Kraik Hulczyński, czyli zapomniany skrawek Górnego Śląska

Krzysztof Karwat

Z a oknem aura nie sprzyja podróżom. Może więc trzeba będzie wycieczkę odłożyć do wiosny? Polecam. Jakichś nadzwyczajnych wspaniałości turystycznych tam nie znajdziemy, ale sporo osobliwości historycznych, o których niewielu z nas pamięta.

Rok temu już raz nakierowywałem Państwa uwagę na owe południowe rewiry dawnego powiatu raciborskiego, w granicach jeszcze z czasów sprzed I wojny światowej. Pretekst był niebanalny. Oto bowiem po raz pierwszy ukazała się na polskim rynku wydawniczym powieść Augusta Scholtisa „Wiatr od wschodu” („Ost-wind”). Warto o tym przypomnieć, bo znam takich, którzy twierdzą teraz, że to najważniejsza książka prozatorska o Śląsku, jaka napisana została w XX wieku.

Byłbym ostrożny w ferowaniu takich wyroków, niemniej nie ulega wątpliwości, że - po z górą 80 latach - powinna to być lektura obowiązkowa dla nas wszystkich, bo pokazuje stan zawirowania w czasie poprzedzającym podział Górnego Śląska, waży racje niemieckie, polskie i „tutejsze”.

W losach plebejusza, niejakiego Kacpra Teofila Kaczmarka, przegląda się bowiem historia konfliktów etnicznych i politycznych tamtej epoki. Scholtis wywiódł swego bohatera właśnie z owego zapomnianego skrawka Górnego Śląska, czyli Kraiku Hulczyńskiego (nazwa pochodzi od Hulczyna, jednego z nielicznych miast tej części dawnej rejencji opolskiej), który po roku 1918 znalazł się w granicach Czechosłowacji (dziś w Republice Czeskiej).

Notabene, pisarz urodził się w Bolacicach (Bolatice, Bolatitz), gdzie w czasach jego dzieciństwa mieszały się języki czeski, morawski, niemiecki i polski w jego dialektycznej odmianie. Do dziś zresztą jest to obszar wyjątkowo wdzięczny dla badań językoznawczych, bo mowa Morawiaków (nie mylić z Morawianami), choć zanika i istnieje już tylko w szczątkowych formach, nie trzyma się granic administracyjno-państwowych i sporadycznie przenika także na obszar dzisiejszego powiatu raciborskiego.

Ale Bolacice interesujące są jeszcze co najmniej z jednego powodu. To tutaj urodził się Karl Sczodrok (potem Schodrok), swego czasu wpływowy redaktor i publicysta niemiecki na Górnym Śląsku, działacz społeczny, później w NSDAP, a po wojnie znany aktywista i wydawca w środowiskach ziomkowskich.

W powieści Scholtisa odnajdziemy jego satyrycznie odmalowaną postać, gdy był zgnuśniałym wiejskim nauczycielem przyszłego pisarza. Swoją drogą, nie doczekaliśmy się w Polsce zobiektywizowanego opisu działalności Schodroka prawdopodobnie z powodu jego związków z reżimem nazistowskim, które potem próbował odkupić, chociażby poprzez badania i popularyzację dziedzictwa literackiego wielkiego poety romantycznego Josepha von Eichendorffa, urodzonego i wychowanego w Łubowicach koło Raciborza.

Inna rzecz, nazwisko niemieckiego poety znowu nakierowuje nas w stronę Kraiku Hulczyńskiego, bo w miasteczku Krawarze zachował się do dzisiaj pałac, będący niegdyś własnością tego podupadającego już wtedy rodu (ta sama XVIII-wieczna nitka przywodzi nas do zamku w Toszku).

Warto też pamiętać o rodzinie Lichnowskich, która łączy ziemię hulczyńską z polskimi dziś Krzyżanowicami. Książę Karol był potentatem przemysłu włókienniczego na tym terenie, ambasadorem i dyplomatą, znanym z antywojennych przekonań. Ślady działalności tego rodu, choć w znacznym stopniu już zatarte, można jeszcze odnaleźć po obu stronach granicy przecinającej Górny Śląsk.

Skądinąd wiadomo, że Repu-blika Czeska to bodaj najbardziej zlaicyzowane państwo w Europie. Wyjątkiem pozostaje kraj (województwo) moraws-ko-śląski, w szczególności wła-śnie Kraik Hulczyński.

W większości z jego dwudziestu gmin natrafimy na ciągle otwarte kościoły katolickie, piękne i zabytkowe. Zwraca też uwagę, że tutejsze miejscowości - podobnie jak niektóre polskie (np. Tworków) - nie są ulicówkami, lecz raczej przypominają małe miasteczka, z centralnym placem pełniącym funkcję rynku.

Związki historyczne i kulturowe są więc ewidentne, ale łączyć nas powinna też wspólnota losów. Dlatego polecam uwadze twórczość Evy Tvrdej z Šilheřovic (Szylerzowic), pisarki, która wiele uwagi poś-więca rodzinnemu Kraikowi Hulczyńskiemu. Właśnie ukazała się jej powieść „Dziedzictwo” (w tłumaczeniu byto-mianki Karoliny Poszpiszyl), pierwsza część śląskiej trylogii.

Podobnie jak w przypadku Scholtisa, wydawcą jest niewielka, ale prężna oficyna Silesia Progress, której ambicją stało się przypominanie (albo odkrywanie) zapomnianych czy też nieznanych obszarów Śląska literackiego. Okazuje się - co dla wielu może być zaskoczeniem - ciągle wielojęzycznego i wielokulturowego.

Wideo

Komentarze 55

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

A
Agyntowa 007

Niy boj sie kropa. Jusz niydugo i na ciebie przidzie czas!

D
DELL

"Niedługo potem władze litewskie weszły w posiadanie pełnej listy członków POW" - Szkoda, ze u nas wladze nie mialy takiej lsty, naprawde szkoda.

M
Mara

To be zyli na tych ziemiach slowianie, jeszcze nie swiadczy, ze to Sa polskie ziemie

.

czy bezkrwawo, cóż to zależało tylko od przestrzegania przez wojsko czechosłowackie wytycznych swojego rządu, nie do końca sie to udało.

.

jak twoja identyfikacja autora, czyly mnie.

hehe

z
zbierajmy się stąd

jakiś piepsznięty grafoman najechał na to forum jak polaki na Śląsk. Czyzby w jego macierzystym ośrodku dla obłąkanych nie zauwazyli, że jakiś wariat dorwał sie do jednego z ich komputerów? Widzę w tym najeżdzie rękę niejakiego sandmänchenn, toż to czyste rozdwojenie jażni toczy tego osobnika.

.

Das Gebiet zwischen Eutin und Malente war altes slawisches Siedlungsgebiet, wo rauf die slawischen Namen Dodau (ursprünglich Dodow = Dorf des Dadow) und Beutin (ursprünglich Boltin, Dorf des Balota) hinweisen und Einzelfunde belegen. Dass hier in der ersten Zeit der deutschen Besiedlung (nach 1143) ein deutsches Einzelgehöft angelegt wurde, wäre allerdings ungewöhnlich. Denn grundsätzlich wurden die Einwanderer in geschlossenen Siedlungen von mindestens drei Bauernfamilien (Jungfernort), fünf Bauernfamilien (Bockholt) oder meist zwölf Bauernfamilien (Eutin, Neudorf) angesetzt. Das war schon allein erforderlich bei den gemeinsamen Aufbauleistungen, etwa Rodung von Neuland, und auch bei der möglichen Abwehr von Feinden..."

.

"Berührung im Zeitpunkt des Abbruchs der einen und des Beginns der anderen Siedlung geblieben und wie häufig es zu einem Nebeneinander gekommen ist und wie lange dieses angedauert hat, bedürfte vor allem archäologischer Untersuchungen." 2)

Diese Untersuchungen sind jetzt hier bei Grellenkamp vorgenommen worden. Die zeitliche Abfolge der Gruben und ihre Inhalte geben Aufschluss: Nach einer rein slawischen Zeit (älteste Gruben) lässt der Grubeninhalt der mittleren Epoche (2. Hälfte des 12. Jahrhunderts) mit den gleichen Anteilen slawischer und deutscher Keramik auf ein gemeinsames Bewohnen dieses Ortes von Slawen und Deutschen schließen. Die jüngeren Gruben deuten auf ein allmähliches Zurückdrängen der Slawen hin.

.

"Deutsche Einwanderung

Über das erste Eintreffen deutscher Kolonisten in Wagrien/Ostholstein nach 1143 schreibt Professor W. Lammers: " Es gibt eine Reihe von Hinweisen, dass die Zuwanderer sich zunächst nicht in unbewohnte Räume, sondern in bereits kultivierte Siedelflächen begaben und ihre Arbeit als Ausbau vorhandenen Landes begannen. Beim Eintreffen von Kolonisten ist daher häufig mit dem Untergang einer slawischen Siedlung und deren Verlegung zu rechnen." 1)

Die drei großen Hausgrundrisse beweisen, dass die neu ankommenden Siedler hier bei dem heutigen Grellenkamp eine slawische Siedlung besetzt und überbaut haben.

Wie aber war das weitere Verhältnis zwischen Neusiedlern und ansässigen Slawen? Professor Wolfgang Prange schreibt: "Aber um abschätzen zu können, wie häufig es bei bloßer ..."

.

tereny Słowian lechickich Autochtonicznych mieszkańców Szleswigu-holsztyna, nawet Niemcy to przyznają:

Untersuchungen der Funde am Grellenkamp bestätigen: Im Mittelalter haben Zuwanderer aus dem Westen und ansässige Slawen gemeinsamen ein Dorf bewohnt.

R
Rabcik

Oczywiście, wy wkroczyliście do Czech w majestacie prawa i bezkrwawo. Tobie od tej waszej niewinności chyba rozum butwieje. Dziwię sie ze takim niespełna rozumu szowinistycznym kutasom jak ty, w tym przybytku bez klamek w którym sie znajdujesz, udostępniają komputer. Takie goowno jak ty, powinno się tepic za pomocą strzykawki. Spiepszaj z tego forum ty chory z nienawisci nygusie. A Rosjan możesz z racji tego że jesteś wrednym polaczkiem, możesz pocałowac w żopu.

.

...

.

"Die meisten Sprachwissenschaftler gehen davon aus, dass die Schnurkeramiker die gemeinsamen Vorfahren der späteren Germanen, Balten und Slawen (die Nordgruppe der Indogermanen, die sogenannte Slawogermanische Gruppe), eventuell auch der Kelten und der Italiker waren, und damit die älteste Einwanderergruppe der indogermanischen Sprachfamilie in Mitteleuropa darstellen.

Eine 2015 veröffentlichte genetische Studie von Forschern der Harvard Medical School in Boston stellte fest, dass die DNA von Angehörigen der Schnurkeramik-Kultur im Gegensatz zu den Vorgängern zu 75 Prozent mit der von Angehörigen der Jamnaja-Kultur übereinstimmt. Demnach muss es im 3. Jahrtausend v. Chr. eine massive Einwanderung von den südrussischen Steppengebieten nach Zentraleuropa gegeben haben. [6]"

.

"...zapytam , (raczej retorycznie), czy wiesz jakim zlepkiem genetyczno-kulturowo-etnicznym są germanie? i skąd i kiedy pojawili się na południe od Skandynawii?

A kiedy, haplogrupa R1a1a1 , (z , której ok. 25% germanów/Niemców się zresztą składa-hehe) pojawiła się w środkowej Europie?

nie wymagam zbyt wiele?
Jesli tak, to przepraszam za zbyt precyzyjne pytania dotyczace ENOSÓW Indoeuropejskich, ale zabezpieczyłem ciebie informacją o "retoryczności" moich pytań.
(ale jeśli chcesz się wykazać, podpowiem---skorzystaj z zasobów INSTYTUTU HERDERA, Saksońskiego uniwersytetu w HALLE an der Saale Marcina Lutra--wydział Archeologia, neimieckiego towarzystwa Archeologicznego-Deutsches Archäologisches Institut i zawartych w ich źródłach informacji o odkryciu z 2006 roku w Eulau an der Saale,
oczywiście inne uniwersytety niemieckie też mają w swych zbiorach dane na ten temat)- chętnie skorzystam jesli znajdziesz inne materiały , może , którychś jeszcze nie znam, a chetnie poznam.

Byłem już w jednym z nich, ponieważ mnie tam zaproszono, po tym jak wertowałem zasoby on-line w poszukiwaniu informacji o Eulau, "Himmelscheibe" i Wendenparagraphen, wiele artefaktów z okresu Schnurkeramische Kultur było rzeczywiście ciekawych.W Polsce nie ma z tego okresu wielu odkryć, póki co, no ale my nie mamy tylu Autostrad, których budowa umożliwia takie odkrycia, co Niemcy.
Natomiast ostatnie z A1(?) chyba, jest kolejnym z tego okresu, na razie brak genetycznych wyników badań.

.

ziemiach była taka, że germanie byli tam przejściowo a Słowianie sa już tam min. od 2600 r przed naszą erą,po dziś.
I fakt , tylko germANIE umieją tak rabunkowo traktować swoje kolonie...może dlatego ,że są to tylko ich KOLONIE...czyli czasowe.

hehe

Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3