Krzysztof Mejer o funduszu inwestycji lokalnych: To dowód na centralizację państwa. Nasze pieniądze wydajemy za pośrednictwem Warszawy

Marcin Zasada
Marcin Zasada
Krzysztof Mejer
Krzysztof Mejer Lucyna Nenow / Polska Press
To, co się dzieje, czego efektem jest rządowy fundusz, to w praktyce zaprzeczenie zasady samorządności. Pieniądze, które są wypracowane w danej gminie czy regionie, powinny być wydawane na miejscu, a nie płynąć do Warszawy, która następnie podzieli je lokalnie. Z całym szacunkiem dla pracy urzędników w kancelarii premiera: oni nie są w stanie ocenić, czy dany projekt jest istotny dla gminy, czy nie - mówi Krzysztof Mejer, wiceprezydent Rudy Śląskiej, komentując Rządowy Fundusz Inwestycji Lokalnych.

Pan mówi: „Zabija się w Polsce samorząd”. A rząd rozdał właśnie pieniądze z funduszu inwestycji lokalnych.
Z jednej strony jesteśmy zadowoleni, bo nasze wnioski zostały zaakceptowane. Dostaliśmy pieniądze na bardzo ważną inwestycję – przebudowę ul. Wolności i Janasa, czyli główną drogę wylotową w kierunku Bytomia. W zeszłym roku skończyliśmy przebudowę ul. Piastowskiej, która jest kontynuacją Wolności, zależało nam również na tym przedsięwzięciu. Ale oczywiście brakowało pieniędzy.

I dał je rząd. Gdzie tu jest „ale”?
Po drugiej stronie. To, co się dzieje, czego efektem jest rządowy fundusz, to w praktyce zaprzeczenie zasady samorządności. Pieniądze, które są wypracowane w danej gminie czy regionie, powinny być wydawane na miejscu, a nie płynąć do Warszawy, która następnie podzieli je lokalnie. Z całym szacunkiem dla pracy urzędników w kancelarii premiera: oni nie są w stanie ocenić, czy dany projekt jest istotny dla gminy, czy nie.

Nie przeocz

Skoro złożyliście projekt, to uważacie, że jest istotny. Więc w czym problem?
W kierunku, który obrał rząd. Samorządom ogranicza się dochody, dokłada zadań bez dofinansowania, a tymczasem nagle pojawiają się pieniądze w funduszach centralnych. To czytelny dowód na centralizację państwa. Nikt nie potrafi lepiej ocenić, jakiej inwestycji potrzebuje dana gmina, niż mieszkańcy i władze tej gminy. Wydawanie wypracowanych pieniędzy na miejscu było odejściem od dawnego centralizmu. Teraz będziemy wydawać je za pośrednictwem Warszawy.

Jest pan zadowolony z wysokości przyznanej dotacji?
Złożyliśmy 35 projektów wartych ponad 280 mln zł. Otrzymaliśmy 19 mln zł. Jesteśmy zadowoleni, każdy pieniądz jest ważny. Ale taka metoda podziału funduszy nie jest dobrym rozwiązaniem dla samorządności w Polsce.

Kilka miesięcy temu, gdy ogłaszano nabór do funduszu, część samorządowców sugerowała, że gminy uległe wobec PiS dostaną więcej. Zauważył pan takie zjawisko?
Nie chciałbym tego oceniać, nie mam danych. Zakładam dobre intencje tych, którzy dzielili pieniądze, choć – po raz kolejny powtarzam – trudno z perspektywy Warszawy ogarnąć to wszystko, o co wnioskowały samorządy. W tej sytuacji łatwo popełnić błąd, narażając się na zarzuty o stronniczość czy wpływ sympatii lub antypatii na przyznawanie pieniądze.

Bliższe władzy, ale i mniejsze Świętochłowice dostały 28 mln zł. Złożyły lepsze projekty?
Nie jestem kompetentny, by to oceniać. Każdy projekt samorządowy, jaki wpłynął do kancelarii premiera był ważny. A każda gmina uważa, że jej projekt jest najważniejszy.

Zobacz koniecznie

Musisz to wiedzieć

Bądź na bieżąco i obserwuj

Rekord upadłości w 2021 roku

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie