18+

Treść tylko dla pełnoletnich

Kolejna strona może zawierać treści nieodpowiednie dla osób niepełnoletnich. Jeśli chcesz do niej dotrzeć, wybierz niżej odpowiedni przycisk!

Kim pan jest naprawdę, panie prezesie? My już to wiemy...

Leszek Jaźwiecki, Rafał Musioł, Tomasz Kuczyński, Jacek Sroka
Artur Jankowski z reprezentacją Polski na turnieju w Belgii
Oni rządzili śląskimi klubami ekstraklasy w 2012 roku. Ale tylko u nas dowiecie się, jakie mają swoje drugie oblicza

Zarządzanie piłkarskim klubem to zadanie trudne, czasem karkołomne, a na pewno stresujące. A ponieważ prezes to też człowiek, więc musi odreagować codzienne zaglądanie do dziur w budżecie, rozmowy z piłkarzami na temat zaległych wypłat czy poszukiwanie pieniędzy na premie za ich (nie)oczekiwane sukcesy. Sprawdziliśmy dla Was, w jaki sposób odpoczywają szefowie Górnika Zabrze, Piasta Gliwice, Pod-beskidzia Bielsko-Biała i Ruchu Chorzów.

Zaczął biegać, bo przytył

Dariusz Smagorowicz to miłośnik biegania. Prezes Ruchu Chorzów przebiegł pięć maratonów i właśnie rozpoczął przygotowania do kolejnego startu - w maju chce wystąpić w największym biegu rozgrywanym w naszym regionie Silesia Marathon.

- Zacząłem biegać, bo kilka lat temu za bardzo przytyłem - wspomina Smagorowicz. - Kie-dy wskazówka na mojej wadze pokazała 94 kg, uznałem, że tak dalej być nie może i wyjechałem na specjalny obóz kondycyjny. Od razu doszedłem do wniosku, że zwykły jogging nie bardzo mnie satysfakcjonuje, a że lubię wyzwania, więc postanowiłem przebiec maraton.
Przygotowania zajęły mu blisko rok. Mozolnie budował siłę i wytrzymałość. Trenował pięć razy w tygodniu. Przed samym startem zdarzały mu się nawet jednorazowe przebieżki po 30 kilometrów. W końcu stanął na starcie swojego pierwszego maratonu.

- To było we Wrocławiu w 2005 roku. Udało mi się przebiec 42 km i 195 m. Później startowałem jeszcze w Lizbonie, Atenach i Mediolanie oraz ponownie we Wrocławiu, gdzie ustanowiłem swój rekord życiowy na tym dystansie wynoszący 3 godziny i 54 minuty - opowiada prezes Ruchu.

Miłość do biegania sprawiła, że aktywnie włączył się także do organizacji największych imprez lekkoatletycznych w naszym regionie. Jego firma była głównym sponsorem katowickiego półma-ratonu 4 Energy. Później współorganizował także pierwszą edycję Silesia Marathon.

- Bieganie dodaje optymizmu. Pomaga się zrelaksować, uwalniają się endorfiny i człowiek czuje się szczęśliwszy. Jeśli człowiek jest w stanie poradzić sobie z kryzysem na trasie maratonu, to później żadne trudności dnia codziennego nie są mu straszne - stwierdza Smagorowicz.

W ostatnim czasie doznał kontuzji, więc ćwiczył jedynie rekreacyjnie, ale gdy postawił sobie za cel start w Silesia Mara-thon, wznowił profesjonalne treningi.

- Mój przyjaciel Bohdan Wit-wicki, który jest dyrektorem tych zawodów, przygotował mi roz-piskę zajęć, którą sumiennie realizuję. Dzięki niej w maju na pewno będę dobrze przygotowany do startu w moim szóstym maratonie - dodaje większościowy udziałowiec chorzowskie-go klubu.

Czy Jurek Dudek dostał odkurzacz?

Prezes Górnika Zabrze lubi nie tylko dużą, ale i małą piłkę. To właśnie Artur Jankowski, jeszcze w okresie pracy w Radiu Flash (był w tej stacji szefem marketingu, ale ma na koncie także wyprawy reporterskie, między innymi na finał Ligi Mistrzów) zaczął promować futsal.

- Gdy zaczynałem tę przygodę, grało się jeszcze nie tylko w hali, ale i na otwartych boiskach. Szło mi raczej nieźle, bo z Rancho Amicą Knurów mam na koncie nawet medale mistrzostw Polski - wspomina Jankowski. - Gdy trafiłem do Radia, powołaliśmy do życia drużynę Radio Flash Katowice i występowaliśmy z nią w ekstraklasie. Przewinęło się przez nią nawet kilku reprezentantów Polski.

Radiowa drużyna była pierwszym polskim klubem zaproszonym na turniej UEFA do Włoch.

- Brali w nim udział mistrzowie krajów, my odpadliśmy w ćwierćfinale, uważaliśmy to za dobry wynik - dodaje Jankowski.
Flash sam także organizował turniej, na który przyjeżdżały zagraniczne zespoły.

- Mieliśmy wielu chętnych, bo to były najlepiej opłacane zawody w Polsce - przyznaje obec-ny prezes Górnika, który był także menedżerem futsalowej reprezentacji.

Z futsalowymi nagrodami wiąże się zresztą pewna anegdota. - W bramce zespołu z Knurowa grał młodziutki jeszcze Jerzy Dudek. Uważałem, że był najlepszym golkiperem zawodów - mówi Jankowski. - Ale czy jest z tym związana jakaś historia? Szczerze mówiąc, nie pamiętam - waha się przy naszym dodatkowym pytaniu.

Pamięta ją natomiast Robert Walczak, obecny dziennikarz telewizyjny, a w latach 90. reporter Radia Flash: - Artur chciał, żeby nagrodę dostał Jurek Dudek, ja miałem trochę inne zdanie. W efekcie gorącej dyskusji późniejszy bramkarz Realu Madryt nie dostał… odkurzacza - opowiada ze śmiechem.

W piłkę halową Jankowski gra do dzisiaj. - W drużynie oldbojów Sahara Gliwice. Występujemy w najmocniejszej lidze w tej kategorii wiekowej w kraju - podkreśla z wyraźną dumą. - A czy mam jeszcze inne hobby? Bardzo lubię oglądać mecze drużyn młodzieżowych. Tak na spokojnie, bez emocji… To też świet-na forma relaksu - kończy prezes Górnika składając życzenia wesołych świąt czytelnikom DZ.

Od rakiety do roweru

Człowiek, który na co dzień w garniturze zajmował się prowadzeniem gliwickiego Piasta (kilka dni temu zastąpił go Jarosław Kołodziejczyk - przyp. red.) raz w tygodniu zakłada krótkie spodenki i... strzela bramki.

- W piątki gram w piłkę w hali. W tym gronie spotykamy się już od dwudziestu kilku lat - mówi prezes Józef Drabicki, rocznik 1954. - Gra trwa godzinę, a potem idziemy do sauny. Lubię strzelać bramki, bywa że za dużo gram solo (śmiech), ale taki mam nawyk. Gdy grałem jako zawodnik, byłem ofensywnym pomocnikiem, czasami ustawiano mnie na bocznej obronie, ale i tak prezentowałem ofensywne zacięcie. Zawsze lubiłem grać do przodu.

Prezes Piasta przez lata utrzymywał formę fizyczną dzięki bieganiu. Problemy z biodrem spowodowały, że przesiadł się na rower. - Uwielbiałem bieganie w terenie. Gdy prowadziłem kobiecy zespół "Piastunek", byliśmy w Anglii, w miejscowości Doncaster. Z okazji urodzin tego miasta, zorganizowano bieg, chyba na 15 km. Ukończyłem go z nie najgorszym wynikiem i lokatą. Ale byłem wtedy troszkę młodszy - śmieje się sternik Piasta. - Teraz rower stał się moją wielką pasją. Jeżdżę trzy razy w tygodniu, nie mniej niż 50 kilometrów. Na krótsze odcinki nie ma po co wychodzić (śmiech). Zimą jednak rower jest zakonserwowany i czeka na lepszą pogodę.

Zanim biodro dało się we znaki, Drabicki grywał w tenisa.

- Razem ze znajomym wychodziliśmy na kort często rano, nawet o godzinie 6 - wspomina prezes. - Umawialiśmy się 3-4 razy w tygodniu. Oczywiście, o tej porze byliśmy jedynymi, którzy zaczynali dzień na kortach. Graliśmy bardzo regularnie. Niestety, teraz ze względu na staw biodrowy, również mało gram w tenisa. W minionym sezonie raz na tydzień, może dwa tygodnie, udało się wejść na kort, ale to już nie było to, co dawniej. Podstawą w tym sporcie jest większa częstotliwość.

Drabicki bardzo lubi też koszykówkę, bo "ta gra kształtuje wiele dobrych cech". Zresztą sport jest dla twardzieli, czego przykładem jest on sam. - Nie ma zmiłuj się. Raz w tygodniu muszę pograć w piłkę, biorę wtedy środki przeciwbólowe - podkreśla szef Piasta, który w domowych pieleszach czyta książki Ericha von Danikena oraz słucha Czesława Niemiena, Ryszarda Rynkowskiego i Grzegorza Turnaua.

Sceniczny sekret i plecak

Marek Glogaza, który kończy właśnie pracę w Podbeskidziu, lubi zamienić elegancką teczkę na plecak.

- To mi pozostało jeszcze z liceum, gdzie byłem instruktorem i często robiliśmy wypady w góry - mówi o swojej pasji prezes Górali. - Spędziłem wiele godzin na szlakach, ale mam również zaliczony najwyższy szczyt Afryki, czyli Kilimandżaro. Do tej wyprawy przygotowywaliśmy się przez dwa miesiące. Wchodząc na szczyt nie było łatwo, brakowało tlenu, nie mówiąc już o stopniu trudności.

Kilimandżaro Glogaza zdobył w grupie ośmiu osób. - Skrzyknęliśmy się przez internet i od razu dało się odczuć, że wszyscy szukaliśmy nowych przygód - opowiada i dodaje, że dużym przeżyciem dla niego było także wejście na czynny wulkan w Indonezji.

To właśnie przez bakcyla turystyki, a także przez naukę, prezes Glogaza przerwał przygodę piłkarską. Za to o innej pasji z młodości mówi nieco niechętnie...

- To było już tak dawno, nie ma chyba sensu opowiadać - zażegnuje się, ale po chwili zmienia zdanie. - Grałem na gitarze klasycznej w zespole "Bez Protekcji". Otrzymaliśmy nawet jedną z głównych nagród na Festiwalu Piosenki Studenckiej w Krakowie.

To nie było jedyne wyróżnienie sceniczne. Glogaza i Krzysztof Wylężek w 1986 ze swoją grupą "Bez Protekcji" wygrał IX Piostur Gorol Song.

- Teraz coraz rzadziej biorę gitarę do ręki, może czasami przy ognisku. Widać i słychać jednak brak ćwiczeń - śmieje się prezes Glogaza.
Leszek Jaźwiecki, Rafał Musioł, Tomasz Kuczyński, Jacek Sroka


*Aquadrom w Rudzie Śląskiej - najpiękniejszy park wodny w Polsce ZOBACZ ZDJĘCIA i WIDEO
*Zniewalający wystrój restauracji Kryształowa Magdy Gessler ZOBACZ ZDJĘCIA i WIDEO
*75. urodziny Stanisława Oślizło. Benefis legendy Górnika Zabrze ZDJĘCIA
*Morderstwo w Skrzyszowie - NIEZNANE FAKTY

Codziennie rano najświeższe informacje z woj. śląskiego prosto na Twoją skrzynkę e-mail. Zapisz się do newslettera

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie