Karwat: Biologiczna Bzdura Roku. Czy to naprawdę jest XXI...

    Karwat: Biologiczna Bzdura Roku. Czy to naprawdę jest XXI wiek?

    Krzysztof Karwat

    Dziennik Zachodni

    Aktualizacja:

    Dziennik Zachodni

    Krzysztof Karwat

    Krzysztof Karwat

    Lepiej zacząć nie potrafię. Niech więc na początku wybrzmi strawestowana sentencja szekspirowska, zakończona powszechnie używanym powiedzonkiem: „Są rzeczy na niebie i ziemi, które się w głowie nie mieszczą!”.
    Krzysztof Karwat

    Krzysztof Karwat

    Gdybyż dotyczyły tylko ludzi jakoś społecznie upośledzonych, zupełnie niewykształconych, wyalienowanych, zamkniętych gdzieś na obrzeżach naszego zbiorowego życia. Wtedy można by załamywać ręce i oskarżać cały aparat państwowy, że pozostaje obojętny na zachwaszczone wertepy rodzimego ciemnogrodu. Ale, niestety, jest inaczej. Przekonuje o tym świeżo opublikowany internetowy ranking, zatytułowany „Biologiczna Bzdura Roku”.

    Pierwsze miejsce zajął pewien biznesmen, który „ma nadzieję, że polskie dzieci będą masowo chorować na odrę, dlatego że będą wtedy zdrowsze”.
    W czołówce znalazła się też pewna pani (z cenzusem naukowym!), która twierdzi, że na mundialu „główną przyczyną (…) porażki jest biologiczne okaleczenie naszych piłkarzy (…) szczepionkami”. Na obie złote myśli można by machnąć ręką albo nawet głośno się roześmiać, gdyby nie łączyły się z interesami zawodowo-finansowymi (ów biznesmen produkuje jakieś specyfiki paramedyczne, lepsze - ma się rozumieć - od „normalnych lekarstw”).

    Niestety, takie hasła znajdują wielu entuzjastów i naśladowców. Trudno pojąć, skąd się ta wiara bierze i skąd to durne przekonanie, że cały świat uwziął się na szlachetnych antyszczepionkowców, potajemnie i świadomie zmierzając do zagłady gatunku ludzkiego. Na nic się zdają argumenty naukowe i protesty lekarzy, statystyki i liczby. Antyszczepionkowców łączy przekonanie o powszechnym spisku. Tworzą rodzaj zakorzenionych, głównie w inter-necie, wspólnot podobnych do niektórych agresywnych sekt religijnych, co rusz jednak wyłażących ze swych ciemnych nor. Tymczasem w ostatnich dniach znowu pojawiła się informacja, że w naszym kraju zmarło kolejne niemowlę, tylko dlatego, że nie było zaszczepione.

    Tak, to jest problem szerszy. Ta „zaraza” nadciągnęła do nas z bogatego Zachodu. I to mi się też w głowie nie mieści. A mam w pamięci wielodniowe penetrowanie archiwów jednego z naszych śląskich miast. Przeglądnąłem setki, a może tysiące aktów urodzin i śmierci z przełomu XIX i XX wieku, natrafiając m.in. na zmarłe w niemowlęctwie rodzeństwo mojej babci. Wrzuciłem dwa zdigitali-zowane skany do swego komputera, jakby chcąc tym gestem ocalić jakiś cień pamięci. Uobecnić nieobecność. Bo przecież pojęcia nie miałem o istnieniu tych dzieci. Niejako przy okazji zobaczyłem niekończące się pochody małych trumienek. To niepojęte, ile tego znalazłem, a nie był to czas jakiejś powszechnej epidemii. Po prostu - to była norma, pod którą podpadali i bogaci, i biedni. Najbardziej poruszyła mnie liczba zgonów wśród dzieci - rzeklibyśmy - już odrośniętych. Cztero-, pięcio-, sześciolatków. Taką lekturę nakazałbym jako obowiązkową wszystkim wyznawcom pseudomedycznych zabobonów.

    W tym kontekście, także historycznym (starsi pamiętają, jakie spustoszenia przynosiły choroby zakaźne jeszcze w latach 60. minionego stulecia), inaczej trzeba patrzeć na dorobek Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. Kupując najlepszy i najnowocześniejszy sprzęt medyczny, ratuje tych, których i dziś nie dałoby się ocalić. Dla mnie to oczywiste, a przykładów - konkretnych - mamy aż nadto.

    Poza wymiarem praktycznym, istnieje jeszcze równie ważne budowanie więzi społecznych, opartych na empatii, zrozumieniu potrzeb innych - chorych, słabszych, bezbronnych. W świecie, w którym obowiązuje ostra konkurencja i rywalizacja na wszystkich możliwych polach, takie działania wspólnotowe, ponadpokoleniowe i niedekretowane przez aparat państwowo-administracyjny, są cenniejsze od wszelkich pochodów, marszów i akademii ku czci. A nie mamy przecież zbyt wielu okazji, by ową wspólnotę krzepić i umacniać. Dlatego nie pojmuję, jak można występować przeciwko tego typu akcjom. One pełnią także funkcję terapeutyczną. Służą zdrowiu psychicznemu nas wszystkich.

    Może coś bym z tego rozumiał, gdyby swego czasu potwierdziły się zarzuty natury finansowej, korupcyjnej. Nic z tych rzeczy! Więc warto przypomnieć, że przed laty WOŚP nie była tak szeroko sekowana przez instytucje i organy państwowe. Zakaz obejmujący służby mundurowe dotyka nas wszystkich. A przecież istota tej akcji od lat się nie zmienia.

    POLECAMY PAŃSTWA UWADZE:




    Choroby zakaźne - oni pamiętają! Film Śląskiej Izby Lekarskiej



    TYDZIEŃ Magazyn reporterów Dziennika Zachodniego


    Czytaj treści premium w Dzienniku Zachodnim Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Komentarze

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    DZ poleca

    Wideo