroki, których na dzień dzisiejszy brakuje - mówi przedstawicielka Greenpeace.

Ostatnie badania pokazują nawet, że produkcja energii pochodzącej z wiatru może być o połowę tańsza od tej, jaką wytwarza się przy pomocy węgla.

W ostatnim czasie dużo mówi się w naszym kraju o elektromobilności. Nie jest ona jednak rozwiązaniem kompleksowym. Zdaniem działaczy Greenpeacu równolegle do rozwoju elektrycznych środków transportu powinien pójść zrównoważony rozwój odnawialnych źródeł energii.

- Jak długo prąd w Polsce będzie pochodził ze spalania paliw kopalnych, to długo samochody elektryczne będą tak naprawdę napędzane węglem, nie prądem. Nadal będzie to zabójcze zarówno dla nas, jak i dla klimatu - mówi Buzek i dodaje, że wraz ze wzrostem udziału samochodów elektrycznych na rynku motoryzacyjnym wzrośnie również zapotrzebowanie na prąd, który do tej pory pozyskujemy z węgla.

POLECAMY PAŃSTWA UWADZE:

Arnold Schwarzenegger w Katowicach

Uczestnicy COP24 w Katowicach próbują mówić po śląsku i polsku