Katastrofa śmigłowca w Studzienicach, wstrząsnęła mieszkańcami regionu. Tuż obok swojego domu zginął milioner Karol Kania i jego pilot

Katarzyna Kapusta-Gruchlik
Katarzyna Kapusta-Gruchlik

Wideo

Zobacz galerię (6 zdjęć)
Niesamowicie gęsta mgła, skutecznie utrudniająca widzialność co potęgował dodatkowo podmokły teren. Mieszkańcy Studzienic koło Pszczyny około północy słyszeli warkot silnika śmigłowca, a potem już tylko ogromny huk. W nocy z 22 na 23 lutego 300 metrów za lądowiskiem, nieopodal swojego domu zginął Karol Kania, który podróżował swoim prywatnym śmigłowcem Bell 429 z województwa opolskiego. Oprócz milionera zginął także jego 50-letni pilot, a dwie pozostałe osoby, które znajdowały się na pokładzie śmigłowca zostały ranne.

Helikopter z czterema osobami na pokładzie rozbił się około północy w nocy z 22 na 23 lutego 2021 r. Maszyna spadła na trudno dostępny teren kompleksu leśnego na granicy miejscowości Studzienice i Jankowice. W katastrofie helikoptera na granicy miejscowości Studzienice i Jankowice zginęli 80-letni Karol Kania, milioner z Pszczyny oraz 50-letni pilot helikoptera, pochodzący z Krakowa. Pozostałe dwie osoby, które także leciały helikopterem, trafiły do szpitala. To 47-letnia kobieta i 54-letni mężczyzna.

Informację o śmierci Karola Kani potwierdziła oficjalnie jego firma Karol Kania i Synowie.

"Z niewyobrażalnym smutkiem informujemy o tragicznej śmierci Karola Kania założyciela firmy oraz Przewodniczącego Rady Nadzorczej „Karol Kania i Synowie” Sp. z o.o. . W katastrofie lotniczej zginął także pilot, a zarazem długoletni pracownik spółki Karol Kania i Synowie." - czytamy na profilach firmy na Facebooku i na LinkedIn.

Zobacz koniecznie

Sprawę katastrofy śmigłowca bada Państwowa Komisja Badań Wypadków Lotniczych. We wtorek, 23 lutego, na miejscu prowadzono oględziny także z powietrza, przy pomocy drona.

Jak ustalił dziennikzachodni.pl, śmigłowiec, na pokładzie którego leciały cztery osoby, w tym milioner Karol Kania, leciał z Opolszczyzny do Studzienic. Tu, w pobliżu Pszczyny, panowały ekstremalnie trudne warunki. Gęsta mgła utrudniała widoczność. Wszystko wskazuje na to, że pilot przeleciał 300 metrów za lądowisko, ściął czubki drzew. Tuż po tym śmigłowiec rozbił się, łamiąc na dwie części. Na miejscu śmierć ponieśli pilot helikoptera i Karol Kania, a dwoje pasażerów o własnych siłach opuściło wrak helikoptera.

- Jesteśmy na etapie zbierania informacji - mówi Ireneusz Boczkowski z z katowickiego oddziału Państwowej Komisji Badań Wypadków Lotniczych. - Do miesiąca powstanie wstępny raport, który zostanie opublikowany. Zapewne nie wykaże on przyczyny katastrofy. To pozwolą ustalić dalsze badania wraku.

- W przypadku każdej katastrofy lotniczej nie możemy sobie pozwolić na gdybanie o przyczynach. Pogoda była bardzo niesprzyjająca, pilot jednak był dobrze przeszkolony - tłumaczy Ireneusz Boczkowski.

W czwartek 25 lutego odbyły się sekcje zwłok milionera i pilota śmigłowca.

- Biegli wstępnie ustalili, że mężczyźni doznali wielonarządowych urazów klatki piersiowej, a także urazów głowy, co było bezpośrednią przyczyną ich śmierci - poinformował prokurator rejonowy Leonard Synowiec, z Prokuratury Rejonowej w Pszczynie.

- Urazy, jakich doznali odpowiadają wypadkowi, któremu ulegli - dodaje.

Prokuratura przesłuchała świadków oraz osoby, które przeżyły katastrofę. Jednak ich zeznania pozostają niejawne. Ranny w katastrofie 54-letni mężczyzna opuścił szpital w Katowicach -Ochojcu 25 lutego. 47-letnia kobieta, która również leciała śmigłowcem, wciąż przebywa w szpitalu w Bielsku - Białej.

Zobacz koniecznie

Smigłowiec Bell 429, którym podróżowali tej feralnej nocy, to najbardziej nowoczesny i lekki dwusilnikowy śmigłowiec na świecie. - Zastosowano w nim najnowsze technologie, a także rozwiązania konstrukcyjne, m.in. w budowie głównych podzespołów, na niespotykaną dotąd skalę. Wprowadzono materiały kompozytowe - podaje firma JB Inwestment, która w 2014 roku w imieniu Bell Helikopter, amerykańskiej firmy, podpisała w Polsce pierwsze umowy na sprzedaż tego modelu śmigłowca. Ten którym lecieli, został zarejestrowany 5 stycznia i miał wylatane zaledwie 40 godzin. Mężczyzna, który pilotował śmigłowiec, pracował dla Karola Kani 15 lat. Wcześniej był pilotem wojskowym.

Milioner, który zginął w katastrofie, był założycielem i właścicielem jednego z największych w Europie producentów podłoża pod uprawę pieczarek. Firma ma trzy zakłady produkcyjne: na Śląsku, Opolszczyźnie oraz na Lubelszczyźnie. Majątek rodziny szacowany jest na 490 mln złotych.

Karola Kanię pożegnamy w sobotę, 27 lutego. Msza żałobna odbędzie się w kościele Najświętszego Serca Pana Jezusa przy ul. Dworcowej w Piasku. Początek o godz. 12.00. Tragicznie zmarły 80-letni milioner zostanie pochowany na cmentarzu komunalnym.

Musisz to wiedzieć

Bądź na bieżąco i obserwuj

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie