Katowice: Kładki dla pieszych czy groźne pułapki?

Justyna Przybytek, Marta Żabińska, DN
Gdy w Dąbrowie Górniczej pod 25-latkiem zapadła się kładka nad torami, kolej zaczęła zamykać takie przejścia... i ani myśli ich remontować. Kiedy do tragedii dojdzie w Katowicach?

Tory kolejowe przecinają Katowice wzdłuż i wszerz. Problem pojawia się, gdy przejście nad nimi grozi poważnym wypadkiem albo śmiercią. Tragedią, wedle kolei, może zakończyć się próba przejścia kładką dla pieszych nad torami w Załężu. Niebawem okaże się, czy równie niebezpieczna jest kładka na os. Paderewskiego. W Piotrowicach to kwestia czasu, kiedy człowiek wpadnie pod rozpędzony pociąg.

Między ul. Asnyka a Kościuszki w Piotrowicach są setki ogródków działkowych, przy Asnyka dziesiątki domów, po stronie Kościuszki firmy. Tory biegną tu w dwóch miejscach, oddzielone zielenią. Ludzie przedzierają się przez jedne i drugie: pieszo niosąc zakupy, działkowe akcesoria albo rowery. Wielu z nich wysiada na stacji i zmierza do domu, jeszcze więcej, szczególnie starszych, skraca sobie przez tory drogę na ogródki działkowe. Kładki wokół torów są trzy: pierwsza blisko zamkniętej na cztery spusty hali dworca, kolejna kilometr dalej - dla rowerów, ostatnia między ogródkami działkowymi - prowadzi z terenu ROD na ul. Kościuszki. Z tej ostatniej korzystały i samochody, i piesi.

- Dla aut kładka została zamknięta ze względu na zły stan techniczny - dowiedzieliśmy się od działkowców. - Ludzie mogą chodzić.

Czy na pewno? Kładka nie prezentuje się najlepiej: to mostek wysoko nad torami z nawierzchnią ze zbitych desek, wiele z nich odstaje.

Największy ruch jest jednak między stacją kolejową, ogródkami a ul. Asnyka. Teoretycznie można skorzystać z kładki przy hali dworcowej. Odradzamy, my nie skorzystaliśmy. Konstrukcja wysoka na kilka metrów prezentuje się fatalnie, zaraz pod kładką są linie wysokiego napięcia.

Właśnie na takie linie wysokiego napięcia spadł w ubiegłym roku 25-latek na stacji Dąbrowa Górnicza Strzemieszyce. Przechodził kładką nad torami i w pewnym momencie jedna z desek pod nim załamała się. Mężczyzna zginął porażony prądem o napięciu 3 tys. woltów.

Po tym zdarzeniu na kolei w końcu zapaliła się czerwona lampka. Spółki PKP (kładki należą do różnych spółek) prewencyjnie zaczęły zamykać niebezpieczne przejścia nad torami. I tyle. Jak twierdzą kolejarze, pieniędzy na remonty brak.

Dlatego o przejęcie zamykanych przejść zabiegają urzędy miast. Problem w tym, że po pierwsze: przejęcie infrastruktury kolejowej przez gminę to rzecz nie taka prosta z powodów formalnych, a po drugie: kolej majątku wyzbywać się nie bardzo chce.

JAK WYGLĄDAJĄ KŁADKI NAD TORAMI? ZOBACZ ZDJĘCIA INTERNAUTÓW
Urzędnicy w Katowicach chcą przejąć i wyremontować kładki.

- Mamy gwarancję prezydenta, że jeśli przejmiemy przejścia, to będą pieniądze na doprowadzenie ich do stanu użyteczności - zapewnia Konrad Wronowski, zastępca dyrektora w Miejskim Zarządzie Ulic i Mostów w Katowicach.

Urzędnicy rozmawiają z koleją o trzech kładkach przy ul. Pukowca, na os. Paderewskiego i przy Asnyka. Kolejne spotkanie miało odbyć się wczoraj.

- Rozmowy trwają od lutego, próbujemy wymusić na kolei jakieś decyzje, ale łatwo nie jest. Nasi prawnicy zajmują się już sprawą kładki w Załężu, którą moglibyśmy przejąć w nadzór - tłumaczy Wronowski.

Kładka w Załężu jest zamknięta od trzech tygodni. Taka sytuacja powtarza się trzeci raz w tym roku.

- Starsi nie mogą zapłacić rachunków w gazowni. Po drugiej stronie są zakłady pracy i 160 garaży, w tym nasz - mówi zdenerwowana Bernadeta Marczyńska.

Miasto robiło tam pomiar ruchu w lutym - w ciągu jednego dnia naliczono 248 użytkowników kładki. Bez kładki mieszkańcy mają wybór: albo nadrabiać 1,5 km, albo przechodzić przez ruchliwą, pełną torowisk trasę kolejową. Wybierają tory. Latem jest tu ich jeszcze więcej, w tym sporo dzieci, które przez tory przechodzą na południową stronę torów kąpać się na Bugli lub wypoczywać na działkach.
Kiedy miasto przejmie i wyremontuje kładkę? Nie wiadomo. Nawet jeśli strony się dogadają, to w praktyce przejęcie potrwa. Co ciekawe, MZUiM zlecił badanie stanu technicznego załęskiej kładki i twierdzi, że wcale nie wymaga gruntownego remontu, a prace naprawcze wycenił na 160 tys. złotych.

Ostatnia z trzech kładek - na os. Paderewskiego - jest czynna, ale kolej nie wyklucza, że już niedługo. To metalowo-betonowa konstrukcja, tyle że nadgryziona zębem czasu: balustrady i podjazdy dla wózków są zardzewiałe i dziurawe, zalana asfaltem nawierzchnia pełna wybrzuszeń i pęknięć. Ale konieczna: kładka w ciągu ulicy Paderewskiego łączy 12-tysięczne os. Paderewskiego z ul. 1 Maja. Tuż obok jest bocznica kolejowa, kładka biegnie nad ośmioma torami. Tędy ludzie chodzą na targ, przystanek tramwajowy, do sklepków, studenci na Uniwersytet Ekonomiczny i do klubów. W ciągu 15 minut w środę przeszło przez nią około 20 osób i przejechało pięć pociągów, lokomotyw albo kolejowych drezyn.

JAK WYGLĄDAJĄ KŁADKI NAD TORAMI? ZOBACZ ZDJĘCIA INTERNAUTÓW

*Codziennie rano najświeższe informacje z woj. śląskiego prosto na Twoją skrzynkę e-mail. Zapisz się do newslettera

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie