Katowice. Klasztor franciszkanów w Panewnikach. Zajrzeliśmy w miejsca, do których zwiedzający na co dzień nie mają dostępu

Monika Chruścińska-Dragan
Monika Chruścińska-Dragan
Nasz fotoreporter miał okazję przejść się korytarzami klasztoru i zobaczyć klasztorne kaplice - Ducha Świętego i św. Bonawentury. Zobacz kolejne zdjęcia/plansze. Przesuwaj zdjęcia w prawo - naciśnij strzałkę lub przycisk NASTĘPNE
Nasz fotoreporter miał okazję przejść się korytarzami klasztoru i zobaczyć klasztorne kaplice - Ducha Świętego i św. Bonawentury. Zobacz kolejne zdjęcia/plansze. Przesuwaj zdjęcia w prawo - naciśnij strzałkę lub przycisk NASTĘPNE Arkadiusz Gola / Polska Press
Bez dwóch zdań jedną z największych atrakcji turystycznych katowickich Panewnik jest kompleks klasztorny ojców franciszkanów. Można go podziwiać z zewnątrz, spacerując po kalwarii czy ogrodzie przyklasztornym, ale klasztorne korytarze, kaplice czy kapitularz niewielu miało okazję zobaczyć na własne oczy. Mamy dla Was jednak zdjęcia. Naszemu fotoreporterowi Arkadiuszowi Goli udało się wejść do miejsc, które zakonnicy pokazują zwiedzającym rzadko bądź w ogóle.

Trudno byłoby dziś wyobrazić sobie Panewniki bez Bazyliki Mniejszej i klasztoru ojców franciszkanów. Zakonnicy w brązowych habitach mocno wrośli w krajobraz i życie katowickiej dzielnicy. Nie tylko prężnie prowadzą parafię i Franciszkański Ośrodek Duszpasterstwa Akademickiego, ale także ośrodek misyjny, herbarium, Wyższe Seminarium Duchowne pw. św. Bonawentury i infirmerię dla starszych, schorowanych braci. Klasztor w Panewnikach jest także siedzibą kurii prowincjalnej.

Każdego roku w okresie świąt Bożego Narodzenia ściągają tu pielgrzymi z całego regionu, a nawet dalszych zakątków Polski, aby zobaczyć rokrocznie budowaną w bazylice szopkę, która uznawana jest za jedną z największych i najpiękniejszych w Europie. Wtedy turyści mają okazję także przejść się po ogrodzie przyklasztornym i podziwiać hodowane przez franciszkanów zwierzęta ozdobne.

Musisz to wiedzieć

To jednak zaledwie ułamek tego, co skrywają za sobą mury klasztorne. Naszemu fotoreporterowi Arkadiuszowi Goli udało się wejść do miejsc, które zakonnicy pokazują zwiedzającym rzadko bądź w ogóle.

Nie tylko spacerował po ogrodzie wiosenną porą, podziwiał rozarium i pasące się zwierzęta, ale oglądał z bliska górne prezbiterium, gdzie mieści się chór zakonny ze stallami, które zdobią piękne płaskorzeźby. Wykonane w drewnie przedstawiają sceny z życia św. Franciszka oraz figury świętych i błogosławionych.

Miał okazję także wejść na chór organowy, który na co dzień jest zamknięty dla parafian, i sfotografować widok na główny ołtarz bazyliki. Przejść się korytarzami klasztoru i zobaczyć klasztorną kaplicę Ducha Świętego.

– To miejsce, do którego pielgrzymi nie mają wstępu. To wewnętrzne oratorium, miejsce tylko dla nas – zaznacza w rozmowie z DziennikiemZachodnim.pl o. Sergiusz Bałdyga OFM.

To właśnie gwardian wspólnoty franciszkanów w Katowicach wcielił się w rolę przewodnika po zakamarkach bazyliki i budynku klasztoru. Pokazał kaplicę św. Bonawentury, miejsce, gdzie bracia najczęściej spotykają się w ciągu dnia na wspólnej modlitwie.

Zaczynają codziennie o godz. 6 rano modlitwami porannymi, jutrznią i godziną czytań. Potem odprawiana jest msza św., a dopiero po niej bracia schodzą na śniadanie. Po nim każdy z zakonników wraca do swoich obowiązków, a studenci mają od godz. 8 wykłady w seminarium.

Wszyscy franciszkanie noszą takie same habity, ale na co dzień podejmują różne wyzwania. W panewnickiej wspólnocie są bracia-pielęgniarze – spośród których jeden zatrudniony jest w Okręgowym Szpitalu Kolejowym, a drugi – w hospicjum Cordis. Po pracy obaj posługują w infirmerii. W najtrudniejszych momentach pandemii czworo franciszkanów służyło także jako wolontariusze w szpitalu tymczasowym w Katowicach.

Bracia franciszkanie są także kapelanami w szpitalach w Ligocie. Część pracuje jako katecheci w szkołach podstawowych i w liceum, część wykłada w seminarium duchownym, kilku na Uniwersytecie JP w Krakowie. Posługują także siostrom zakonnym. Osobna grupa ojców pełni funkcje w kurii prowincjalnej.

Oprócz tego członkowie wspólnoty posługują w bazylice, która jest kościołem parafii św. Ludwika Króla i Wniebowzięcia NMP.

– Udzielamy sakramentów, w tym sakramentu pokuty. Jesteśmy w krypcie do dyspozycji wiernych codziennie 10,5 godziny, a w niedziele 14 godzin – od 5.30 do 20.30 – przypomina o. Bałdyga. Jak podkreśla, ludzie chętnie korzystają z takiej możliwości. Nie tylko parafianie, wyspowiadać się u ojców w krypcie przyjeżdżają nawet wierni spoza diecezji.

W codziennym życiu franciszkanie starają się podejmować działania proekologiczne, wprowadzając tym samym w życie konkretne wskazówki z encykliki Laudato si' papieża Franciszka. Wyeliminowali na przykład wszystkie plastikowe butelki i piją tylko swoją, oczyszczoną wodę, w szklanych naczyniach.

Na drugim spotkaniu modlitewnym gromadzą się o godz. 12.45, a o 13 jedzą obiad. Potem każdy ponownie wraca do swoich zajęć.

Zobacz koniecznie

O pomoc w utrzymaniu czystości w bazylice proszeni są parafianie, ale o porządek w klasztorze dbają sami bracia. Według ustalonych dyżurów nakrywają do stołu, zmywają naczynia po posiłkach, myją okna i korytarze. Sami uprawiają i suszą zioła, których kompozycje potem można nabyć w herbarium. Po kolacji, codziennie ok. godz. 19, oddają się rozmyślaniu, a pół godziny później odmawiają nieszpory i kompletę.

Miejscem wspólnych spotkań modlitewnych jest każdorazowo kaplica św. Bonawentury. Zwiedzający są tu wpuszczani bardzo rzadko. A już nigdy do kapitularza, gdzie odbywają się kapituły domowe.

– Są to regularne zebrania, podczas których wspólnota pod przewodnictwem przełożonego omawia kwestie domowe – planuje prace, dzieli się tym, co aktualnie w domu się dzieje, porusza wewnętrzne sprawy związane z funkcjonowaniem klasztoru – wyjaśnia o. Sergiusz Bałdyga.

Franciszkanie zasiadają wtedy przy drewnianych, blisko stuletnich stołach, które zostały skręcone na miejscu, a nad ich głowami górują malowidła przedstawiające sceny z życia świętego Franciszka. W oczy rzuca się też krzyż, jeszcze nie tak dawno wystawiany w kościele w każdy Wielki Piątek czy stary, co najmniej 30-letni aparat telefoniczny. Przed kapitularzem, w pierwszych latach istnienia klasztoru, był w tym miejscu refektarz, czyli miejsce wspólnego spożywania posiłków.

Ze względów sanitarnych nie mogliśmy wejść do infirmerii prowincjalnej. To wszak miejsce, do którego nawet nie wszyscy bracia mają dostęp.

– W tej części klasztoru mieszkają schorowani członkowie naszej wspólnoty. Opiekę nad nimi sprawują bracia pielęgniarze, mają do dyspozycji niewielki pokój zabiegowy i kaplicę św. Jana Pawła II. Tylko wyznaczeni bracia mają tam wstęp. Nie chcemy narażać ich na dodatkowe ryzyko, zwłaszcza teraz w dobie pandemii – tłumaczy gwardian, o. Bałdyga.

Nie przeocz

Czas zimowy i letni przez kolejne 5 lat

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość

Zakonnicy powinni zyc w skromnosci a tu widac przepych i zloto.

Dodaj ogłoszenie