Koniec kariery Adamka

Rafał Musioł
Wiaczesław Głazkow - tak nazywa się pięściarz, który pozbawił gilowiczanina marzeń o tytule mistrzowskim w wadze ciężkiej. Ukrainiec zwyciężył bezdyskusyjnie, wystarczy zresztą spojrzeć na opuchniętą twarz Polaka

117:110, 117:111, 116:112 - werdykt był bezdyskusyjny. Wiaczesław Głazkow zdemolował Tomasza Adamka, chociaż "Góral" tradycyjnie pokazał wielkie serce do walki i do ostatniej akcji w dwunastej rundzie próbował odwrócić jej losy. Osiem lat młodszy Ukrainiec obnażył jednak wszystkie słabe strony byłego mistrza świata wagi półciężkiej i juniorciężkiej, ze szczególnym uwzględnieniem defensywy. Liczba ciosów, jakie przyjął gilowiczanin odbiła się - i to dosłownie - na jego twarzy. W statystykach wyliczono, że zwycięzca trafił 212 razy (na 580 wyprowadzonych uderzeń), a pokonany 161 (na 761).

Głazkow zapowiadał ringową wojnę. I słowa dotrzymał. Adamek podjął wyzwanie, ale w starciu z 30-letnim Głazkowem nie było to najlepszym pomysłem - wielu obserwatorów tego pojedynku zastanawiało się pewnie, co wymyśliłby dla swojego podopiecznego Andrzej Gmitruk, który poprowadził go do największych sukcesów w karierze. Obaj rywale, którzy wyszli do ringu w Bethlehem, nie mają nokautującego ciosu, więc postawili na ilość, a nie jakość uderzeń. A w przypadku takiej taktyki, decydująca jest defensywa. Adamek był więc bez szans.

- To nie była wyrówanana walka. Miałem nad nią kontrolę od początku do końca - bez fałszywej skromności przyznał później Głazkow.

Niemiłosiernie obijany Adamek rzeczywiście szybko stracił część "zdolności bojowej", gdy zapuchnięta powieka ograniczyła mu pole widzenia.

- I to właśnie było decydujące - uważa trener Roger Bloodworth. - Dlatego właśnie przyjmował ciosy, jakich normalnie by uniknął.

Polakowi już po kilku rundach uważnie zaczął przyglądać się lekarz, wyraźnie czekając na moment, by zakończyć pojedynek. Adamek nie dał mu pretekstu, atakując rywala i podkręcając tempo w miarę upływu czasu, jednak na każde czyste trafienie Głazkow odpowiadał swoim, utrzymując bezpieczną przewagę.

- Nie mam wielkiego doświadczenia w dwunastorundowych pojedynkach, więc musiałem nieco oszczędzać siły. Po ostatnim gongu nie miałem wątpliwości, kto wygrał - komentował Ukrainiec.

Pokonanie Adamka dało Głazkowo-wi awans na drugie miejsce w federacji IBF i nieco zbliżyło do walki o pas mistrzowski z Władimirem Kliczką. Ale Ukrainiec na takie wyzwanie nie jest jeszcze gotowy i wygląda na to, że długo nie będzie.

- Zrobiłem kolejny krok we właściwym kierunku. Pokonanie Adamka to najcenniejsza na razie moja wygrana, która otwiera mi drogę do wielkich wyzwań. O tym, kiedy będę mógł je zrealizować, zadecydują menedżerowie - oświadczył Ukrainiec.
A Adamek? Walka o tytuł jest już dla niego nieosiągalna. Z taką obroną w pojedynkach z potężnie bijącymi rywalami, ryzykowałby zdrowiem. Najrozsądniejszym wyjściem byłaby więc sportowa emerytura.

- Szczerze mówiąc nie wiem, co mam dalej robić. Muszę się spokojnie zastanowić nad swoją przyszłością - mówił "Góral" po trzeciej przegranej walce w swojej karierze. - Porażki w tym sporcie są wliczone w ryzyko. Głazkow był lepszy, wygrał zasłużenie. Wiem jednak, że ta przegrana wyjątkowo mocno komplikuje moją sytuację, bo cel, czyli walka o pas, wydaje się już mało realny, a ja nie mam już czasu, by odbudowywać swoją karierę od początku. Naprawdę nie wiem, co będzie dalej...
Hasłem promującym sobotnią galę było "Na rozstaju dróg". I właśnie w takim momencie znalazł się Adamek. Z doświadczenia wie, że jego notowania spadły do krytycznego poziomu i musi się zastanowić, czy przyjąć schemat, w którym to on będzie testował umiejętności przyszłych mistrzów rozdrabniając się na dobre lub występując w takiej roli, w jakiej sam ustawił w 2009 roku Andrzeja Gołotę rozpoczynając występy w wadze ciężkiej. Czy historia zatoczy koło?

* Arkadiusz Toborek z MOSiR-u Mysłowice zdobył tytuł amatorskiego mistrza Polski w wadze +91 kg. Jego klubowy kolega Krzysztof Kowalski wywalczył w Kaliszu trzecie miejsce w kategorii 91 kg. Trzeci medal, także brązowy, dla naszego regionu przypadł Przemysławowi Gorgoniowi z Jaworzna w 81 kg.


*Próbny sprawdzian szóstoklasistów 2014 ARKUSZE + KLUCZ ODPOWIEDZI
*Horoskop 2014: Karty tarota ostrzegają [PRZEPOWIEDNIE NA 2014]
*Tabliczka mnożenia do wydrukowania [WZORY TABLICZEK MNOŻENIA]
*Urlop macierzyński 2014 [ZASADY I TERMINY: URLOP RODZICIELSKI]

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie