18+

Treść tylko dla pełnoletnich

Kolejna strona może zawierać treści nieodpowiednie dla osób niepełnoletnich. Jeśli chcesz do niej dotrzeć, wybierz niżej odpowiedni przycisk!

Józef Skrzek, twórca SBB: Synek z Michałkowic [ZDJĘCIA, WIDEO]

Ola Szatan
W czwartek odbierze Złotego Fryderyka za całokształt twórczości. Wcześniej zabraliśmy Józefa Skrzeka na spacer po Siemianowicach Śląskich. Startując w... piwnicy. Pisze Ola Szatan

Józef Skrzek. Twórca legendarnego zespołu SBB, jeden z najlepszych rodzimych artystów. Za kilka dni, w czwartek, 25 kwietnia w Warszawie odbierze Złotego Fryderyka za całokształt twórczości. Zanim w jego ręce trafi najważniejsza statuetka polskiego przemysłu muzycznego, namówiliśmy go na spacer po Siemianowicach Śląskich. Mieście, w którym zapuścił korzenie. I nic nie wskazuje na to, by miało się coś zmienić.

Larmo, więc do piwnicy

Spotykamy się przy ulicy Żeromskiego, w dzielnicy Michałkowice, tam, gdzie jest dom, w którym mieszka już 5. pokolenie rodziny Skrzeków. Na "dzień dobry" Józef ukazuje nam się w oknie... z doniczką w dłoni.

- To jest ojcowizna po dziadkach i pradziadkach. Ten dom był budowany w 1900 roku. Pamięta konspirację, tu się odbywały spotkania ówczesnego podziemia ze stryjem Józefem Skrzekiem, który robił narady - rozpoczyna opowieść.

- Tam z boku jest takie okienko, gdzie można wyjść po rynnie. Ja też potem czasem z niego korzystałem, gdy zdarzyło się za późno wrócić do domu - dodaje.

Dom w pewnym stopniu wpłynął też na jego przyszłe zawodowe losy.

"Takie larmo, panie kierowniku, wyciepcie ich z tego kluba". Często słyszeliśmy te słowa - przywołuje czasy pierwszych prób muzycznych.

- Nie było gdzie iść i dlatego podjęliśmy ostateczną decyzję, że próby będą w piwnicy mojego domu - zdradza Skrzek. Z jednej strony był węgiel i kocioł, a z drugiej gitara basowa i bębny.

- Ciepło jak pieron, jeszcze zatykaliśmy dodatkowo okna, żeby dźwięk nie wychodził na zewnątrz. Instrumenty robili chłopcy z Siemianowic, wersja zupełnie pierwotna. Byliśmy zawsze głodni i biedni, więc mama robiła nam kanapki - opowiada.

Sam mówi, że pomysł, żeby grać w piwnicy musiał być "totalną determinacją, pasją, albo jakimś wariactwem". Na próbach tutaj spędzili parę miesięcy. Potem pojechali do Zakopanego, po niedługim czasie Józef Skrzek trafił na próbę z Czesławem Niemenem.
- Ta cała piwniczna sytuacja przeniosła się do Warszawy, a za chwilę do Norymbergi na pierwszy koncert trasy z Jackiem Brucem, basistą grupy Cream. W ciągu paru miesięcy z takiego małego pomieszczenia lądujesz w największych halach w Europie. Działo się to między 1971 a 72 rokiem - wspomina. Wspinamy się z powrotem po schodach na parter, Józef Skrzek radzi, by uważać na głowę, bo jest nisko.

Jutro ma z żoną rocznicę

Tu jest ulica Paryska, na którą potocznie mówi się Paryż, tam są familoki - wskazuje Skrzek, gdy jesteśmy już przed domem. - Siemianowice miały trochę niefart, bo w pewnym momencie ważne zakłady zostały zamknięte. Kopalnia z wieloma tradycjami, huta... a szkoda. To się odbija na pokoleniach, dlatego masa ludzi wyjeżdża - dorzuca.

On też myślał o opuszczeniu tego miejsca? - Były różne opcje, zakusy i pokusy. Kilkakrotnie miałem wyjechać już na zawsze. Dotykam nowego miejsca, próbuję znaleźć się w społecznościach, aż dostaję kopa i słyszę: "wracaj". Wracałem - dodaje.

Tymczasem do domu wraca Elżbieta, jedna z córek Józefa. Wysiada z samochodu i serdecznie wita się z ojcem. A Józef zaczyna opowieść o córkach. Luiza studiuje w szkole filmowej w Łodzi, na drugim roku. Karina skończyła pedagogikę. Ma córkę - Czyli jestem szczęśliwym dziadkiem - mówi. Ela studiuje prawo, jeździ na koniach.

- Opowiedz, co jeszcze robisz. A zakochałaś się? - pyta z uśmiechem tata. I zaraz zaznacza.

- Ja jestem tylko mediatorem, nie wtrącam się do ich spraw intymnych, w życiu - podkreśla.

Nie zapomina o żonie, Alinie. - To bardzo piękna kobieta, jesteśmy ze sobą już 33 lata. Rocznicę będziemy obchodzić 20 kwietnia. Jestem wdzięczny moim dziewczynom, że wytrzymują wszystkie moje fanaberie. To, co robię w muzyce to jest talent od Boga. Zaś to, co jest w rodzinie, to ciężka robota i ogarnięcie wszystkiego po kolei - dodaje.

Oddaj większą część kromki drugiej osobie

Jedziemy na cmentarz przy parafii św. Michała. Po drodze Józef Skrzek wspomina swoje "burzliwe dekady".

- Pierwsze lata stanu wojennego były jeszcze takie, że wszędzie mnie nosiło. Jerzy Skolimowski namawiał mnie, żebym poleciał z nim do Hollywood - opowiada. Mieli też razem lecieć do Londynu na premierę filmu "Ręce do góry", do którego Skrzek robił muzykę (do współczesnej części obrazu).

Docieramy na cmentarz. - Jestem tu codziennie - mówi, gdy kierujemy się na grób jego ojca, Ludwika. Był sztygarem na nieistniejącej już kopalni Siemianowice.

- Mówili o nim: sztajger z charakterem. Dość wcześnie go straciliśmy, miałem 20 lat - dodaje Józef. Obok leży babcia, dziadek, chrzestna i wujek dyrygent, który zapoznał Józefa z pierwszymi instrumentami i bardzo w niego wierzył. - Babcia Elżbieta była ulubioną babcią, absolutny wzór dobroci człowieka, Ślązaczki. Powiedziała mi kiedyś: "Jak się dziecko dzielisz kromką, to większą część daj drugiej osobie, sobie zostaw mniejszą" - podkreśla.

Mama Józefa Skrzeka, Maria, latem skończy 87 lat. I jest największą fanką naszego bohatera. - Jak własna matka mówi: "twoja muzyka trzyma mnie przy życiu", to praktycznie po co ci milion fałszywych recenzji, kupionych za kasę. To credo spełnione - podsumowuje. Według rodziców, Józek miał być dyrygentem lub księdzem. - A ja wiedziałem, że moim powołaniem była muzyka. Od małego śpiewałem, potem chodziłem do Karłowicza, słynnego liceum muzycznego w Katowicach.
Zacząłem grywać w klubach i nagle... Śmierć ojca. I co zrobić? Wojsko się o mnie upominało, mówili, że będę grać w orkiestrze wojskowej. Ja się zaparłem. Nie poszedłem - wspomina. Po 4. semestrze nauki w Akademii Muzycznej dostał propozycję od Tadeusza Nalepy, by grać w Breakoucie. Wziął urlop dziekański, ale na studia nie wrócił.

Idziemy w stronę kościoła. - Kawałek stąd mieszkała babcia, tu przy drzwiach wejściowych stałem jako ministrant i często czekałem, aż ona przyjdzie - mówi.

Sala i pieśń dla dzieci

Józef Skrzek chodził do Szkoły Podstawowej nr 15. Niestety, już jej nie ma. - Ktoś wymyślił, żeby wyburzyć część Michałkowic, dwie podstawówki: 15 i 12. By zrobić parking - tłumaczy. Jedziemy zatem do podstawówki nr 13, na Barlickiego 2.

Szczególnej, bo noszącej imię jego stryja, Józefa Skrzeka. Na miejscu kierujemy się w w stronę sali gimnastycznej, w której powstaniu, w połowie lat 90., miał udział.

- To jeden z osobistych sukcesów, jeśli chodzi o Siemianowice Śląskie. Na komisji udało mi się przekonać wszystkie kobiety, aby zagłosowały za projektem powstania sali. No i udało się - uśmiecha się artysta.

Idziemy na piętro, gdzie w korytarzowej gablocie jest portret stryja Skrzeka i szczególny tekst. Pieśni "O Ziemio - dzieciom Śląska". Ich autorami są Alina i Józef Skrzekowie. - W lutym tego roku z żoną dedykowaliśmy tę pieśń dzieciakom - mówi Józef. A ona stała się hymnem szkoły.

Na koniec zostawiamy inną ważną dzielnicę Siemianowic Śląskich, czyli Bytków. W centrum osiedla Młodych stoi drzewo, na którym 3 grudnia 1941 roku doszło do egzekucji Józefa Skrzeka. - To był pokaz siły hitlerowców. A mój stryj na koniec powiedział: "Niech żyje Polska, niech żyje Chrystus Król" - opowiada. Po latach, w tym miejscu nasz muzyk zrobił produkcję "Bytkowskie drzewo". - Były sceny, harcerze, orkiestry dęte. Te zimne mury wszystkie zostały ustrojone - wskazuje na bloki.
Stara się tu być regularnie. - To grób naszej rodziny, dlatego kwiaty wielkanocne czy wczorajszy znicz. To należy do naszych obowiązków - wyjaśnia.

Czy ja już umarłem?

Założyciel SBB ma sporo zawodowych planów. Cieszy się ze Złotego Fryderyka, choć pierwsze pytanie, jakie skierował do kapituły przyznającej wyróżnienie, brzmiało: "Czy ja już umieram"? Ale w pełni na Fryderyka zasłużył. Gdy w 1978 roku zagrał z SBB na festiwalu w Roskilde, podszedł do niego Bob Marley, przywitać się i złożyć życzenia (Skrzek miał urodziny). Zaś płyta SBB "Memento" w Ameryce znajduje się na liście najlepszych płyt progresywnych stulecia. Obok takich tuzów jak Pink Floyd czy Genesis.

Czwartkową galę rozdania tegorocznych Fryderyków wyemituje TVP 2

Oprócz Józefa Skrzeka Złotym Fryderykiem w tym roku zostali uhonorowani: pianista Jan Ekier i Tomasz Szukalski, saksofonista jazzowy, któremu nagrodę przyznano pośmiertnie.

W sekcji muzyki rozrywkowej o 3 Fryderyki powalczy Brodka. Jej hit "Varsovie" po-walczy o Fryderyka w kategorii "Utwór Roku", a konkurencją dla niego będą: "Ludzie Psy" (Maria Peszek), "Linoskoczek (Skubas), "Pierwszy raz" (VOO VOO) oraz "Wilki dwa" zespołu Luxtorpeda, którego wokalista Robert "Litza" Friedrich związany jest z Mysłowicami, gdzie się wychował.

Luxtorpeda została nominowana także za "Album Roku", ("Robaki"). W tej kategorii również są: Brodka ("Lax"), Maria Peszek ("Jezus Maria Peszek"), T. Love ("Old is Gold") oraz Hey ("Do Rycerzy, do Szlachty, Do Mieszczan"). Brodka, Peszek, Hey, Mela Koteluk i Artur Andrus uzyskali nominacje dla "Artysty Roku". W kategorii "Debiut Roku" nominowani są: Kari Amirian, Maja Kleszcz, Mela Koteluk, Lemon i Skubas.

W sekcji: muzyka jazzowa po dwie szanse na Fryderyki mają Grzech Piotrowski, Henryk Miśkiewicz i Atom String Quartet. Nominacje rozdano też w sekcji muzyki poważnej. W kategorii "Album Roku - muzyka dawna" m.in. płyta "Requiem - Staropolska Msza Żałobna", gdzie wśród wykonawców jest m.in. Zespół Śpiewaków Miasta Katowice "Camerata Silesia", a w kategorii "Album Roku - muzyka współczesna" nominację ma m.in.: "Zbigniew Bargielski Kwartety smyczkowe" (wykonawcy: Kwartet Śląski), "Camerata Silesia Sings Kilar" (Orkiestra Kameralna Aukso, Zespół Śpiewaków Miasta Katowice "Camerata Silesia"), "Górecki (Anna Górecka, Kaja Danczowska, Orkiestra Symfoniczna Filharmonii Śląskiej, Chór Filharmonii Śląskiej, Śląska Orkiestra Kameralna).


*Kutz: Autonomia okazała się oszustwem. Ślązakom należy się status mniejszości etnicznej [WYWIAD RZEKA]
*TYLKO W DZ: Niesamowite zdjęcia górników i kopalń z XIX w. Maxa Steckla
*Cygańskie wesele w Rudzie Śl. On - 21 lat, ona 16 lat. ZOBACZ ZDJĘCIA Z ZABAWY
*Serial Anna German [STRESZCZENIA ODCINKÓW]

Codziennie rano najświeższe informacje z woj. śląskiego prosto na Twoją skrzynkę e-mail. Zapisz się do newslettera

Wideo

Komentarze 5

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

A
Andrzej Boryna
Józef Skrzek jest Wielkim Muzykiem i Wielkim Człowiekiem!
P
Pyjter
Jezeli juz uznales za zasadne podkreslic uzycie terminu "ojcowizna" to chcialbym zauwazyc ze nie jest to bynajmniej slasko-polski odpowiednik niemieckiego "Hajmatu" .
Wie o tym doskonale takze J.Skrzek/nota bene : jo tam wola Kyksa/ mowiac :
"To jest ojcowizna po dziadkach i pradziadkach . W domu mieszka juz 5-te pokolenie...."
Ojcowizna to dom,podworko,zagroda itp Dziedziczone " po ojcach" .
Heimat ? No coz, najlepiej poczytaj Smolorza !
j
je żeś borok
mosz nałonaczone we łebie
...
ojcowizna nie zaden Hajmat. Milo posluchac jeszcze tej garstki Slazakow ktorzy sie ostali. A ty Roman przestan pajacowac, co z tego ze jego rodzina mieszka w Niemczech.Ma z tego powodu klamac i przekrecac historia jak Wy ?
R
Roman
Matka i Siostra mjyszkajom w Manheim a tyn pierdoua godo uo hitlerowcach.Muzyk-Ok.Cowiek-?
Dodaj ogłoszenie