Krzysztof Gierczyński z Jastrzębskiego Wegla: W tym meczu było kilka trudnych momentów

Krzysztof Gierczyński
Krzysztof Gierczyński  już drugi sezon gra w Jastrzebiu
Krzysztof Gierczyński już drugi sezon gra w Jastrzebiu Jakub Jaźwiecki
Krzysztof Gierczyński, przyjmujący Jastrzębskiego Węgla, reprezentant Polski, w Rzeszowie w meczu z Resovią zdobył 11 punktów.

Awans do finału Ligi Mistrzów jest dużym sukcesem, ale teraz pora pokazać, że stać was na jeszcze więcej.
W ciągu trzech lat Jastrzębski Węgiel dwa razy awansował do najlepszej czwórki Starego Kontynentu i to trzeba uznać za sukces. Trzeba mieć klasową drużynę, żeby tego dokonać. Na pewno nie powiedzieliśmy jeszcze ostatniego słowa.

Pierwszym rywalem Jastrzębskiego Węgla w Ankarze będzie zespół gospodarzy, który zapowiada, że zamierza sięgnąć po to trofeum.
Z Halbankiem wygraliśmy u nas w pierwszej rundzie play off . Pokazaliśmy, że można ich pokonać, choć z pewnością nie będzie tak łatwo i musimy zagrać jeszcze lepiej niż u siebie. Wiadomo, że nie będziemy w Turcji faworytami, może to nawet lepiej. Stać nas na sprawienie niespodzianki. Na razie cieszymy się z awansu.

Wróćmy jednak jeszcze do spotkań z Resovią. Który z meczów był trudniejszy: u siebie czy też w Rzeszowie?
Trudniejszy był ten w hali Podpromie. Tam zawsze się trudno gra i byliśmy tego świadomi. Liczyliśmy nawet, że o awansie zadecyduje złoty set. Nie bez znaczenia było jednak spotkanie w Jastrzębiu, gdzie pokonaliśmy Resovię 3:0, stawiając tym samym rzeszowian pod ścianą.

Po wygraniu pierwszego seta myślami byliście już w Ankarze?
Nie. Cały czas byliśmy skoncentrowani. Wygranie pierwszego seta mocno nas zmotywowało, ale widzieliśmy złość w oczach zawodników Resovii, bo ich droga do Ankary w tym momencie znacznie się wydłużyła. Wiedzieliśmy, że tak łatwo nie złożą broni.

I pokazali to w następnym secie, komplikując wasz awans.
W tym meczu było kilka trudnych momentów. Byliśmy jednak gotowi na taką walkę, mieliśmy kilka wariantów.

Trzeba było po prostu wygrać jeszcze jednego seta.
To tak łatwo powiedzieć. Resovia przecież też chciała to spotkanie wygrać.

Po trzecim secie emocje jednak opadły.
Wcale nie, bo choć mieliśmy już awans w kieszeni, chcieliśmy pokonać Resovię w jej hali. Ostatnio nam się to nie udawało. Mecze z rzeszowianami jednak były na remis, bo my dominowaliśmy u siebie.

W czwartym secie mogli już zagrać zawodnicy rezerwowi.
Mecz nie miał już takiego ciężarku gatunkowego i trenerzy rzeczywiście dali szansę zawodnikom, którzy rzadziej grają. Była znakomita okazja do sprawdzenia ich formy. Przy tym wszystkim nie zapomnieliśmy, że gramy dla kibiców, a oni domagali się od nas zwycięstwa.

No i udało się pokonać Resovię. Teraz już myślicie pewnie o turnieju w Ankarze.
Do turnieju pozostał prawie miesiąc. Teraz musimy się skupić na lidze, tym bardziej, że do końca rundy zasadniczej pozostało już tylko kilka kolejek. Chcemy zająć jak najwyższe miejsce w tabeli przed play off.

Pan ma już w kolekcji europejski puchar, zdobyty z AZS Częstochowa.
Tak, triumfowaliśmy w Pucharze Challange w 2012 roku Liga Mistrzów to jednak inny gatunek, bardziej prestiżowy.

Rozmawiał Leszek Jaźwiecki


*Najlepsze prezenty na Walentynki DLA NIEGO I DLA NIEJ
*Rodzice małej Lilki mówią o błędach lekarskich [WIDEO + KOMENTARZE]
*Jaki akumulator wybrać? Który najlepszy i najtańszy? ZOBACZ TUTAJ
*Urlop macierzyński i urlop rodzicielski 2014 [ZASADY I TERMINY]

Codziennie rano najświeższe informacje z woj. śląskiego prosto na Twoją skrzynkę e-mail. Zapisz się do newslettera

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie