Książę Filip nie żyje. Zaczął się zmierzch Windsorów. Forth Bridge już się zawalił. Jakie było życie księcia z królową Elżbietą II?

Magdalena Nowacka-Goik
Magdalena Nowacka-Goik

Wideo

Zobacz galerię (2 zdjęcia)
Na tę chwilę tak naprawdę wszyscy w Wielkiej Brytanii byli już przygotowani od dawna. Właśnie rozpoczyna się operacja pod hasłem Forth Bridge, czyli wszystkie czynności i procedury związane z uroczystościami pożegnania księcia Filipa, męża królowej Elżbiety II. Nazwa odnosi się do mostu łączącego Edynburg ze szkockim hrabstwem Fife, którego poświęcenia królowa i jej mąż dokonali wspólnie w 1964 roku. To zresztą powszechny zwyczaj nadawania tego typu nazw dla uroczystości pogrzebowych członków rodziny królewskiej. W przypadku królowej będzie to "London Bridge is down" - pisze Magdalena Nowacka-Goik.
  • Książę Filip, mąż brytyjskiej królowej Elżbiety II, zmarł 9 kwietnia. Miał 99 lat
  • Jego sylwetkę przybliża Magdalena Nowacka-Goik, dziennikarka i wydawczyni "Dziennika Zachodniego"
  • Elżbieta i Filip różnili się tak bardzo, jak tylko mogli. A jednak przeżyli razem 73 lata. Co scementowało ich związek?
  • "Był moją siłą i ostoją przez wszystkie te lata" - mówiła o nim królowa Elżbieta II
  • Filip żył w cieniu swojej żony kierującej monarchią brytyjską. Jak sobie z tym radził?

***

W czerwcu książę Edynburga Filip skończyłby 100 lat. Nie otrzyma kartki od swojej małżonki, którą monarchini wysyła - zgodnie ze starym, brytyjskim zwyczajem - do jubilatów, którym udaje się dożyć tak sędziwego wieku. Jego małżonka swoje 95. urodziny będzie obchodziła za dwa tygodnie – 21 kwietnia. Kto wie, może zbiegnie się to w czasie z pogrzebem księcia…

Z Elżbietą II przeżyli wspólnie ponad 73 lata. Zapewne żadne z nich nie przypuszczało, że ich życie w tandemie potrwa aż tak długo. Jak na razie do takiej granicy nie zbliżyło się żadne z ich czworga dzieci, nie mówiąc już o tym, że pierwsze małżeństwa trojga z nich nie przetrwały. Książę Edynburga był najdłużej żyjącym małżonkiem władcy w historii imperium brytyjskiego, a także najstarszym współmałżonkiem kiedykolwiek panującego monarchy brytyjskiego.

Urodził się na greckiej wyspie Korfu

Książę Filip pochodził z duńskiego rodu królewskiego Schleswig-Holstein-Sonderburg-Glücksburg. Urodził się w na greckiej wyspie Korfu jako członek greckiej i duńskiej rodziny królewskiej, ale jego rodzina została wygnana, gdy był jeszcze dzieckiem. Edukację rozpoczął w amerykańskiej szkole w Paryżu, następnie w 1928 roku został wysłany do szkoły w Wielkiej Brytanii. Wstąpił do Royal Navy w 1939. Miał 18 lat.

Kiedy właśnie wtedy oprowadzał po tej szkole trzynastoletnią Elżbietę, z pewnością nie myślał o niej jako o potencjalnej kandydatce na żonę czy nawet dziewczynę. Co innego ona: zakochana w nim od pierwszego wejrzenia. Filip lubił kobiety, miał swoje namiętności, ale nie w głowie był mu romans z trzynastolatką (nie mówiąc o tym, że zwyczajnie nie wchodził w grę).

Można zrozumieć zauroczenie nastolatki młodym mężczyzną, ale raczej wątpliwym jest, aby zyskała wzajemność. Filip nie ukrywał, że spiritus movens małżeństwa były ambicje jego wuja Louisa Mountbattena, który postanowił, że zrobi wszystko, aby połączyć tę parę. Celem było przekazanie rodowego nazwiska dzieciom Elżbiety, a nawet, kto wie, może dołączenie tego członu do dynastii Windsorów. Wuj był tak naprawdę najbliższą osobą dla młodego Filipa, który nie doświadczył tego typu kontaktów z ojcem. Problematyczne były też jego relacje z matką, która chorowała na schizofrenię.

Miał cztery siostry, z których jedna, Cecylia, zginęła w wypadku lotniczym. Szesnastoletni Filip bardzo to przeżył. Relacje z siostrami miały też wpływ innego rodzaju na życie przyszłego księcia – poślubiły Niemców, a posiadanie krewnych związanych z reżimem hitlerowskim było co najmniej problematyczne. Nic dziwnego, że chociaż Filip był lekkoduchem, to miał pragnienie stabilizacji rodzinnej i dobrobytu. Sam bowiem nie doświadczył dorastania w normalnej, kochającej się rodzinie.

Książę Filip nie żyje. Zmarł w wieku 99 lat. Galeria zdjęć z...

Wszystko przez wujka

Mimo to, daleki był od tego, aby zakładać ją w tak młodym wieku. No i Elżbieta była jeszcze dzieckiem. Jedynie wuj Filipa wiedział swoje: z tej mąki musi być chleb. Nawet, jeśli będzie trzeba na to poczekać. Naciski były konkretne – łącznie z tym, że lord przypomniał Filipowi, aby ten dbał o regularność korespondencji z młodą księżniczką. Cóż, chociaż czasem Filipa to drażniło, podszedł do sprawy chłodno i po męsku. Na kpiny królowej Jugosławii Aleksandry, że pisze do "dziecka", odpowiedział, że owszem, tak jest, ale być może kiedyś z tym dzieckiem się ożeni. To był rok 1941, ale tak na poważnie o tym związku zaczął myśleć dopiero pięć lat później.

Co innego Elżbieta, która nie żyjąc jak jej rówieśniczki, nie mając kontaktu z chłopcami, zakochiwała się w księciu coraz bardziej, z pełną determinacją walcząc o to uczucie. I razem z wujem Filipa, chociaż każde z nich kierowało się innymi pobudkami, sprawy dopięli. Ślub odbył się 20 listopada 1947 roku.

Elżbieta i Filip różnili się tak bardzo, jak tylko mogli. Z pewnością łączyło ich uczucie – szczególnie na początku, przynajmniej ze strony młodej Elżbiety. Bo jeśli chodzi o Filipa, bywało z tym - delikatnie rzecz ujmując - różnie. Dość powiedzieć, że nawet na początku małżeństwa wydawał się znudzony swoją ukochaną. Podobno już w kilka dni po ślubie zwierzał się przyjacielowi, mówiąc: "nie mogę wyrzucić jej z łóżka”. Takie bezpardonowe wyzwanie w ustach namiętnego księcia nie rokowało dobrze. Nie mówiąc o tym, że świadczyło, iż bliska obecność żony – wtedy jeszcze "tylko” księżniczki - wydawała się go zwyczajnie irytować.

Potem żyli długo i... szczęśliwie?

Po ślubie Filip nie ma ochoty zmienić zabawowego stylu swojego życia. Wieczory chętnie spędza z kolegami z marynarki. Jeszcze przed ślubem kuzyn wprowadza go do tzw. Klubu Czwartkowego, miejsca, gdzie w jednej z restauracji spotkają się dżentelmeni, aby spędzić czas bynajmniej nie na poważnych dyskusjach i skromnym raczeniu się lampką wina… To właśnie tu odbywa się drugi, nieoficjalnym wieczór kawalerski Filipa. Zatem po ślubie książę nie chce zmienić kawalerskich nawyków, a Elżbieta musi znaleźć na to antidotum.

Filip tęskni też za życiem oficera brytyjskiej marynarki, chce wrócić na morze. Podczas II wojny światowej służył we flotach na Morzu Śródziemnym i Pacyfiku. Przez moment udaje mu się nawet realizować swoje plany bez przeszkód – aż do chwili, kiedy umiera jego teść, a Elżbieta zostaje królową.

O ile życie z następczynią tronu było względnie proste, życie z królową już nigdy takie nie będzie. Filip musi zrozumieć, że zawsze będzie żył w cieniu żony. Najbardziej przeżywa to, że nazwisko Mountbatten nie tylko nie będzie częścią nazwy królewskiej dynastii (brak zgody premiera Churchilla i rządu – Elżbieta się jej poddaje), ale nawet to, że nie będą go nosiły ich dzieci - Karol, Anna, Andrzej i Edward.

Filip czuje się oszukany, a Elżbieta rozgoryczona. Kwestia nazwiska urasta do symbolu. Męska duma została urażona najmocniej, jak to możliwe. I choć Elżbieta będzie próbowała to mężowi zrekompensować, to tak naprawdę oboje do końca o tym nie zapomną.

Dzieliło ich wiele, ale byli sobie potrzebni

Aby dać Filipowi poczucie, że jest ważny, po cichu Elżbieta oddaje w jego ręce ster działań w rodzinie. Ona zajmie się rządzeniem w monarchii, on będzie decydował o tym, jak wychowywać dzieci, do jakich szkół je posłać itp. Ta uległość Elżbiety jako matki najbardziej odbije się na księciu Karolu, wrażliwym i delikatnym, zupełnie różnym od ojca. Filip będzie wymagał od Karola poddania się surowej dyscyplinie.

Filip, jako książę małżonek, musi znaleźć sposób na to, aby przetrwać w cieniu swojej żony – królowej. Dla mężczyzny, który ma jasne i tradycyjne poglądy na rolę kobiety i mężczyzny, nie jest to łatwe. Nic więc dziwnego, że książę pozwala sobie na "odreagowywanie” kompleksu męża swojej żony. Przypisywano mu mnóstwo romansów: już w okresie narzeczeńskim, jak i po ślubie. Plus marynarskie ambicje, skłonność do życia pełnego przygód. Wydawało się, że ten związek nie mógł przetrwać tyle lat.

A jednak wytrwali razem do końca. Podobno dlatego, że królowa nie oczekiwała od niego wierności (przynajmniej z biegiem lat, bo na początku z pewnością miało to dla niej znaczenie), ale lojalności i wsparcia. A to, co by nie mówić, otrzymała. Filip, poza męskimi grzeszkami, był też zawsze szczery wobec Elżbiety, a jego rady często bywały pomocne. Filip pomagał żonie i doradzał, ale też wiele razy ją zawiódł.

Jego szczerość, którą ceniła królowa, podyktowana była niejakim lekceważeniem zasad i konwenansów. Ale także tym, że książę jej nie schlebiał, bo nie widział w tym interesu, a zatem nie musiał zachowywać się w obłudny sposób. Pomógł też królowej podjąć decyzje w najbardziej kryzysowych momentach, kiedy sparaliżował ją stres, m.in. po śmierci księżnej Diany.

To także dzięki mężowi królowa zrozumiała, że pałac musi odsłaniać się przed mieszkańcami, "pospolitym ludem" i mieć kontakt z mediami. Także poprzez nowoczesne środki przekazu, jak radio, a potem telewizja, których książę był wielkim admiratorem. W tandemie Elżbieta i Filip to mąż królowej był tym, który uważał, iż należy iść z duchem czasu.

Był lepszym mówcą od królowej

Uwielbiał gadżety – w gabinecie miał interkom i lodówkę. Szafy w jego pokoju miały guziki, po naciśnięciu których ukazywał się wybrany element odzieży. Tu warto wspomnieć, że książę nie przepadał za... piżamami. Jako młody małżonek sypiał nago, czym wprowadzał w konsternację służbę.

Jego ukochanym dzieckiem od zawsze jest jedyna córka - Anna, a tym, z którym miał najwięcej nieporozumień – syn Karol. Był lepszym mówcą od swojej żony – napisał prawie 5,5 tysiąca przemówień – podobno bez korzystania z usług biura prasowego.

Królewską parę szybko przestało łączyć to, co wydaje się oczywiste – po trzydziestu latach małżeństwa nie mieli już nawet wspólnej sypialni. W 2017 roku książę Edynburga oficjalnie ogłosił, że przestaje pełnić obowiązki wynikające z bycia mężem królowej i odchodzi na emeryturę.

Uwielbiał szybką jazdę samochodem. Dwa lata temu, w wieku 97 lat, prowadząc land rovera, miał wypadek. Cudem ocalony, następnego dnia... siada za kierownicą. Ostatecznie, pod naciskiem żony, oddaje prawo jazdy i od tej pory może poruszać się autem (jako kierowca) tylko po swoich prywatnych posiadłościach.

Od tego czasu zamieszkał na Wood Farm w posiadłości Sandringham. Królową widuje od święta, chociaż dzwonią do siebie codziennie. Tak było aż do momentu wybuchu pandemii. Ten czas znowu ich w pewien sposób zbliżył, po latach fizycznej separacji. Po raz pierwszy od wielu, wielu lat, małżonkowie tylko we dwoje spędzili święta Bożego Narodzenia w 2020 roku.

Ostatnie wizyty w szpitalu, operacja kardiologiczna, którą ostatnio przeszedł książę Filip z pewnością były sygnałem, że zbliża się czas schyłku jego życia. I chociaż od lat żyli razem, a jednak osobno, nie brakuje opinii, że jego obecność mobilizowała królową do pozostania na swoim stanowisku. Podczas obchodów diamentowego jubileuszu królowa w wystąpieniu podkreśliła: - Był moją siłą i ostoją przez wszystkie te lata.

Tej ostoi już nie ma. Most Forth się zawalił.

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość

I bought a brand new BMW after having made $4269 this past one month and just over 14k last 5 week.yhnm I actually started this few Weeks ago and almost immediately started to bring home minimum 97 BUCKS p/h. I use details from

This webpage....... W­W­W.P­A­Y­B­U­Z­Z­1.C­O­M

Dodaj ogłoszenie